niedziela, 31 maja 2020

Lee Schubienik – Aleksandra Konefał


Ostatnio natrafiam na sporo powieści przeznaczonych na jeden cel – odkrycia w nich dreszczyku emocji. Po zerknięciu na okładkę oraz opis dzisiejszej pozycji, uznałam że może to być całkiem ciekawa przygoda. Klimat nieco bajkowy, z namiastką dziwnych wydarzeń prosto z Serii Niefortunnych Zdarzeń (kto czytał?!). Nastolatka, nieznanych mężczyzna i rozbita rodzina. Prosty, znany schemat. Czy potrafił wzbudzić większą ekscytację? 




Tytuł: Lee Schubienik 
Wydawnictwo: Novae Res 
Rok wydania: 2020 
Liczba stron: 366 


Historia ta zaczyna się dość zwyczajnie. Alicja jako córka owdowiałego bogacza, musi sprostać wyzwaniu. Narzeczona ojca oraz jej młodszy brat pojawiają się w ich rezydencji zbyt często. Pobiera nauki w domu wraz z Derekiem, co zdecydowanie się jej nie podoba. Wyrusza w odludne miejsca takie jak pobliski las, aby pobyć sama ze swoimi myślami. Aż napotyka na tajemniczego, niezidentyfikowanego mężczyznę, który próbuje popełnić samobójstwo. Rozpoczyna rozmowę, by odwieść go od tego czynu. Tak oto nawiązuje się pewnego rodzaju wieź, którą trudno będzie zerwać. Kim jest niedoszły wisielec? Czemu przedstawia się jako Lee Schubienik? Dlaczego Alicja nie pozostawia tego wydarzenia daleko za sobą? Czym kieruje się postępując z dnia na dzień, coraz bardziej nierozważnie? Czy to empatia, bunt, a może lęk przez nieznanym? 

Wybór imienia dla głównej bohaterki wzbudził już we mnie pewne podejrzenia. Tajemniczy mężczyzna, a do tego siedemnastoletnia Alicja (jak ta z Krainy Czarów)? Dziwak, niepospolity, wręcz namacalnie smutny i przerażający jednocześnie (wspominałam o Kapeluszniku?!). Mój mózg nastawił się na fale, za którymi niekoniecznie chciałam podążać. Dlatego szybko ucięłam te porównania, by dokładniej skupić się na fabule. Ta zdawała się całkiem szybko mknąć zostawiając po sobie ślady rozterek płynących prosto z umysłu Alicji. Jej złość oraz żal wywołany nową sytuacją jest podsycany przez empatię wywoływaną przez Lee Schubienika. Skrępowana, a jednocześnie zaniepokojona brnie w relację, która niekoniecznie zakończy się dobrze. Czego można oczekiwać od ekscentryka z lasu? 

Żaden wiek, ani przeżycia nie pomogą w zrozumieniu tego, co dzieje się w umyśle człowieka muszącego patrzeć na rozpad lub nowy układ w rodzinie. Alicja przeżywa udrękę wywołaną pojawieniem się nowej partnerki w życiu jej ojca. Jest młoda, wie jak wydawać czyjeś pieniądze oraz ma młodszego brata. Ten buntownik i mruk zarazem idealnie pasuje do głównej bohaterki. Emocje jakie towarzyszą jej w ciągu każdego dnia skaczą sinusoidalnie. Wściekłość nakazuje jej robić rzeczy zakazane, takie jak nocne wypady do lasu. W opisach możemy odczuć jej lęk, gniew i głębię rozpaczy. Spotkanie z tajemniczym mężczyzną nasyca w niej w te uczucia i potęguje strach. Jednakże jak to mają siedemnastolatki z dobrego domu, nie potrafi odejść bez udzielenia pomocy. Okazywanie litości może nie wyjść jej za dobrze, natomiast ON doskonale to wykorzysta. 


„<< Bo nie ma na świecie nic smutniejszego od człowieka, 
który patrząc w lustro, widzi w nim siebie.>>” 


W trakcie lektury zastanawiałam się do czego to wszystko dąży? Na pierwszy rzut można dostrzec, iż autorka stara się wprowadzić nieco nerwową atmosferę i podsycać negatywne uczucia u Czytelnika. Lee Schubienik jako postać we mgle staje się główną zagadką, która podsyca pytanie: o co tu w tym wszystkim chodzi? Jaki jest cel? Do czego dążymy? Serwuje nam odpowiedzi powoli, nieśpiesznie rysując sytuację życiową Alicji. Dostosowując tempo akcji do jej życiowych rozmyślań, napotykamy na sporo typowych problemów wieku nastoletniego. Uraza, pogarda, zakłopotanie oraz szybsze bicie serca, niewielki zawał na widok pięknych oczu i głód przygody. Alicja wydaje się być nadzwyczajną nastolatką w nieco nietypowym świecie pełnym salonów, sukien, lokajów, służących i cudownych balów do późnego wieczoru. Zwyczajną, nieco pospolitą dziewczyną popełniającą jeden poważny błąd. Poznaje Lee Schubienika. 

Podsumowując: Choć zakwalifikowano powieść do horrorów, w moim odczuciu jest to raczej delikatna gęsia skórka przeznaczona dla nieco młodszego czytelnika. Przygotowująca do większych emocji oraz dreszczyku, który spędzi sen z powiek. Lee Schubienik mogłabym przeczytać kilka lat temu jako wprowadzenie do literatury grozy. Jednakże nie zmienia to faktu, iż niespotykana przygoda Alicji potrafiła mnie wciągnąć, zainteresować i wzbudzić negatywne uczucia wobec postaci pojawiających się w tejże historii. Najciekawszym akcentem jest o, że ciąg dalszy nastąpi, a ja nadal jestem zaciekawiona kim naprawdę jest Alicja? 

Cytat pochodzi z: A. Konefał, Lee Schubienik, Novae Res 2020, s. 104 



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res!

poniedziałek, 25 maja 2020

Lilith – Mateusz Piotrowski


Uważnie przyglądając się okładce tomiku Lilith możemy dostrzec kroczącą dumnie femme fatale. Uwydatniając swoje atuty fizyczne, podkreśla swoją niezależność przez ledwo widoczny tatuaż brave. Daje nadzieję, iskierkę popędzającą mężczyzn ku upadkowi. Będąc nawet królem życia, gdy spotkasz Lilith, skończysz jak wielu poprzedników - w torebce na odpady mężczyzn wykorzystanych i porzuconych. 



Tytuł: Lilith  
Autor: Mateusz Piotrowski 
Wydawnictwo: Liberum Verbum 
Rok wydania: 2018 
Liczba stron: 104 

poniedziałek, 18 maja 2020

Kandydatka – Racher E. Carter


Uwielbiam być zaskakiwana. Zwłaszcza w sensie pozytywnym, gdy moje oczekiwania nie są zbyt wygórowane. Lektura serii Czarnego Maga była dla mnie czymś nowym, a zarazem kojarzyła się z wyczerpaną baterią. Zawsze coś mi w niej brakowało. Posiadała wszelakie elementy powieści fantasy, a równocześnie jakieś zgrzyty wbijały się w moją czytelniczą świadomość. Tym razem moje odczucia otrzymały dawkę dobrej energii. Jak to się stało, że moja wiara w Ryiah odżyła? 




Tytuł oryginału: Candidate 
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska 
Wydawnictwo: Uroboros 
Rok wydania: 2019 
Liczba stron: 410 

czwartek, 14 maja 2020

Chata na krańcu świata – Paul Tremblay


W ostatnich miesiącach moje otwarcie się na nowe gatunki otrzymało nowego znaczenia. Powieści dla miłośników grozy stały się również moimi. Prawdziwą przygodę rozpoczęłam od Artura Urbanowicza, aby móc przejść w świat nieznany. Nieco mroczny, niezrozumiały dość mocno zarysowany strachem oraz lękiem. Nie posiadającym jednakże widzialnych granic. Chata na krańcu świata miała być swego rodzaju przejściem na wyższy level zaznajomienia… czy tak też się stało? 




Tytuł oryginału: The cabin at the end of the world 
Tłumaczenie: Paweł Lipszyc 
Wydawnictwo: Vesper 
Rok wydania: 2020 
Liczba stron: 301