poniedziałek, 10 lipca 2017

„Pokochałam wroga” - Mirosława Kareta



Czasy wojny zawsze mnie interesowały. Najbardziej to opowieści staruszków, którzy wiedząc, że już nic im nie grozi a śmierć w końcu przyjdzie, opowiadają czasy ich młodości. Niestety jest ich już niewiele. Jednak każda powieść, jaka chociaż w minimalnym stopniu próbuje opowiedzieć o tych strasznych czasach, trafi w moje ręce, często pozostaje i w sercu.


źródło



Wydawnictwo: Wam
Rok wydania: 2016
Seria: Tom 1

Ilość stron: 433













Saga rodu Petrycych rozpoczyna się w Krakowie, gdzie pewien Niemiec odwiedzając Polskę, trafia na przyjęcie weselne. To tam Jadwiga i Max spotykają się po raz pierwszy. Tam też, w Krakowie, wszystko się kończy. W niezrozumiałych okolicznościach, Polacy wysiedleni ze swoich domów, trafiają pod dachy bliskich. Duża rodzina Jadwigi również musiała się wynieść ze swojego mieszkania. Głód, brak pieniędzy i nędza sięgają szczytu dość szybko. Trzeba zarobić, a wynajęcie pokoju to najlepszy sposób na zwiększenie dochodu. A wynajęcie go Niemcowi, to najgłupszy z możliwych. Do pewnego momentu. W końcu: serce nie sługa.

Miałam ogromne obawy. Niestety ale często bywa tak, że chcemy jedno, a dostajemy drugie. Jak się okazało tym razem również było inaczej. Sadziłam, iż otrzymam powieść całkowicie zapadniętą w czasach Wojny. Jest inaczej, ale nie gorzej. Autorka idealnie poradziła sobie z retrospekcją. Tajemniczy pamiętnik, nieznany ojciec, artykuł w gazecie. To wszystko zmienia całkowicie moje podejście do tego tematu. 

Zacznę od bohaterów. 

Jest ich kilkoro, ale najważniejszy z nich to Maksymilian Petrycy oraz jego matka Jadwiga, po której został tajemniczy pamiętnik-list do syna. Postacie, chociaż nie są wielobarwne, za to możemy je poznać naprawdę dobrze. Powoduje to pewną więź z bohaterami, uczucie pustki, gdy książka się kończy. Historia miłości z czasów Wojny to całkowite szaleństwo, ale czy nie ma ich wiele? Zakończenia nie będę ukrywać, lecz to w jaki sposób dowiadujemy się prawdy jest oszałamiające. Maksymilian to urzędnik państwowy, który świetnie sobie radzi po 1989. Dba o rodzinę i swoje małżeństwo. Nie zapomina dzwonić, pytać. Mąż skarb. Jednak gdy wyjeżdża by odszukać prawdę w jego głowie dzieją się katastrofalne zmiany. Ale czy na lepsze? Natomiast Jadwiga, tytułowa panna, która pokochała wroga, jest osobą ciepłą, przyjazną, kochającą. Z charakterkiem. Lubi postawić na swoim i nie boi się być kimś na wzór emancypantki. Kobieta, której świat obraca się co chwilę o sto osiemdziesiąt stopni, aż trafia w czarną przepaść smutku. Jak to się skończy?

Sama akcja toczy się naprawdę szybko, a pozwala na niewielkie zahamowanie za każdym razem gdy rozpoczyna się nowa część. Pierwsze sto stron przeczytałam dość szybko i wierzcie lub nie, ale Was czeka pewnie to samo. Fabuła jest interesująca i wciągająca, co sprawia utratę kilku ładnych godzin z książką. Jeśli macie jakieś plany to się nieźle zastanówcie, bo jak zaczniecie to się nie oderwiecie. Czasami jednak brakowało mi takiego odetchnięcia. Jednak jak już się znalazła pauza nie trwała ona zbyt długo. Dlatego czytałam po jednej części, by odpocząć od nawału informacji. Pomimo tego książka jest na wysokich obrotach i cieszy mnie bardzo, bo wielu młodych może zainteresować tematyka wojenna dzięki tej powieści.

Jednak są pewne minusy, o których muszę wspomnieć, bo pod sam koniec to aż mnie mroziło jak czytałam. Rozumiem, że po reformie u nas wrzało od technologii, ale nie wydaje mi się by była ona aż tak popularna. Dlaczego? Po pierwsze za dzieciaka dopiero wprowadzano komputery i faksy do użytku codziennego. Tylko ktoś, kogo było stać mógł sobie pozwolić na tak drogi sprzęt, który dopiero w późniejszych latach był prawie w każdym domu. Prawie, bo znałam wiele osób, które jeszcze nie miały. Tak, piszę o komputerach. Pierwsze wymagały dodatkowego ekranu, czyli telewizora. W powieści jest, że informatyk przyniósł w torbie/plecaku komputer. Tylko ani słowa nie było o jego „monitorze”. Naciągane, albo najzwyczajniej: nie dopisane. Tak samo faksy. Owszem były coraz częściej w wielkich firmach, ale nie wydaje mi się, by były praktycznie wszędzie w Polsce. Za granicą owszem, ale nie u nas. Albo międzypaństwowe telefony. Zamawiamy, dzwonimy i co? Piękny przepływ na linii? Ciekawe, bo jak próbowaliśmy w Polsce z innym województwem to często się człowiek nie słyszał, a nawet w tym samym mieście były problemy. Troszeczkę idylla . Nie wiem, może niektórych było stać na wszystko, co nowe i lepsze, ale bądźmy szczerzy: niby kogo? Strasznie mnie to zirytowało. Rzeczy znajdujące się w Wojsku czy innych Instytucjach Państwowych ot tak nie trafiają w ręce prostych ludzi. Może bohaterzy mieli swoje wejścia, ale to nadal mało wiarygodne.

Podsumowując: To bardzo ciekawa opowieść o potędze miłości, zaufaniu, odwadze i chęci pomocy. Odkrywanie tajemnic rodziny zawsze jest intrygujące, a ujęte w taki sposób jak retrospekcja w pamiętniku-liście, czy wspomnieniach starszych ludzi, tylko zachęca do dalszej lektury. Pomimo swoich małych wad jest warta uwagi. Bo nie chodzi tutaj o szczegóły, a o sens całej historii. A daje ona właśnie to czego nam wielu brakuje: nadziei, miłości i chęci życia w prawdzie. Radzenie sobie z emocjami nie jest proste. Uciec każdy potrafi. Czy Ty masz silę zmierzyć się z zapomnianą, lecz bolesną historią?

17 komentarzy:

  1. Dobrze, że zwróciłaś uwagę na te drobne minusy, widzę, że te elementy skłoniły Cię do refleksji, super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano nic nie poradze ze kuly niemilosiernie xD

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa historia. Lubię takie trudne historie na tle dramatów II wojennych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kazda wojna to dramat ale umiec napisac powiesc to trzeba umiec :D dlatego jest super :)

      Usuń
  3. Ciekawa recenzja i jak nie przepadam za książkami tego typy akurat po tę książkę z miłą chęcią sięgne i sie z nią zmierzę :) pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo bedzie mi bardzo milo. dziekuje :)

      Usuń
  4. Od czasów liceum interesuje mnie literatura wojenna, jednak co do tej ksiązki nie jestem jeszcze zupełnie przekonana. Sama fabuła jest dla mnie niezbyt interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa pamietam czasy szkoly nienawidzilam tego tak prali mi mozg ale teraz jest stokroc lepiej :)

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z literaturą tego typu, ale coś czuję, że bardzo wiele mnie omija. Cieszę się, że usłyszalam o tym od Ciebie!

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto sprobowac ze wzgledu na to o jakich czasach tam mowa :)

      Usuń
  6. Wprawdzie dawno nie czytałam powieści z wątkiem wojennym, ale akurat na tę książkę jakoś nie mam ochoty. Może kiedyś zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, trzeba ochote miec bo bez tego to nuda :D ale moze pewnego ladnego czytelncizego dnia :D

      Usuń
  7. Przyznam, że zaciekawiłaś mnie i myślę, że mimo jakiś tam wad, dam jednak szansę tej książce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach tę serię :). Autorka na Targach Książki w Krakowie wywarła na mnie wrażenie osoby bardzo miłej, więc liczę, że ta lektura mnie zaciekawi, bo podobnie jak Ty lubię takie tematy.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  9. Musze ją gdzieś upolować, ale to dopiero może w przyszłe wakacje. :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!