czwartek, 10 stycznia 2019

Zwiadowcy – Pojedynek w Araluenie – John Flanagan


Najtrudniej jest sięgnąć po kolejny tom z serii znanej aż za dobrze. Rozpoczyna się nowa przygoda w znanym nam dobrze świecie, lecz autor robi psikus zmieniając nieco bohaterów. W poprzedniej części dobrze się bawiłam, ale czegoś mi minimalnie brakowało. Teraz wiem, że wynikało to z przywiązania do Halta oraz Willa. Również Maddie zasłużyła na chwilową burę. I chociaż nadal dobrze się bawiłam ze Zwiadowcami, czegoś mi brakowało. Teraz wiem, że to było jedno, wielkie nieporozumienie. 

obrazek zastępczy :)

Tytuł oryginału: Dueal at Araluen 
Tłumaczenie:Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 372 


Zamek nadal jest pod panowaniem zdradzieckiego Dimona. Pomimo starań Cassandra nie potrafi przechytrzyć zdrajcy korony. Jednakże jej umiejętności przywódcze wystarczą, aby przetrwać do momentu przybycia pomocy. Lecz nikt nie spodziewał się, że jej mąż nie będzie mógł odbić zamku Araluen. Wraz z Gilianem muszą wymyślić jak poradzić sobie z Czerwonymi Lisami. Czy Maddie poradzi sobie sama i wspomoże ojca oraz matkę? Wciąż jest tylko uczennicą, a uczucia do rodziców mogą zniweczyć jej działania. 

Czytanie Zwiadowców jest dla mnie samą przyjemnością. Staram się do tych powieści podchodzić z rezerwą, bez wygórowanych oczekiwań. Za każdym razem witam się jak ze starym przyjacielem. Czas spędzony z lekturą jest dla mnie istnym odpoczynkiem od trosk życia codziennego. Pochłaniam strony zatapiając się w kolejnej przygodzie ulubionych bohaterów. Tym razem mogłam poznać bliżej Maddie. Wywodząc się z królewskiego rodu ze wszystkich sił stara się, aby nikt nie poznał jej tajemnicy. Czasami jest to niemożliwe. Zwłaszcza gdy rodzice są w niebezpieczeństwie. Wybór Flanagana był nieoczywisty dla fanów, lecz jakże skuteczny dla zdobycia nowych. Współcześnie dodaje się mnóstwo podobnych dywersji. Zamiast piętnastoletniego chłopca, otrzymujemy dziewczynę, która chce być tak samo dobra jak pozostali uczniowie. Musi skrywać swoje pochodzenie. Niektórym mogłoby się znudzić kolejne biedne, osamotnione dziecko. Ostatnio oba typy bohaterów: bogatych i biednych, szlacheckiego pochodzenia i pospólstwa są popularne i nadzwyczaj lubiane. 

Więc co w sobie skrywa kolejny tom Zwiadowców, że nadal chcę ich czytać? 

Dobrze skonstruowana fabuła oraz dobrane postacie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że każda historia skończy się dobrze dla moich ulubieńców. Lecz to nie jest najważniejsze. Bo abym chciała czytać muszę mieć dobry pretekst. Jest nią chociażby akcja. To już czternasty tom, a ja nadal czuje się zaskakiwana słownictwem, znajomością fizyki, czy chemii, taktyki (strategii) wojskowej, ogólnej wiedzy na temat Średniowiecza, a nawet tkaninami, roślinami i pogodą! Logika w działaniach dobrych jak i złych bohaterów jest zachowana. Nie ma magii, niewyjaśnionych zjawisk ani wymyślnych przedmiotów, na które ot tak wpadłby ich uczony. Czasami autor nadwyręża to i owo, ale polscy tłumacze dbając o szczegóły, dlatego nas o tym informują. Pomimo tych drobnostek doceniam starania oraz najzwyczajniej kunszt pisarski. Nie jest on wielki, ani unikatowy. Lecz prosty, zrozumiały, oddający głębię. Obrazujący to, co powstało w wyobraźni autora. Dla mnie wszystkie te elementy tworzą idealną mieszankę. 

Podsumowując: Nie potrafię się rozstać ze Zwiadowcami. Prędzej żałuję wszystkich niewykorzystanych lat, kiedy byli dla mnie nieznanym punktem na mapie książek świata. Za bardzo przywiązałam się do starej załogi, więc nie potrafię zaprzestać poznania kolejnego pokolenia. Czuje się przyciągana i za każdym razem usatysfakcjonowana. A to dla mnie w książce najważniejsze! Dlatego wiem, że mój wstęp był jednym, wielkim nieporozumieniem. Ponieważ Zwiadowcy byli i będą mieć miejsce w moim książkoholikowym sercu.

8 komentarzy:

  1. Ja jeszcze w ogóle nie znam tej serii. Póki co nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah podziwiam twoje uwielbienie do tej serii! Ja muszę kiedyś się wziąć za nią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam wiele o tej serii, ale sama nie miałam okazji się za nią zabrać. Liczba tomów jednak trochę mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tę serię ale nie przeczytałam wszystkich cześci - ta zalicza się do nieprzeczytanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie zmobilizowała się do tej sagi, ale chciałabym nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze tej serii :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele słyszałam o Zwiadowcach, ale nigdy nie sięgnęłam po tę serię. Może nadrobię w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!