wtorek, 31 października 2017

„Nie mówcie, że nie mamy niczego” - Madeleine Thien




Opowieści obyczajowe z historią w tle na zawsze pozostaną jednymi z moich ulubionych. Zwłaszcza kiedy opowiadane jest o tym, co ukryte i schowane na dnie studni. Zakryte mułem i podsypane cementem, aby nikt nie widział, nie pamiętał, nie wspominał. Wydawałoby się to absurdalne, tak samo jak fakt, że Chiny pomimo wspaniałej gospodarki utworzonej dzięki zachodnim biznesmenom, mają za co wykarmić miliony obywateli. Obywateli, którzy walczyli wiele lat o siebie i swoje prawa, a otrzymali mierne życie. Dlaczego? 



Tytuł oryginału: Do not say we have nothing
Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2017

Ilość stron: 584


czwartek, 26 października 2017

„Pamiętnik Zuzy-łobuzy. Wycieczka nad Bałtyk” - A. Pantermuller, D. Kohl




O Zuzie pisałam jakiś czas temu. Pomimo pierwszego zaskoczenia byłam naprawdę zadowolona całością. Tym razem przedstawiam Wam kolejną część, gdzie szalona dziewczynka z przyjaciółmi podbija Bałtyk. Jak skończy się ta przygoda?





Tytuł oryginału: Mein Lotta-Leben. Kein Drama Ohne Lama
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2017

Ilość stron: 159

piątek, 20 października 2017

„Grzesznik” - Artur Urbanowicz


Pamiętacie może Gałęziste? Otóż po tak długiej przerwie nadal nie potrafię zapomnieć o tej książce. Autor wywarł idealny efekt. Jako czytelnik byłam zafascynowana lekturą i chciałam tylko więcej. Natomiast kiedy Grzesznik wyszedł na światło dzienne nie mogłam się oprzeć pewny myślom. Nie wiedziałam, czy będzie tak samo dobre jak Gałęziste, a może się rozczaruję? W końcu tym razem mamy do czynienia z kompletnie inną tematyką! Jakże się myliłam. 




Tytuł: Grzesznik
Wydawnictwo: GMORK
Rok wydania: 2017

Ilość stron: 471


sobota, 14 października 2017

„List z przeszłości” - Mairi Wilson


Uwielbiam listy. Te odczytywane po latach są nasiąknięte aromatem przeszłości, wspomnień i emocji. Niestety często szybko się niszczą i trzeba bardzo uważać, aby nie został po nich popiół. W dzisiejszych czasach wysyłanie listów, nie mówiąc o pocztówkach, to jak prehistoria. Niewielu praktykuje ten piękny sposób przekazywania myśli. Dlatego każda nowa wiadomość otrzymana w tradycyjny sposób jest jak na wagę złota.




Tytuł oryginału: Ursula’s secret
Tłumaczenie: Monika Skowron
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2017

Ilość stron: 526



wtorek, 10 października 2017

[PRZEDPREMIEROWO]„Consolation” - Corinne Michaels



Rodzina wojskowego to łatka na całe życie. Nie ważne gdzie, wszędzie mówi się o nich podobnie. Stereotypy, w większości te złe, chodzą za człowiekiem, nawet jeśli nie są prawdą. Jednak bycie rodziną żołnierza specjalnej jednostki to jeszcze większe wyzwanie. Czy wdowa może sobie poradzić z tym cierpieniem?




Tytuł oryginału: Consolation
Tłumaczenie: Kinga Markiewicz
Wydawnictwo: Szósty zmysł
Seria: Consolation duet tom 1
Rok wydania: 2017

Ilość stron: 340




Kiedy jest się w ciąży i czeka na ukochanego każdy dzwonek do drzwi to jak wyśnione marzenie. Jednak gdy Lee otrzymała  wiadomość o śmierci męża jej świtał legł w gruzach. Ich córeczka przyszła na świat i już nigdy nie zazna ojcowskiej miłości. Lee zostaje wdową po żołnierzu z jednostki specjalnej i jedyne co jej zostało po ukochanym to flaga USA. Lecz kolejny dzwonek i widok jego najlepszego przyjaciela zmienia jej rozpacz o 180 stopni. Liam poprzez swoją uprzejmość i troskę tworzy nieziemskie uczucie między wdowa, a byłym kumplem z wojska. Czy miłość może rozkwitnąć w tak złych okolicznościach?

Uczuć w tej książce jest co niemiara. Sama miałam ogromny z nimi problem, bo już na samym wstępie chciało mi się płakać. Im dalej tym gorzej. Emocje doprowadziły do tego, że czytałam wzruszona o losach dwójki dorosłych osób oszukanych przez los. Powieść nie należy do wielkich. Posiada prostą fabułę i zawroty akcji, które umilają czytanie. Bohaterów można polubić i zrozumieć. Obraz życia wojskowych i ich rodzin budzi radość oraz smutek. Napawa lękiem tak samo jak cieszy skołatane nerwy. 

Liam oraz Lee odkrywają siebie na nowo. To na pewno bardzo dobry patent na to, aby poznać dobre oraz złe strony obojga. Trudno jest ich nie polubić, chociaż czasami mam ochotę na nich nakrzyczeć. Tylko, że w życiu też nie jest tak różowo.Każdy się kłóci. Natomiast poradzenie sobie z żałobą jest ciężkim zadaniem. Samemu jest bardzo trudno, a z kimś bliskim u boku, o wiele prostsze. Dlatego nie dziwie się, że ta dwójka ma się ku sobie. 

Jedynym mankamentem jest zbyt szybkie przechodzenie w czasie do przodu. Czytamy o śmierci męża Lee i nagle jest już parę tygodni później, a nawet miesięcy. Mam wrażenie, że autorka się nieco pogubiła w obliczeniach, bo co innego Lee myślała, a co innego mówiła. Jednak przekaz był jasny: czas leci jak szalony, ale ona nadal cierpi. Myślę, że większy nacisk kładziony był na żałobę oraz rozkwitające uczucie niż czas. 

Język jest prosty, zrozumiały i nie wymaga zbyt dużego skupienia. Prostota napędza tylko czytanie. Krótkie rozdziały pozwalają na odkładanie lektury na później. Wystarczy parę stron by przypomnieć sobie na czym się przystanęło. Nieliczne przekleństwa raczej mają podkreślić sens słów bohaterów, więc nawet mnie one nie przeszkadzały. Mało tego, po takim zakończeniu jaki otrzymałam nie mogę doczekać się kolejnego tomu!

Podsumowując: Zdecydowanie proponuję Consolation jako lekturę na jesienne wieczory. Lekka, przyjemna, z nutką erotyzmu posypana smutkiem i goryczą straty. Jak wygląda życie między wojskowymi? Czy wieczne czekania na powrót z misji jest tego warte? Czy miłość, troska i chęć pomocy mogą stworzyć coś trwałego? Liam i Lee są tego dowodem.


Za wspaniałe emocje dziękuję:

sobota, 7 października 2017

„Szamanka od umarlaków” - Martyna Raduchowska


Polska fantastyka niestety kuleje. Wiele dobrych książek leży na dnie, a inne nawet nie otrzymały zielonego światła w drukarni. Jednak zdarza się, że do księgarń trafia książka, która podbija serca wielu fanów fantastyki. Połączmy to z niezłą fabuła, śmiesznymi kwestiami i logicznymi dialogami, a otrzymamy polski wyrób idealny na eksport. Tak, dobrze przeczytaliście.


czwartek, 5 października 2017

„Na linii świata” - Manuela Gretkowska


Od dawna wiadome jest, że niektóre odkrycia mogą doprowadzić do zagłady świata. Tylko dlaczego wszystko dzieje się w Chinach lub USA? To takie oczywiste umiejscowienie. Poza tym każdy wie, aby trzymać się od takich rzeczy z daleka. Z drugiej strony, jeśli nie zaryzykujemy, nie dokonamy przełomu. Czy tym okazała się ta książka?