czwartek, 17 stycznia 2019

Królewna i stokrotki - Krzysztof Konopka


Bajki to powieści mające budzić w dzieciach najróżniejsze uczucia. Nie tylko radość i dobro ma zagościć w ich sercach, lecz również lęk, czy poczucie niesprawiedliwości. Bajki od lat uczą odróżniać dobro od zła, mają pouczające zakończenie i mnóstwo fragmentów zapewniających uśmiech dziecku. Jednakże Królewna i stokrotki to nie jest zwykła bajka. 




Tytuł: Królewna i stokrotki 
Autor: Krzysztof Konopka 
Wydawnictwo: Novae Res 
Rok wydania: 2018 
Liczba stron: 347 



Dawno, dawno temu było sobie Królestwo Bellis. Mieszkańcy należeli do najszczęśliwszych osób w okolicy. Król i Królowa dbali o swych poddanych najlepiej jak potrafili. Głód i nędza były nieznane. Lecz pewnego dnia zła kobieta postanowiła zabrać tron parze królewskiej. Zniszczyła sąsiednie, przyjazne Królestwo. Potem przybyła do Bellis i nazwała się Królową. Para królewska trafiła do bardzo złego miejsca, lecz pozostała nadzieja. Mała dziewczynka nieświadoma swojego pochodzenia rozkwitała pod czujnym okiem babci. Miała na imię Blanka i była prawowitą następczynią tronu. 

Jak można się łatwo domyślić Królewna i stokrotki opowiada historię Blanki. To jak jej życie potoczyło się po utracie rodziców oraz domu. Jak z małego dzieciątka stała się rezolutną nastolatką pragnącą dobra dla wszystkich. Jej postać zbudowana została na podstawowej bazie księżniczek. Miła, uprzejma, uczynna, pracowita, pełna optymizmu i… nigdy nic nie rozumiejąca. Jednakże pomimo tylu zalet ma w sobie również wady. Jak wszyscy wiemy im bardziej człowiek ufa innym, tym szybciej może się sparzyć. Podobnie jest i z Blanką, która przyzwyczaiła się do czynienia dobra. Dlatego dość często wpada w kłopoty. Tylko czy to nie jest idealne pole manewru dla Księcia? 

Królewna i stokrotki to powieść zawierające wiele elementów bajki przekształconej w długą historię Blanki. Język jakim posługuje się autor jest prosty i zapewne zrozumiały dla dziecka w każdym wieku. Czasami miałam wrażenie, że gramatyka jest specjalnie poprzekształcana. Trochę jakby połączenie mądrości z Kubusia Puchatka oraz Kota z Chesire. Na początku wyszukiwałam się podobieństw, lecz z czasem darowałam sobie takie myślenie. Sposób przekształcenia czegoś, co może mieć dwadzieścia stron w piękne opowiadanie o sile dobra i niszczycielskiej mocy zła, była wystarczającym dowodem przemyślanego działania autora. Jako dziecko napisałam masę takich historyjek, lecz nigdy w tak opasłej formie. Zapewne nie zdziwi Was fakt, że ponownie pomyślałam o animowanym serialu dla dzieci, prawda? Taki nasz, polski kawałek ekranu w telewizji. Zwłaszcza, że głównym symbolem całej opowieści są stokrotki! 




Łatwo jest opisać zło. Znamy je od podszewki. Nastroszone, czarne włosy, skośne brwi, ciemny ubiór. Złośliwość, budzenie odrazy oraz lęku. Zła Królowa przypomina mi nieco tę z Alicja z Krainy Czarów. Możliwe, iż autor nieco zasugerował się postacią budzącą grozę oraz śmiech. Z dobrem natomiast już jest nieco inaczej. Jeśli stworzymy zbyt idealną postać, czy się nam nie znudzi? Czyż nie porzucimy serialu, filmu, książki dla czegoś bardziej realnego? Leczy czy dzieci potrzebują aż takiej różnorodności? Odpowiedź jest prosta. Nie. Poprzez tak długie zapoznawanie się z Blanką oraz złą Królową, dzieci mają okazję zrozumieć czymże jest dobro oraz zło, miłość i nienawiść, uczynność i złośliwość, strach oraz poczucie bezpieczeństwa. Historia Blanki uczy również, że nie ważne są dobra materialne, lecz osoby nas otaczające. Możemy się cieszyć z prostych, małych rzeczy. Nie potrzebujemy dużej ilości pieniędzy, wielkiego domu, dalekich wycieczek i wielu zabawek. 

Powieść ta nie tylko uczy dzieci, ale również poucza rodziców. 

Książka okraszona jest rysunkami, które zdecydowanie przypadną do gustu małym czytelnikom. Prostota kresek może połączyć myślenie abstrakcyjne dziecka z jego wyobraźnią. Stworzyć wizję bajkowego krajobrazu Królestwa Bellis. Kto by się spodziewał, że wszystkie obrazki również wyszły spod ręki autora?

Podsumowując: Powieści dla dzieci są szczególnie ważne. Mają prezentować ze sobą wartości przekazywane z pokolenia na pokolenie. Uczyć mądrości, wytrwałości i wielu innych ważnych umiejętności. Jednakże najważniejszą z nich jest po prostu nie odwracanie głowy na cierpienie innych. Ponieważ „gdy czynisz dobro, świat wokół ciebie staje się odrobinę lepszy”.



Za możliwość przeczytania bajki dla dzieci i dorosłych, dziękuję Wydawnictwu Novae Res



*Cytat z obrazka pochodzi z Królewna i stokrotki, st. 56.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Żegnając 2018

Kolejny rok minął w zaskakującym tempie. Czasami mam wrażenie, że czas mija szybciej wraz z wiekiem. Niektóre powieści pamiętam jeszcze z zeszłorocznego stycznia. Dlatego postanowiłam podzielić się swoimi ulubionymi, a zarazem najbardziej zapadającymi w pamieć książkami z ubiegłego roku. Zapraszam na małe posumowanie!




KATEGORIA: NIESPODZIEWANY ZACHWYT

Największe polskie zaskoczenie, czyli warto zbaczać z drogi.
To właśnie Masz na imię Camille Agnieszki Stabro wzbudziło we mnie zainteresowanie, o które się nawet siebie nie spodziewałam. Pięknie napisana biografia kobiety walczącej o własne marzenia. 

Strach się bać, czyli dobry thriller
Nigdy nie byłam fanką tego gatunku, jednakże od dwóch lat zagłębiam się w jego poznawanie. Pamiętnik Diabła  oraz Proces Diabła Adriana Bednarka stały się książkami mającymi swoje miejsce w mojej historii czytania. Bo nieco strachu, leku i okrutnych opisów może stworzyć niezapomniany klimat. Pozycja godna polecenia miłośnikom therillerów!

Starszy kawałek literatury, czyli obyczajówka warta zapoznania
Jest nią oczywiście Dom na jeziorze. Książkę przeczytałam już dawno temu, lecz dopiero w tym roku wstawiłam na blog. Powieść mnie zachwyciła swoją prostotą, urokiem osobistym fabuły i najzwyczajniej emocjonalnością. Mam takich perełek jeszcze na stanie w roboczych, więc jest na co czekać!




KATEGORIA: FANTASTYKA JEST WŚRÓD NAS

Mało nużące kontynuacje, czyli klątwa kolejnego tomu.
Tutaj na pochwałę zasługuje kontynuacja Dworu Róż i Cierni. Dwór Mgieł i Furii oraz Dwór Skrzydeł i Zguby pomimo swoich gabarytów zasłużyły na pochwałę. Nadal tom drugi jest dla mnie tym ulubionym i raczej nic tego nie zmieni. W końcu mam własne zdanie o jednej z najpopularniejszych powieściach ostatnich lat!
Innym tytułem jest Dziesięć tysięcy słońc nad Tobą oraz Milion światów z Tobą. Jak już niektórzy zauważyli pokochałam tę trylogię całym książkoholikowym sercem. Im dalej tym było tylko lepiej. Co najdziwniejsze, to kolejne sci-fi w tym roku! Dla mnie bomba!
Kolejnym tytułem jest powieść Przemysława Piotrowskiego Radykalni. Rebelia. Jak to bywa z klątwami nie znają one granic. Ku mojemu zadowoleniu Radykalni skopali tyłek klątwie i pokazali an co ich stać! Z cierpliwością czekam na kolejny tom!
To nie koniec dobroci, bo następnym tytułem jest Demon Luster Martyny Raduchowskiej. Bardzo mnie cieszy fakt, że miałam możliwość przeczytania tak dobrego humorystycznie kawałka literatury. Podejście autorki jest wystarczająco sarkastyczno-ironiczne by nie jednego Czytelnika zaskoczyć przebiegiem akcji!

Niespodziewana radość, czyli potęga sci-fi!
Nie jestem największa fanką filmów, czy książek tego gatunku. Jednakże Cinder oraz Scarlet odnalazły zaszczytne miejsce nie tylko na półce. Jestem zdecydowanie zauroczona i nie wiem czyja to sprawka. Może księżniczka rzuciła na mnie swój księżycowy urok?

Stare, choć nadal na czasie, czyli z fantastyką za pan brat!
Moja przygoda z autorką zaczęła się zaledwie dwa lata temu. Jednakże dopiero teraz udało mi się przeczytać jej dziecko, czyli Szklany Tron. Słyszałam wiele opinii. Czytałam mnóstwo wywodów. Dlatego ciesze się, że mogłam wyrazić własne zdanie o tej książce. I chociaż czytałam mnóstwo rozpoczynających się tak powieści, fabuł, akcji i konstrukcji bohaterów... lubię to odprężenie podczas czytania. Hejterzy niech się schowają. Bo to seria, która prawdopodobnie pozostanie w pamięci czytelników na długie lata!


KATEGORIA: COŚ INNEGO, COŚ DOBREGO

Najlepiej zapamiętane historie, czyli mrożące krew w żyłach
Wygrywa tutaj Droga do piekła - Przemysława Piotrowskiego, którego powieść do dzisiaj siedzi w mojej głowie. Nie mogę jej wyrzucić .Nawet przestałam się starać. To tylko oznak dobrego kawałka literatury dla mojej wyobraźni.

Powieść potrafiąca zamieszać w głowie, czyli ciężki orzech do zgryzienia
Tłumacząc Hannah było moją lekturą na DKK. Pamiętam, że chwaliłam ją pod niebiosa. Aktualnie nadal pamiętam emocje jaki mi przy niej towarzyszyły. Myślę, że jest to jedna z tych pozycji mogących zapaść w pamięć na długo. Zwłaszcza sposób napisania był niecodzienny. Nie każdy lubi retrospekcje i przerywanie w trakcie rozwiązywania zagadek. Ale miało to swój urok.
Podobnie było ze Srebrną Zatoką. Chociaż jest to tomisko, to jednak z przyjemnością zawiadywałam do lektury. Oceaniczne klimaty raczej nei są moimi ulubionymi, jednak ostatnio sporo razy ryzykowałam i się opłacało. Tak też było i tym razem. Nie żałuję!



KATEGORIA: ANI YOUNG ANI ADULT

Adult dla Young, czyli Trylogia Colleen Hoover
Pomimo różnych zdań oraz odczuć to właśnie seria Slammed porwała mnie w całości. Miałam wrażenie, że są to idealne książki dla młodych ludzi chcących zdobyć pewną wiedzą. Dorosłość nie jest słodka, a życie szkolne to tylko... życie szkolne. W tej trylogii można odnaleźć coś więcej niżby się wielu osobom wydawało.

Powieść na czasie, czyli dla każdego coś dobrego
Już chyba wszyscy Czytelnicy wiedza jaką miłością pałam o Zwiadowców. Nowy tom otworzył przede mną wrota wspomnień i radości. Bo to seria nadająca się dla wszystkich pokoleń. Szalonej ciotki, zbuntowanego nastolatka oraz takiego książkoholika jak ja. Zakończenie historii w poprzednim poście!!


KATEGORIA: DOBRE BO POLSKIE

Patronat medialny, czyli  coś co lubimy najbardziej
Pieśni dawnej Jonki Michała Kamińskiego stały się pozycją obowiązkową! Połączenie wszystkiego co uwielbiam, stało się kluczem do mojego serca. Marzy mi się teraz kolejny tom, aby dowiedzieć się więcej o losach bohaterów!

Dobry początek, czyli zmiany nadchodzą
Polacy maja problem z polskimi odpowiednikami amerykańskich powieści. Dlatego Tchnienie. Księgi Wybranych Anny Kowalczewskiej są idealnym początkiem ku lepszym zmianom. Czytałam z wielkim zapałem pomimo wersji pdf. Skoro więc dałam radę jest to oznaka ogromnej radości z czytanej powieści!
Podobnie jest z Żelaznym Krukiem.Wyprawa Rafała Dębskiego. Łamie stereotypy. Pisze powieść na młodzieży, lecz w mojej młodzieńczej krwi woła jedno słowo: Zwiadowcy! Mam nadzieję, że trylogia osiągnie sukces. Jednak wpierw chciałabym się z nią zapoznać!




KATEGORIA: POCZYTAJ MI MAMO

Idealne na dziecka, czyli nauka z czytanek
Oczywiście na wyróżnienie zasługuje Wróżka z Gwiezdnego Pyłu Leny Wolskiej. Mała, cienka książeczka zawiera w osobie więcej mądrości niż nie jedne opasłe tomisko. Zasługuje na przypomnienie i większa rzesze zadowolonych dzieci. 


KATEGORIA: KLASYCZNE

Klasyka, ale czy tylko tyle?
Wiedziałam, że moim celem na ten rok jest przeczytanie Idioty Dostojewskiego. Nie wiedziałam natomiast, jak wiele mogę otrzymać z tej jakże pokaźnej lektury. Czytając łapałam się na ocenianiu, szukaniu wad i wielu innych negatywnych zachowaniach. Jakże wiele można się dowiedzieć mając za bohatera idiotę. Tylko, czy aby na pewno? 
Nędznicy byli moich must read o wielu lat. Gdy już sięgnęłam po książkę, przeklinałam samą siebie. Bardzo trudno jest opisać moje uczucia, jakie buzowały w trakcie czytania. Najlepiej jest mi je podsumować jednym zdaniem: nie wiecie co tracicie!




KATEGORIA: THE BEST OF 2018

Kryminał japoński, czyli jak zaskoczyć czytelnika
Zostałam całkowicie oczarowana przez Sześć. Cztery Hideo Yokoyama. Uwielbiam wydawnictwo za to, że stara się wyłapywać takie perełki. Jet to kryminał inny, napisany stylem nam nieznanym. Japończycy mają swoją unikatową metodę pisania, dlatego ta powieść jest nieco skomplikowana. Zawiera to, co wielu osobom może się nie spodobać. Mnie natomiast przygniata do fotela. Bo trzeba pomyśleć, poskładać i stworzyć własne wnioski. Każdy czytelnik może zakończyć książkę z własnymi przemyśleniami! Poproszę o więcej takich powieści!

Obyczajówka, czyli zachwyt nad stylem
Od samego debiutu trzymałam kciuki za Dorotę Gąsiorowską. teraz to Karminowe Serce te kciuki rozwarło. Bo moje serduszko raduj się na samą myśl o kolejnej powieści autorki.  Uwielbiam w sposób jaki opisuje tak proste czynności z życia codziennego. Lawiruje między emocjami dając niezłą dawkę witamin radości. Czekam na kolejne książki!

Przemyślenia, czyli życie ludzi na uboczu
Nie mogłam oderwać się do Małych ognisk. Czułam się jakbym była innym świecie. Chociaż nie przepadam za klimatami jakie tam prezentowano, to machnęłam na to ręka przy pierwszym rozdziale. Nie było nawet myśli ,aby przerwać czytanie. Pochłonięta traciłam rachubę czasu. Warto było poświęci czas na rozpalenie w sobie płomienia.

Niespodziewany debiut, czyli pierwszy raz z...
Pierwszym Słowem Marty Kisiel. Moje zaskoczenie sięgnęło zenitu. Aktualnie w mojej kolejce czeka tytuł ałtorki. Nie mogę się doczekać, aby móc porównać opowiadania z pełnowymiarową powieścią. Coś czuje, że będzie się działo. W końcu czeka mnie kolejna przygoda z Sci-fi!!
Również Kraina opowieści. Zaklęcie życzeń stało się moich must read, ale... za kolejne kilka lat. Zakochałam się w tej baśniowej opowieści. Wspomnienia z lat dzieciństwa powróciły, a tego nie można przepuścić lekką ręka. Oj ręka książkoholika bardzo chce raz jeszcze złapać tę powieść, abym mogła się nią rozkoszować. Znów i znów... 

Powieść historyczna, czyli Polacy do boju!
Pęknięta korona to książka, wokół której nie mogłabym przejść obojętnie. Grzegorz Wielgus potrafi dobrze wykreować bohaterów, którzy zapadają w pamięć. Chociaż książka jest krótka, to wciąga na długie godziny. Możliwość spokojnego czytania, skupienia się na fabule i próbie rozwiązania zagadki zawdzięczam dobrze spędzone wieczory z lekturą. Takie powieści to właśnie perełki. 




Poza powyższym zestawieniem zapraszam na filmy:


Macie swoich ulubieńców 2018? Może choć jeden znalazł się na powyższej liście? Zauważyliście, że jest sporo tytułów polskich autorów? Uwielbiam!!
Podzielcie się swoimi wrażeniami!

czwartek, 10 stycznia 2019

Zwiadowcy – Pojedynek w Araluenie – John Flanagan


Najtrudniej jest sięgnąć po kolejny tom z serii znanej aż za dobrze. Rozpoczyna się nowa przygoda w znanym nam dobrze świecie, lecz autor robi psikus zmieniając nieco bohaterów. W poprzedniej części dobrze się bawiłam, ale czegoś mi minimalnie brakowało. Teraz wiem, że wynikało to z przywiązania do Halta oraz Willa. Również Maddie zasłużyła na chwilową burę. I chociaż nadal dobrze się bawiłam ze Zwiadowcami, czegoś mi brakowało. Teraz wiem, że to było jedno, wielkie nieporozumienie. 

obrazek zastępczy :)

Tytuł oryginału: Dueal at Araluen 
Tłumaczenie:Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 372 


Zamek nadal jest pod panowaniem zdradzieckiego Dimona. Pomimo starań Cassandra nie potrafi przechytrzyć zdrajcy korony. Jednakże jej umiejętności przywódcze wystarczą, aby przetrwać do momentu przybycia pomocy. Lecz nikt nie spodziewał się, że jej mąż nie będzie mógł odbić zamku Araluen. Wraz z Gilianem muszą wymyślić jak poradzić sobie z Czerwonymi Lisami. Czy Maddie poradzi sobie sama i wspomoże ojca oraz matkę? Wciąż jest tylko uczennicą, a uczucia do rodziców mogą zniweczyć jej działania. 

Czytanie Zwiadowców jest dla mnie samą przyjemnością. Staram się do tych powieści podchodzić z rezerwą, bez wygórowanych oczekiwań. Za każdym razem witam się jak ze starym przyjacielem. Czas spędzony z lekturą jest dla mnie istnym odpoczynkiem od trosk życia codziennego. Pochłaniam strony zatapiając się w kolejnej przygodzie ulubionych bohaterów. Tym razem mogłam poznać bliżej Maddie. Wywodząc się z królewskiego rodu ze wszystkich sił stara się, aby nikt nie poznał jej tajemnicy. Czasami jest to niemożliwe. Zwłaszcza gdy rodzice są w niebezpieczeństwie. Wybór Flanagana był nieoczywisty dla fanów, lecz jakże skuteczny dla zdobycia nowych. Współcześnie dodaje się mnóstwo podobnych dywersji. Zamiast piętnastoletniego chłopca, otrzymujemy dziewczynę, która chce być tak samo dobra jak pozostali uczniowie. Musi skrywać swoje pochodzenie. Niektórym mogłoby się znudzić kolejne biedne, osamotnione dziecko. Ostatnio oba typy bohaterów: bogatych i biednych, szlacheckiego pochodzenia i pospólstwa są popularne i nadzwyczaj lubiane. 

Więc co w sobie skrywa kolejny tom Zwiadowców, że nadal chcę ich czytać? 

Dobrze skonstruowana fabuła oraz dobrane postacie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że każda historia skończy się dobrze dla moich ulubieńców. Lecz to nie jest najważniejsze. Bo abym chciała czytać muszę mieć dobry pretekst. Jest nią chociażby akcja. To już czternasty tom, a ja nadal czuje się zaskakiwana słownictwem, znajomością fizyki, czy chemii, taktyki (strategii) wojskowej, ogólnej wiedzy na temat Średniowiecza, a nawet tkaninami, roślinami i pogodą! Logika w działaniach dobrych jak i złych bohaterów jest zachowana. Nie ma magii, niewyjaśnionych zjawisk ani wymyślnych przedmiotów, na które ot tak wpadłby ich uczony. Czasami autor nadwyręża to i owo, ale polscy tłumacze dbając o szczegóły, dlatego nas o tym informują. Pomimo tych drobnostek doceniam starania oraz najzwyczajniej kunszt pisarski. Nie jest on wielki, ani unikatowy. Lecz prosty, zrozumiały, oddający głębię. Obrazujący to, co powstało w wyobraźni autora. Dla mnie wszystkie te elementy tworzą idealną mieszankę. 

Podsumowując: Nie potrafię się rozstać ze Zwiadowcami. Prędzej żałuję wszystkich niewykorzystanych lat, kiedy byli dla mnie nieznanym punktem na mapie książek świata. Za bardzo przywiązałam się do starej załogi, więc nie potrafię zaprzestać poznania kolejnego pokolenia. Czuje się przyciągana i za każdym razem usatysfakcjonowana. A to dla mnie w książce najważniejsze! Dlatego wiem, że mój wstęp był jednym, wielkim nieporozumieniem. Ponieważ Zwiadowcy byli i będą mieć miejsce w moim książkoholikowym sercu.

wtorek, 8 stycznia 2019

Czwarte urodziny bloga!



Styczeń jest miesiącem podsumowań oraz postanowień noworocznych. Jednakże u mnie jest to również chwila na świętowanie! Otóż cztery lata temu pojawił się pierwszy post na blogu! Kiedy myślę o tym, co działo się przez te wszystkie miesiąca, czuje się niewyobrażalnie bogata. Tak, bogata w doświadczenia. Udało mi się poznać ludzi, którzy tak jak ja kochają czytać. I nie ważne jest co. Ważne jak wiele możemy sobie dać nawzajem. Własnie taka dawkę wiedzy otrzymałam od Was. Czytelników, twórców blogów, prowadzących fanpage oraz komentatorów wszelakich. Jest mi niezmiernie miło, że mogłam Was wszystkich poznać!

Chciałabym również podziękować Wszystkim, którzy mnie wspierali przez ten czas i pomagali rozwijać. Wspaniałe kobiety Blogerki oraz Wydawnictwa. Dziękuję za zaufanie!

Zastanawiałam się nad wprowadzeniem pewnych zmian. Zapewne przez kilka kolejnych postów będę nieco eksperymentować. Pracuję nad nowymi grafikami prosto spod mojej ręki i kredek. Również zastanawiam się nad wprowadzeniem nowego działu z filmami/serialami. Może nie oglądam ich tyle, co czytam książek, ale zawsze coś się dobrego (lub nie) znajdzie.

Poza tym czytając zeszłoroczny post okazało się, iż założyłam Instagram, a Twitter jakoś też się kręci. Natomiast w tym roku zastanawiam się nad przejściem na WordPress. Brakuje mi możliwości zmiany czcionki, dodawania z mniejszym oporem obrazków, czy po prostu innym szablonem. I chociaż jestem zielona w te klocki, to mogę się nad tym zastanawiać, prawda? W końcu nie muszę przechodzić na własną domenę. A archiwizowanie, przenoszenie i inne podstawowe czynności wymagane przy tak wielkiej zmianie, zawsze można jakoś zrealizować. W końcu byłabym nie pierwsza i nie ostatnia!



Pozostało mi tylko hucznie rozpocząć piąty rok i jak na starszaka rozpocząć kolejną przygodę z blogowaniem! Mam nadzieję, że nadal będziecie mi towarzyszyć w tej jakże pięknej podróży :)