czwartek, 30 kwietnia 2015

„Szukaj wiatru w polu” - Maria Ziółkowska

Nie każdy z nas docenia to co ma. Zwłaszcza rodzinę, kiedy to kłócimy się o byle co, sprzeczamy, byle tylko zrobić drugiemu na złość. Trzaskamy drzwiami i w długą na parę godzin – a niech się rodzice zamartwiają! Tylko, co kiedy nie mamy rodziny, a naszym jedynym tropem są wyblakłe wspomnienia?








Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1974

Ilość stron: 223





Przeurocza okładka prawda? Taka rysunkowa, a jednocześnie oryginalna!




„Dnia 24 czerwca wyszedł z Państwowego Domu Młodzieży w Olszanie Wielkiej i dotychczas nie powrócił 14 – letni wychowanek Domu, Franciszek Sokołowski.” Tak rozpoczyna się nasza przygoda z sierotą, pragnącym odnaleźć jakąkolwiek rodzinę. Wszystko rozpoczęło się od tego, że historia pewnego małżeństwa była tak bardzo podobna do tego, o czym Franek sam o sobie wiedział, że postanowił wyruszyć w szeroki i nieznany mu dotąd świat.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

„ Opowieści rodu Otori - Księga I - Po słowiczej podłodze” - Lian Hearn

Czasami los sprawia, że znajdujemy się w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiednim czasie. Czytając tą powieść miałam raczej wrażenie, iż przeznaczenie bardzo dobrze wie co robi, a jedynie nasze decyzje mogą minimalnie zmienić kierunek ścieżki życia.



Tytuł oryginału: Across the Nightingale Floor
Tłumaczenie: Barbara Kopeć - Umiastowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2005

Ilość stron: 364













Epoka feudalizmu. Odczuwalne porównania do japońskich zwyczajów i tradycji. W wiosce Mino na wschodzie rodzi się Tomasu. Wychowywany przez matkę i ojczyma jest mocno związany z rodzicami oraz młodszymi siostrzyczkami. Pewnego dnia zaszywa się daleko w górach i nie wraca na wyznaczoną porę do domu. W wiosce zaległa cisza, gdzieniegdzie słychać ujadanie psów. Wszędzie smród, a ziemia litrami pochłania ludzką krew. Najeźdźcy odnajdują również i jego. Los sprawia, iż atakuje go sam Ida Sadamu – potężny, lecz okrutny przywódca z klanu Tohan, rządzący wschodnią częścią Krainy. Chłopak popełnia (a może jednak nie?) karygodny czyn, ponieważ zrzuca wodza z grzbietu konia. Tomasu wykorzystuje nieznane mu dotąd umiejętności. Umyka, biegnie w las, by uciec Iidzie. Za drzewa łapie go inny mężczyzna. Obdartus z mieczem u boku ratujący mu życie. Od tej chwili chłopak należy do niego.

Takeo to piętnastoletni chłopak, który musząc uciekać przed zemstą Idy Sadamu, staje się członkiem klanu i przybranym synem Shigeru Otori. Uczy się walczyć mieczem, strzelać z łuku oraz jazdy konnej, nie zapominając o pisaniu oraz czytaniu. Odkrywa w sobie dar kopiowania stając się artystą. Tak skromny i fajtłapowaty młodzieniec raczej jest wyśmiewany przez stryjów Shireu, niż brany na poważnie. Lecz tak naprawdę tylko nieliczni wiedzą kim jest i jaki jest. 

Kaede Shirakawa to młoda dziewczyna, która została oddana jako zakładniczka Panu Noguchi. Od siódmego roku życia traktowana jest jak służka. Nikt nie dba o jej wykształcenie – ma jedynie chodzić na posyłki. Niestety z roku na rok dorośleje, a ciało przyciąga uwagę żołnierzy. Pewnego razu jeden ośmiela się do niej zbliżyć przypłacając życiem. Od teraz staje się dłużniczką Arai'ego. Lecz los dziewczyny poprawia się. Zostaje zaproponowane jej małżeństwo. Niestety te zmiany to tylko przykrywka do brutalnego planu Idy Sdamu.

Powieść ta zauroczyła mnie od pierwszych stron. Język jest przecudny, a tłumaczenie tak genialnie odwzorowuje oryginał, że tylko czytać i brać się za kolejną część. Jestem zakochana w powieściach z rodu Otori i sądzę, że każdy kto lubi takie klimaty, będzie odczuwać podobnie. Wojna Trzech Krain: Zachodniej, gdzie panuje ród Seishu, Środkowa należąca do klanu Otori oraz Wschodnia będąca własnością Tohan. Wojna wywołana przez Idę Sadamu, który po wygranej sieje zamęt. Do tego miłość rodząca się pomiędzy młodymi jest zaskakująca, porażająca i bardzo niewinna. Jest to świat gdzie rządzą mężczyźni, a kobiety są jedynie pionkami w ich grze o władzę. Na dokładkę wspomnę o Pleminiu – niebezpiecznej organizacji, która potrafi wykorzystać każdą okazję, aby zarobić. Są mistrzami intryg i kamuflażu. Niczym ninja (chociaż nimi nie są) pod osłoną nocy podkradają się, dokonują mordu i po cichutku wracają do siebie, jakby nic się nie stało. 

Na uwagę zasługuje kreacja postaci. Są dopracowane w każdym calu. Bohaterzy różnią się od siebie charakterem, umiejętnościami oraz słabościami. Chociaż żyją w tym samym świecie ich role, zadania i możliwości są różne. Nie znajdzie się nudy, szarych, bezwyrazowych postaci doprowadzających do nużenia. Ponadto tytułową słowiczą podłogą, są deski ułożone w taki sposób, aby wydawały dźwięki ćwierkania słowika za każdym dotknięciem stopy. I chociaż wydaje się, że sam wynalazek jest tu zbędny, tak naprawdę jest kluczem do sukcesu. Jakiego? A to już trzeba samemu przeczytać.



Kilka cytatów:


Matczynie:
„Lecz kiedy wracałem, ubłocony po zjechaniu na tyłku ze zbocza, posiniaczony w bójce, a raz nawet z nosem zakrwawionym od ciosu kamieniem, witał mnie ogień, zapach zupy i mocne ramiona matki, która bynajmniej nie chciała mnie rozszarpać, tylko przytrzymać, otrzeć mi twarz i przygładzić włosy, podczas gdy ja wiłem się jak piskorz, aby się wyrwać z jej objęć. (…) Szeptała mi do ucha błogosławieństwo Ukrytych, ojczym zrzędził półgłosem, że mnie rozpieszcza, a przyrodnie siostrzyczki skakały wokół nas, domagając się swojej porcji czułości.”


Zabójczo:
„ Jednym zręcznym ruchem zwolnił uścisk i stanął przede mną. Po raz drugi w życiu usłyszałem syk obudzonego miecza. Człowiek – wilk dobył noża, pozostali unieśli kije. Nieznajomy oburącz uniósł ostrze, przemknął pod uniesionym kijem, mimochodem skrócił jego właściciela o głowę, po czym obrócił się w stronę człowieka – wilka i odciął mu prawą rękę, nadal trzymając nóż.”


Lekceważąco:
„Przeszedł koło Kaede, która jednak nie odważyła się podnieść głowy.
- I wezwij Araiego! - zawołał pan Noguchi, jakby dopiero teraz wpadł na ten pomysł.
Teraz przemówi do mnie, pomyślała Kaede, lecz władca nie nie powiedział, więc nadal trwała w bezruchu.
Mijały minuty. Wreszcie usłyszała męskie kroki, po czym ujrzała, że Arai klęka obok, kornie chyląc kark w ukłonie. Pan Noguchi z nim także się nie przywitał, zamiast tego klasnął i do sali szybkim krokiem weszło kilku ludzi.”


Doradczo:
„ - Nie wolno Ci się modlić – rzekł pan Otori z ustami pełnymi ryżu i kiszonych warzyw. - Nawet kiedy będziesz sam. Jeśli chcesz przeżyć, musisz na zawsze zapomnieć o tej części swego życia. - Przełknął i nabrał kolejną porcję. - Lepiej umrzeć za coś ważniejszego. (…) Jedz – powiedział pan Otori tonem niepozbawionym życzliwości. - Nie chcę cię dźwigać przez cała drogę do Hagi.”


Tradycyjnie:
„Służąca wróciła, niosąc tacę, czajnik i miseczkę. Widziałem wyraźnie owe naczynia, gdyż postawiła je na macie, na poziomie moich oczu; w ich polewie utrwaliła się zieleń lasu i błękit nieba. (…) Ubiła herbatę na zieloną pianę i podała miseczkę panu Otori. Ujął ją oburącz, trzykrotnie obrócił, a wypiwszy, otarł kciukiem krawędź, po czym z ukłonem zwrócił miseczkę. Pani Maruyama napełniła ją ponownie i podała mnie. Starannie naśladując czynności mego pana, uniosłem naczynie do ust i pociągnąłem łyk pienistego napoju.”


Złowrogo:
„ Nie chciałem spędzić nocy w tym pustym polu. Bałem się dziesięciu tysięcy duchów, przerażały mnei upiory i widma, zamieszkujące okoliczny las. Pomruk strumienia brzmiał w moich uszach jak głos wodnika, szczekanie lisa czy pohukiwanie sowy sprawiało, że budziłem się z łomoczącym sercem. W pewnej chwili zadrżała ziemia; od lekkiego wstrząsu zaszeleściły drzewa, gdzieś w oddali osunęły się kamienie. Wydawało mi się, że słyszę głosy umarłych, domagających się zemsty (…).”

Cytaty pochodzą z: L.Hearn, Po słowiczej podłodze, Wydawnictwo W.A.B., 2005 r.




Podsumowując: Jest to wspaniała opowieść osadzona w świecie japońskich tradycji i kultury. Świat, który pochłania w całości. Bohaterzy jakich na próżno szukać w innych książkach. „Po słowiczej podłodze” to powieść warta uwagi każdego książkoholika!

sobota, 25 kwietnia 2015

Mały człowiek z wielkim psem - wspólny projektem Bożeny Kraczkowskiej i Marioli Żylińskiej – Jestadt

Książka zawiera jedno przewodnie opowiadanie oraz osiem krótszych powieści. Wszystkie są autorstwa Bożeny Kraczkowskiej, ilustracje to dzieło Marioli Żylińskiej – Jestadt. Cały projekt zrealizowano dzięki platformie finansowania społecznego PolakPotrafi, gdzie przyjaciele i znajomi zainwestowali w „słowo, obraz i muzykę”. Sam wydawca określa opowiadania „miniaturą literacką balansującą na pograniczu poezji niż opowiadaniem”. Pozycja ta została objęta patronatem medialnym możnaprzeczytać.




 Wydawnictwo: Pracownia Wydawnicza "ElSet"
Rok wydania: 2014


Ilość stron: 94



„ Świat najlepszy jest o świcie, zanim ludzie wstaną,
w pustych barach puste szklanki do siebie gadają,
wiatr gazetą lekko szarpie i porzuca w sadzie,
a ja biegnę brzegiem rzeki – duszę mam w nieładzie...”
 Pierwsze pięćdziesiąt stron jest o młodej malarce Joannie, która żyje we własnym świecie. Mówi do siebie, głośno wyraża swe myśli i narzeka wokoło na wszystko. Okazuje się, iż jest niedocenioną artystką z synem i przyjacielem – tkwiący w otchłani nieodwzajemnionej miłości. Następnie mamy do czynienia z Bogną i Agatą zagubionych w Czechach. Ich historia choć szalona daje nam do myślenia o przeznaczeniu, które walczy z naszymi „doskonałymi” planami.

czwartek, 23 kwietnia 2015

„ Pasażer na gapę” - Aleksander Aronow

Sama do końca nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce. Myślałam bardziej, że będzie to o chłopcu, który przemierza świat nie wydając ani grosza na transport. A tutaj – niespodzianka! Kompletnie inny zamysł – akcja totalnie odjechana (jeszcze ktoś tka mówi?), bohaterzy nie z tej ziemi. Przygodowa książka na maksa!






Tytuł oryginału: Pasażir biez bileta
Tłumaczenie: Henryka Broniatowska
Wydawnictwo: ISKRY
Rok wydania: 1971

Ilość stron: 337











Lowka to chłopiec, który trafia do Izby Dziecka. Jest to tymczasowe miejsce dla sierot. W momencie znalezienia odpowiedniego dla nich sierocińca trafiają do, wskazanego przez górę, Domu Dziecka. To samo dzieje się z Lowka i jego młodszym bratem Radikiem. Niestety trafiają do dwóch różnych miejscowości, co sprawia obojgu spore kłopoty. Aż pewnego dnia do miasta przyjeżdża dzika brygada. Traf chce, że Lowka wraz z Sabiną, koleżanka z sierocińca, zostają zaproszeni na okres próbny do brygady Dojnowa. I tak zaczyna się ich przygoda pełna śmiechu, płaczu, bólu i zawrotów akcji.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

„Zwiadowcy – Ruiny Gorlanu” - John Flanagan

Kiedyś sięgnęłam po tą powieść, bo stała luzem pomiędzy jedną książką fantasy a drugą. Bibliotekarka niewiele potrafiła mi o niej powiedzieć. Ot, z darów ktoś przyniósł. I tak się zastanawiam, co to był za człowiek, że mógł tak dobrą powieść oddać i nie czuć bolesnego ukłucia straty. Nie wiem jak ten ktoś, ale ja nie mogłabym się pozbyć mojego egzemplarza, nawet gdyby płacono by mi za niego dziesięciokrotnie więcej. Takiej książki, każdy miłośnik przygody w świecie przypominającym średniowiecze, nie może nie chcieć!



Tytuł oryginału: Rangers Apprentice. The Ruins of Gorlan
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Wydawnictwo: Jaguar.
Rok wydania: 2011

Ilość stron: 319.













Piętnaście lat temu Morgarath, były baron Gorlanu w królestwie Araluen, stał się władcą Gór Deszczu i Nocy. Próba dokonania buntu zaprowadziła go na pustkowie, które stało się jego więzieniem – miejscem, gdzie pradawne istoty nadal żyją. Tymczasem piętnastoletni Will i jego przyjaciele z sierocińca: Alyss, Horace, George i Jenny w niecierpliwieniu oczekują na Dzień Wyboru. Jest to czas, kiedy każdy wychowanek sierocińca, będący pod opieką barona, ma szansę wybrać swoją drogę życia. Mistrzowie różnych sztuk pojawiają się, by zadecydować, czy dany osobnik nadaje się na tego, kogo wyśnił w swych młodzieńczych marzeniach.

Will, to chłopak bystry, wierny oraz uczciwy, a przy tym bardzo szybki, zwinny i nawet silny pomimo swojego niskiego, ale jakże znienawidzonego, wzrostu. Jego ulubioną zabawą jest wspinanie się na drzewa, czasem nawet na wieże zamku. Za to marzenie ma przecudne – chce zostać czeladnikiem Szkoły Rycerskiej – której był również i jego ojciec, a bynajmniej w jego wyobrażeniu o nim. Jednakże w Dniu Wyboru zostaje poddany próbie, której konsekwencje zaprowadzają go następnego dnia do chatki zwiadowcy imieniem Halt, który stanowczo nie lubi wścibskich chłopców. Jednak słowo się rzekło, dlatego Will od teraz jest jego uczniem. 

„Ruiny Gorlanu” to część pierwsza cyklu "Zwiadowców". Jest to cudowna opowieść o rodzącej się młodzieńczej przyjaźni pomiędzy Willem i Horace'em. Przyjaźni, o którą trudno szukać w dzisiejszych czasach. Bez myśli o grach komputerowych, rozładowanej baterii ipoda, czy dziewczynach, które irytują mrugając tysiąckroć do ciebie. Tu liczy się lojalność, szczere intencje oraz wspólne przygody, gdzie dobro wygrywa nad złem.

Powieść pisana jest tak dobrze, że czyta się ją naprawdę szybko. Opisy są krótkie, lecz wystarczające. Dialogi sensowne, z nutką humoru. Ponadto książka zawiera to, co lubię najbardziej, czyli odczucia głównych bohaterów: Willa, Horace'go oraz Halta. Ich historia kończy się również ekscytująco jak się zaczyna. Bardzo pomysłowe było również stworzenie pradawnych istot takich jak wargalowie, czy kalkarowie, którzy stali się siłą bojową Morgaratha. Ponadto zwiadowcy to twór podobny do szpiegów, który naprawdę przypadł mi do gustu. To osobnicy, o których opowiadają legendy. Ludzie niebezpieczni, tajemniczy, celnie strzelający z łuku, a co najważniejsze: niewidoczni w swych płaszczach.

Jak na pierwszy tom całkiem pokaźnej serii jest to wyśmienity start dla autora! Dotarłam zaledwie do połowy, a już wiedziałam, że sięgnę po kolejne tomy. To aż ślinka cieknie aby je dorwać. Nie sądziłam, że tak szybko polubię głównych bohaterów, nawet nieco głupkowatego czeladnika. Will jest naprawdę doskonałym bohaterem, a Halt doprowadza do białej gorączki swoim zachowaniem. Toć to mistrz więc się nie dziwiłam, lecz kto lubi takich małomównych, drażliwych iw kółko zwracających uwagę mężczyzn? Gorzej niż z babą? Ha! To mi przemknęło przez myśl, ale...ano ale, bo ten zwiadowca jest najlepszym i najcudowniejszym mistrzem pod słońcem. Aż sama bym chciała takiego mieć! Nogi w ruch i śmigać do księgarni po tomisko!


Kilka cytatów:

Uciekająco:
„Wielki figowiec, rosnący w pobliżu głównej wieży zamku, często zapewniał mu schronienie (…) W przeszłości nieraz uciekał tu przed Horace'em. Oisłek nie potrafił wspinać się równie szybko jak Will i nie miał odwagi zajść równie wysoko. Will wyszukał wygodne rozwidlenie i umościł się w nim jak w kołysce.”

Rozkazująco:
„- No, już! Stańcie w szeregu, żwawiej! - Martin najwyraźniej rozkoszował się faktem, że przez krótką chwilę i jemu dane było kimś komenderować. Szurając nogami, zastraszeni podopieczni stanęli obok siebie. Przyjrzał się im i wykrzywił usta z dezaprobatą. - Według wzrostu, od najwyższego, z tej strony! - wskazał palcem miejsce, gdzie życzył sobie widzieć początek szeregu. (…) - No, dzieciaki! Jak wy wyglądacie? Stanąć mi tu zaraz prosto!”

Stresująco:
„George wyszedł przed towarzyszy. Jego usta otwarły się i zamknęły kilka razy, jednak nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Reszta podopiecznych spoglądała na niego ze zdumieniem. Od zawsze był ich oficjalnym przedstawicielem we wszelkiego rodzaju sprawach, które wymagały zabrania głosu, a teraz niespodziewanie ogarnęła go trema. W końcu zdołał coś wykrztusić, ale tak cicho, że nikt z obecnych nie dosłyszał jego słów.”

Usilnie:
„”- Chciałbym pójść do Szkoły Rycerskiej, wasza wysokość. (…)
- Do Szkoły Rycerskiej? Nie sądzisz, że jesteś trochę...zbyt drobnej budowy? - spytał uprzejmie baron. Will przygryzł wargi. Niemal już przekonał samego siebie, że jeśli będzie bardzo, bardzo pragnął, jeśli będzie mocno w siebie wierzył – zostanie przyjęty, pomimo swych oczywistych braków.
- Nie zacząłem jeszcze na dobre rosnąć, panie – rzekł w desperacji. - Wszyscy tak mówią.”

Oskarżycielsko:
„- Powiedz mi, młodzieńcze – spytał, stojąc przed nieszczęsnym chłopakiem – co byś zrobił na moim miejscu? Co zrobiłbyś z chłopakiem, który zakradł się do twojego gabinetu pośród nocy i próbował przywłaszczyć sobie ważny dokument?”

Cytaty pochodzą z: J. Flanagan, Zwiadowcy, Ruiny Gorlanu, Wydawnictwo Jaguar, 2011 r.



Podsumowując: Na drugiej stronie jest notka informacyjna sugerująca, iż jest to książka dla czytelników powyżej jedenastego roku życia. Cóż, ciesze się, że nie dali ogranicznika, bo wyszłabym na totalną staruszkę. Według mnie jest to książka, do której będę wracać przez wiele kolejnych lat.

czwartek, 16 kwietnia 2015

"Razem będzie lepiej" - Jojo Moyes

Początek. Cóż, one są bardzo ważne. Zwłaszcza w takiej recenzji. Tylko, że nie wiem, co mogę napisać tak konstruktywnego, aby przekonać do dalszego czytania. Chociaż...jedna rzecz tli mi się w głowie ( poza przymiotnikami pełnymi zachwytu ). Gdzieś tam podczas czytania aż sześć razy kanaliki łzowe odezwały się i dały znać, że istnieją. Tak, bite sześć razy! Skrupulatnie liczyłam, kiedy to wycierałam palcem mokre policzki. Jednak ciężko mi zaprzeczyć, że liczba śmiechu wydobywającego się z mojego pokoju wynosiła o wiele więcej niż zwykłe, proste, ale jakże cudowne sześć.





Tytuł oryginału: The One Plus One
Tłumaczenie: Nina Dzierżawska
Wydawnictwo: Między słowami
Rok wydania: 2015

Ilość stron: 461














Edward Nicholls to geniusz, który wraz z przyjacielem stworzył oprogramowanie warte miliony. I tak z nic nieznaczącego ktosia stał się ,znanym i dość bogatym mężczyzną zamieszkałym w Londynie. Trzy wypasione samochody, dwa mieszkania i była żona, która wypruła z niego wszystkie zauważalne przez nią konta bankowe Eda. Nie potrafi sobie z nią poradzić, tak samo jak z dzwoniącą, co chwila siostrą i narzekającą na niego. Nawiasem mówiąc mającą więcej oleju w głowie, niżby się komukolwiek wydawało.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

„Szyfr Blackstone'a” - Rose Melikan

Młoda nauczycielka borykająca się ze stratą jedynej rodziny oraz problemami finansowymi. Dziewczyna, która lubi czytać, interesuje się poezją oraz prawem. Umie wiele rzeczy, ale najważniejsza jest to, że potrafi myśleć. Nie sądziłam, że okładka, która wpadła mi w oko przez koronkowe dodatki do sukienki, może skrywać pod spodem naprawdę wartą polecenia powieść.


Anglia – XVIII wiek. Mary Finch rozpoczęła swoją podroż z akademii Bunbury do domu nieznanego przez nią stryja: Edwarda Fincha, zamieszkałego w Suffolku. W trakcie jazdy do gospody napotykają na drodze wypadek. Powóz zepsuty, a w rowie leży umierający mężczyzna. Towarzysze Mary zaproponowali pomoc poprzez...jazdę po doktora, nie myśląc o tym, że ktoś powinien zostać z rannym. Tak też dziewczyna pozostaje na posterunku odkrywając, iż mężczyzna posiada zegarek i papiery – ewidentnie należące do jej stryja. W gospodzie Pod Różą dowiaduje się, że niestety będzie musiała nadłożyć trochę drogi z powodu gonitwy koni. Wszelkie połączenia zajęte i jedyny sposób dostania się do celu to wyruszenie w stronę Norwich, zamiast Ipswich. Z pomocą przychodzi młody i całkiem przystojny kapitan Robert Holland....

niedziela, 12 kwietnia 2015

Liebster Blog Award


Zostałam nominowana przez Paule z Chcę coś znaczyć w świecie książek. Dziękuję bardzo! Totalnie jestem zaskoczona, że pierwsze co zrobiłam to poradziłam się wujka Goggle cóż to za akcja. Okazuje się, iż jest to TAG, w którym oznacza się osoby zajmujące się blogami książkowymi, będącymi świeżynkami, a które przypadły nam do oka. Teraz będąc ciut mądrzejsza, cała czerwona i z wypiekami na twarzy odpowiadam na 12 zadanych mi pytań:

  1. Najlepsza książka jaką czytałaś w tym roku? (niekoniecznie wydana w 2015)
Aj, cóż za pytanie! Ale jeśli musiałabym już wybierać to z:
Polskich autorów: „Obietnica Łucji”
Zagranicznych autorów: I chociaż na LC „Wichrowe wzgórza” zdobyły 10/10 to i tak wybieram „Zaginioną Księgę z Salem” - dla mnie to perełka, którą widocznie nie każdy potrafi docenić.

  1. Czytając wolisz ciszę czy włączasz jakąś muzykę?
Cisza, cisza i jeszcze raz cisza. Cokolwiek mi brzdęka nad uchem mogłabym rozgnieść na mamałygę. Powoli uczę się czytać w autobusie, ale to czasami niezła katorga.

  1. Co sądzisz o śnieżnobiałych stronach w książkach?
Lubie je, bo mam wrażenie, że książka jest nowa, świeżutka, niedotykana, tylko i wyłącznie moja. Chociaż czasami chciałabym poczuć szorstką, chropowatą powierzchnię, to białymi stronicami nie pomarudze.

  1. Zdarzyło ci się kupić książkę tylko ze względu na okładkę nie wiedząc nawet o czym ona jest?
Tak i bardzo tego żałuje. Najgorsze, że gdzieś tam w podświadomości słyszałam głosik - nie - i go nie posłuchałam. Teraz żałuję i staram się słuchać. Ponadto już nie kupuje na spontana. No chyba, że to książka, którą już przeczytałam i bardzo, bardzo, bardzo chciałabym mieć.

  1. Jest autor, którego wszystkie książki oczarowały Cię prócz jednej, jedynej?
Raczej nie, jak już czytam to całe serie. Następnych tego samego autora nie zaczynam, jakoś takoś. Może właśnie dlatego, że boje się, iż będzie to totalna tragedia?

  1. Zdarzyło się, że nie dokończyłaś czytania egzemplarza recenzenckiego przed napisaniem opinii?
Nie, nigdy, przenigdy. Nie byłabym wtedy uczciwa, ani wiarygodna.

  1. Co twoim zdaniem wyrządzi książce większą krzywdę - film czy serial na jej podstawie?
Oba. Film za krótki, a serial za długi. Takie są realia zachodnioamerykańskiego marketingu. Buuuu!

  1. Kreatywna destrukcja - dlaczego się sprzedaje?
Bo z pokolenia na pokolenie ludzie są coraz mniej kreatywni, spontaniczni ot tak z siebie samego. Potrzebujemy „podręcznika” do pomocy. A czasami z lenistwa, bo po co drukować, wymyślać – jak można kupić gotowe pomysły.

  1. Najlepsza ekranizacja książki?
„Ruchomy zamek Hauru” hehehe wiem, wiem, ale wybrałam. Tylko, że póki co jestem nim zachwycona, a jakbym miała wybierać w tych zagranicznych to bym się pokroiła nim coś wybrała.

  1. Czy nastoletni autorzy powinni wydawać książki?
Raczej nie. Wystarczy spojrzeć na takiego Christophera Paoliniego. I co mamy? Z tomu na tom zbeształ własne dzieło. Sława popsuła wszystko. Albo taka młoda polka – zabrała z bloga, wydała i jeszcze zamiast być ukaranym nic jej nie grozi....Eh niech się młodzi uczą, a nie za wydawanie książek biorą.
  1. Masz ulubione wydawnictwo?
Nie, wybierając książkę kieruje się instynktem, troszku opiniami innych ludzi, niż wydawnictwem. Jeśli okaże się, że powieść przypadła mi do gustu to wydawnictwo otrzymuje +1 do fejmu ;) I tego się trzymam.

  1. Wolisz ebook, audiobook czy papierową książkę? (pomijając fakt, że audiobook to moim zdaniem nawet nie jest czytanie)
Nie, nie, tak. Jestem zwolenniczką papierowych książek, a na dodatek tylko i wyłącznie w oryginalnym wydaniu. Pockety odpadają – nie na moje oczy. Ten sam argumentu ku ebookom. Marnować sobie wzrok? Nie, dziękuję. Audiobooki są dobre dla małych dzieci, które nie potrafią czyta,ć a kartkując książeczkę poznają nowy świat. Audiobook do słuchania dla starszych osobników to lenistwo.


Teraz nadeszła pora aby wybrać blogi, którym gorąco kibicuje! Mam nadzieję, że wezmą udział w tej akcji. Wybieram:


Karolina i Julia z http://zatraconewinnymswiecie.blogspot.com/ (obie!!)



Oto 11 pytań do Was:


  1. Ulubiona książka z dzieciństwa?
  2. Jakie zwierzątko wybrałbyś udając się do Hogwartu?
  3. Ulubiony klasyk?
  4. Jaka okładka spowodowała, że kupiłaś/kupiłeś książkę, ale okazałą się nieciekawa?
  5. Jakiego pozytywnego bohatera książki nie lubisz? Dlaczego?
  6. Korzystałaś?Korzystałeś z przepisu znajdującego się na łamach powieści?
  7. Czy jest jakaś książką, którą posiadasz i wyrzuciłabyś/wyrzuciłbyś przez okno?
  8. New Adult czy Young Adult?
  9. Ulubiony polski pisarz/pisarka?
  10. Książka od której zaczęłaś/zacząłeś czytać książki kilogramami?
  11. Z jakim bohaterem chciałabyś/chciałbyś spędzić resztę życia?

czwartek, 9 kwietnia 2015

„Tajemnica bzów” - Magdalena Kordel [przedpremierowo]

Kiedy jeden malutki przedmiot łączy teraźniejszość z przeszłością, by móc ostrzec przed przyszłością. Kiedy gubi się znienacka. Kiedy tajemnicze wizje opanowują nasz umysł. Kiedy świat przestaje być takim jakim sobie wyobrażaliśmy. Kiedy zwykły malutki pierścionek z kiścią bzu daje nam to, co świat odebrał – życie i nadzieję na lepsze jutro.



Pani Leontyna mieszka w uroczym miasteczku Malownicze. Ma własny sklep „Kuferek”, gdzie sprzedaje stare i niechciane bibeloty. Ale kiedy się nimi zajmie prędzej, czy później, znajduje się dla nich nowy, kochający właściciel. Na babcinym palcu mieści się pierścionek, który nie wiadomo jak, zagubił się. Ku radości właścicielki powrócił dzięki młodej przyjaciółce – Madeline. Wraz z znikaniem i ponownym pojawianiem się drogocennej biżuterii, Magda i Leontyna spędzają ze sobą coraz to więcej czasu.

środa, 8 kwietnia 2015

Konkurs #1: Wygraj wymarzoną zakładkę!!

Ah dokładnie dzisiaj wieczorem miną trzy bite miesiące od założenia bloga! Z tej ogromnej radości postanowiłam obdarować jedną osobę zrobioną przeze mnie zakładką! A, że nadeszła wiosna, chomik się zbudził, to i zaniuchał mi do ucha: Niech obdarowany sam wybierze! A, że ja słucham futrzastych przyjaciół postanowiłam jak niuchnął.

Otóż nagrodą w konkursie będzie możliwość wybrania sobie jednej z dwóch poniższych zakładek. Calinczeki, bądź Srebrnowłosej. Ponadto jeśli uznasz, że marzysz o swojej upragnionej zakładce od lat: to masz okazję ją wygrać! W zgłoszeniu wystarczy dodać link/i, na których miałabym się wzorować. Obiecuję, iż ze wszystkich sił będę się starać przy wykonywaniu tej zakładki.

Wybrana zakładka zostanie zalaminowana


A teraz: Co trzeba zrobić, aby wygrać wymarzoną zakładkę?
Odpowiedzieć na jedno, proste pytanie:


Którą z zrecenzowanych książek na tym blogu poleciłbyś przyjacielowi? Odpowiedź swoją uzasadnij.




Niuchaczowy regulamin!

  1. Organizatorem jest właścicielka bloga Lady DeVi, czyli recenzje książkoholiczki.
  2. Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres wysyłki na terenie Polski.
  3. Każdy uczestnik może pozostawić jedno zgłoszenie zawierające: imię/nick, wybór nagrody, e mail oraz odpowiedz na pytanie.
  4. Zgłoszenie w formie komentarza pod tym postem, który potwierdzi udział w konkursie można zostawiać do dnia 8 maja 2015 roku.
  5. Zwycięzce wybiorę na podstawie udzielonych odpowiedzi. Liczba zwycięzców może ulec zmianie.
  6. Zwycięzca zostanie ogłoszony w ciągu trzech dni od daty ukończenia konkursu na blogu.
  7. Zwycięzca zostanie poinformowany dodatkowo drogą mailową na podany przez niego adres w komentarzu.
  8. W przypadku nieuzyskania odpowiedzi od zwycięzcy w ciągu trzech dni od wysłania maila, Lady DeVi zastrzega sobie prawo do użycia chomczastych wąsów do wybrania kolejnej osoby, która otrzyma nagrodę.
  9. W przypadku, gdy będzie poniżej dwudziestu zgłoszeń, zastrzegam sobie prawo do anulowania konkursu.
  10. Byłoby mi bardzo miło gdybyście zaobserwowali bloga i/lub fanpage (niewymagane).


Powodzenia!!!

niedziela, 5 kwietnia 2015

„Takeshi. Cień śmierci” - Maja Lidia Kossakowska

Chciałabym powiedzieć: cudowna, wspaniała, fantastyczna! Niestety ledwo wykrztuszę: średnia. Ma jeden ogromny mankament, którego nie mogłam przełknąć. Powieść straciła na tym diametralnie. Po prostu pach! I odleciały wszelkie chęci czytania. Po książkę oczywiście sięgnęłam z powodu tytułu jak i okładki, która na pierwszy rzut oka mi się spodobała. Lubie japońskie klimaty więc jacykolwiek mężczyźni z czerwonym błyskiem w oku, słomianym kapeluszem na głowie i mieczem w ręku, powoduje że sięgam po książkę chociażby przez okładkę.  



Pewnego razu do wioski Zimnej Wody zawitał wędrowiec z kijem. Wraz z wózkiem przebywa kilometry, bo a nuż przytrafi się jakaś praca. W końcu jest malarzem, a takich jak on każdy chce przyjąć: biednych, głodnych, ale utalentowanych. Szczęście szybko uśmiecha się do niego. Naczelnik wioski Pan Takasuke, po ogromnej namowie córki Haru, przyjmuje Takashiego w swe progi. Ten jak przystoi na swój fach od razu bierze się do roboty pokazując jakie przepiękne dzieła wychodzą spod jego strudzonych rąk. Kim jest Takeshi? Jaki los czeka go w tej wiosce? Przyznam, że i mnie od samego początku zainteresowała owa fabuła. Na początku....

„Czary i oczarowania” - Stanisław Kowalewski

Książka ta jest inna od tych, z którymi miałam ostatnio do czynienia. Ma w sobie coś, co odstrasza i przyciąga zarazem. Czytasz, odkładasz, znów czytasz, przerywasz, a jednak ponownie po nią sięgasz. Taka właśnie jest ta książka. Trudna do opisania jednym słowem.


Książka składa się z dwunastu powieści – dłuższych jak i krótszych. Są naprawdę różnorodne. Na przykład o astrologi, seksie bez zobowiązań, pamięci o rodowodzie, zniszczonych pałacykach, czy egzaminach studenckich. Poznajemy osoby, które moglibyśmy spotkać w naszym życiu. Powieści te ostrzegają nas przed takimi osobnikami. Przynajmniej tak to odebrałam. Jakby krzyczały: nie bądź głupia, nie daj się omamić! Myśl! Czy naprawdę warto zatracić się, dla kogoś takiego? Warto stracić wszystko, co dla Ciebie ważne, aby naskakiwać nowo poznanej osobie? Czy nasze sekrety, nie powinny pozostać z nami? Po co się dzielić, czymś tak okrutnym, z kimś kto jest nam obcy? Nie daj się omamić!