niedziela, 27 lutego 2022

Sapiens. Filary cywilizacji – opowieść graficzna – Yuval N. Harari, David Vandermeilen, Daniel Casanave




Ludzie wymyślają rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebują, 
po czym te luksusy, szybko stają się koniecznością.


Historia jest nudna! Tak odpowiada większość uczniów szkół. Jako dorośli wymazują te lekcje z pamięci w sposób doskonały. Analizowanie map, wkuwanie na pamięć tysięcy imion, nieznanych miejsc i tych przeklętych dat. Prawdopodobnie nie będę jedyna, która przyzna się, że wiele z nich wyparowało z mojej pamięci i nawet nie odczuwam ich braku. Jak przekazać swoją pasję młodemu pokoleniu? Harari przekuł swój sukces na jeszcze większy - jego powieść graficzna przypomni wielu Czytelnikom o uczuciu, gdy wraca się do odkrywania dawnych dziejów!

Początki cywilizacji. Z czym się Wam kojarzy? Dla mnie to wielogodzinne przesiadywanie latem przed ekranem telewizora przy jednoczesnym układaniu puzzli. Włączałam jeden z naukowych kanałów i wsłuchiwałam się o historii znanych miast oraz władców Egiptu. Zatapiałam się w świecie faraonów lub wykopalisk udowadniających i obalających tezy naukowców. Nigdy nie pomyślałabym, że wrócę myślami do tych chwil czytając powieść graficzną. Bo choć Egipt ma bogatą i bardzo ciekawą historię, okazuje się jak zbyt wiele przykłada się mu uwagi. Początki cywilizacji rozpoczęły się o wiele, wiele wcześniej.

Kontynuację przygody rozpoczynamy od krótkiej historyjki o tym, jak „zasiali sapiensi pszenice”. Poznajemy źródło, u którego leży konstrukt powstawania w następstwach społeczeństw liczących sobie tysiące osób. Jak z człowieka zbieracza, zamieniliśmy się w człowieka statecznego? Czy mogliśmy uniknąć tego kroku rozwojowego? Dlaczego jakaś „pszenica” jest winna zakładaniu, lecz również zagładzie wielkich cywilizacji? Na te absurdalnie brzmiące pytania uzyska się odpowiedzi podczas całej lektury, zbierając szereg informacji, które pod sam koniec zostaną przeistoczone w tezę. Czytając stajesz się częścią naukowego wybiegu doprowadzającego Cię do tego co najistotniejsze: wiedzy o początkach cywilizacji.

Teraz nieco przykładów, które zachwyciły moje szare komórki najbardziej. Tematyka poruszana w książce nie dotyczy wyłącznie tego jak powstawały słynne cywilizacje, lecz również ich problemy. Problemy wynikające z powstawania i/lub łączenia się kultur, myśli, idei, religii, ras, seksualności. Konflikty znane nam teraz pod nazwą „tolerancji” mają swoje korzenie daleko w przeszłości. Harari podjął się wytłumaczenia skąd się wzięły i dlaczego to my ludzie, sami jesteśmy sobie winni za wszelkie wyrządzone szkody.






Innym równie istotnym tematem jest pułapka luksusu oraz wygodnictwo. Od zarania dziejów powstawanie wszelkich udogodnień, narzędzi oraz idei miało na celu zmniejszenia wysiłków no minimum i maksymalizowanie czerpania przyjemności z życia. Aktualnie w XXI wieku człowiek wpadł w błędne koło konsumpcjonizm. Popada w długi, ocenia innych, chce coraz więcej i więcej choć w rzeczywistości… tego nie potrzebuje. Zbieractwo wgrane w nasze DNA zmieniło wyłącznie swój zasięg oraz postać. Zamiast codziennych spacerów po jeżyny i grzyby zaczęliśmy zbierać przedmioty. Tak powstała kolejna pułapka: luksus.

Najbardziej zaintrygował mnie temat kobiecości i męskości. Harari starał się wytłumaczyć skąd powstały niesprawiedliwe różnice między płciami. Dlaczego kobiety traktowane są z wielu punktów gorzej? Jak narodził się seksizm? Czemu mężczyźni wykorzystali swoją siłę fizyczną, aby uzyskać większe korzyści? Choć brzmi to jak atak – to nim nie jest. To pytania, które pozwalają rozpocząć dywagację na temat innych wciąż współcześnie trapiących cywilizację problemów: homofobia, gender czy rasizm. Odpowiedzi choć trudna, warta jest zapoznania i głębokiego przemyślenia.

Na koniec chcę zwrócić uwagę na oprawę graficzną. Jej prostota i kolorystyka pozwalają wczuć się w klimat historii. Dodatkowe kartki poświęcone komiksowi w komiksie lub wybiórcze strony gazet są już częścią tejże powieści graficznej i stają się nieodzownym elementem zrozumienia prezentowanych pojęć. Podział na rozdziały oddzielony jest charakterystycznie. Początek jak i koniec wprowadzania danego tematu jest łatwy do wyczucia. Pozwala to Czytelnikowi na przerwanie lektury w każdej chwili i powrotu bez obawy zapomnienia. Wystarczy szybki powrót na ostatnio przeczytane strony by na nowo wdrożyć się w czytaną tematykę.

Podsumowując: Harari wraz ze swoją ekipą po raz drugi udowadnia, że historia jest fantastyczna! Łączy się z innymi naukami pozwalając stworzyć holistyczny obraz przeszłości. Daje informacje, z których Czytelnik samodzielnie buduje własną opinię. Uczy selekcjonowania, a nie wyłącznie gromadzenia wiedzy. Sapiens. Filary cywilizacji to godny następca poprzedniej powieści graficznej. Jest przykładem jak przekazywać historię ludzkości w sposób przyjemny i całkowicie zrozumiały. Tylko brać, czytać i cieszyć się rozwojem szarych komórek!

Cytat pochodzi z: Harari, Filary cywilizacji, Wydawnictwo Literackie 2021, s. 46



Tytuł oryginału: Sapiens: The Pillars of Civilization
Tłumaczenie: Michał Romanek
Kolorystyka: Claire Champion
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2021

Liczba stron: 252






sobota, 12 lutego 2022

Pocięte opowieści – Michał Kozaczko






Wspomnienia zaś stanowią nasze dziedzictwo.


Książka trafiła do mnie przez mgłę niepewności, pożyczonego zaufania wielkości winogrona i niczym nie zmąconej wiary w ludzkie marzenia. Ekscytacja jeszcze nie rozpoczętą lekturą miała wysoki poziom wynikający z zaczytanych fragmentów informacji. Przyspieszone tętno. Gęsia skórka. Nieregularny oddech. Typ literatury nie należący do moich ulubionych, stał w postaci fizycznej na półce, czekając cierpliwie aż nadejdzie ta chwila. Chwila w której pożegnam wszelkie zmartwienia i rozpocznę niespotykaną przygodę po świecie wykreowanym przez Michała Kozaczko.

Fabuła Pociętych opowieści stanowi trzon do złożoności akcji. Początkowo poznajemy Netha przygotowującego przedstawienie. W dalszych rozdziałach poznajemy jego los oraz pozostałych bohaterów. Towarzyszymy im w podróży między czasem. Na życiowych zakrętach czujemy nutkę strachu i kilogramy pozytywnych zdziwień. Oparcie się podnoszeniu kącików ust ku górze stanowi nie lada wyzwanie. Dla śmiałków czeka splot wielu wydarzeń, początkowo niezrozumiałych. Wytrwali połączą je w opowieść o wielu twarzach.

Pierwsze zetknięte z lekturą było jak zachłyśnięcie się świeżym powietrzem, po dekadzie wdychania wielkomiejskiego smrodu. Jak letnia bryza wśród pyłu i duchoty, wprawiająca ciało w taneczny ruch książkoholika. Pstrokate znaczniki pojawiają się na wielu stronicach. Wystają ledwo widzialne mając za zadanie zachować w pamięci najbardziej sarkastyczne wypowiedzi. Wypowiedzi zawierające w sobie często ukryty przekaz przenoszący nasze przemyślenia na drugą stronę lustra. Weź głęboki wydech. Usłysz ciszę wokół siebie. Rozluźni naprężone mięśnie. Zabieram Cię Czytelniku na wycieczkę po Pociętych opowieściach!

Poznajcie Khahada, Tyrmisza i Agnes. Trzech indywidualnych bohaterów zawieruszonych wśród powieści. Przedstawienie ich w klasyczny sposób było wręcz świętokradztwem, aczkolwiek działania wymykające się spod wszelkiej kontroli są tu (jakkolwiek to brzmi) mile widziane. Khahad to krasnolud o złotym sercu i twardej głowie. Jego niezmącona niczym miłość do rusznicy połączona z hobbistycznym udziałem w wojenkach, jest jak krasnoludzki miodek na złamane serce. Złoty Cyngiel, bo taki jest jego przydomek, potrafi zadziwić spostrzegawczością niczym wzrok orła. Jego podejście do życia stawia innych nieraz w zakłopotanie, które w rzeczywistości jest bolącą i okrutną prawdą. Dyć na „pierwszy rzut trollowego oka” wszystko jest takim jakim być powinno. Przynajmniej w pewnej, niszowej i włochatej perspektywie.

Kapitan straży miejskiej to bohater o sztywnym kręgosłupie i wszelkich kościstych częściach ciała. Niby żołnierski fach sprowadził oczekiwania do piwnicy, aczkolwiek w wielu sprawach ma własne, zbyt lojalne podejście. Miłość jest dla niego czymś abstrakcyjnym, dlatego odkrywa ją z kimś, kto doskonale wie jak włączyć w ruch przedmioty nierzeczywiste. Fach swój wykonuje znakomicie, wręcz zbyt należycie, lecz emocje kipiące z jego wykonywania są równie nieruchome jak jego postanowienia. Charakterystyczna cecha? Wąs jak u szlachcica i dorobek setki haków na istoty (póki co) mu nie zagrażające. Przynajmniej oni tak myślą do czasu… sądu ostatecznego.

Agnes, czarownica o wdzięku wiedźmy i królowej dramy. Mózg wszelkich operacji trójki bohaterów pozwalający na prowadzenie się w tańcu życia i śmierci przez wiercipiętę krasnoluda i zdradzieckiego strażnika. Magia jaką operuje mogłaby zniweczyć plany wielu, lecz jej wrodzony talent do nie dokonywania wyborów doprowadza do ekscytujących zdarzeń. Bierna w życiu prywatnym, nieangażująca się w sprawy wysokiej rangi, za to budująca napięcie niczym naciągnięta nić do bólu jej wytrzymałości. Uważajcie na nią młokosy, bo Agnes zaczaruje Wasz świat tak, aż przestaniecie wiedzieć, w którym to dokładnie czasie istniejecie!




Przedstawienie trójki bohaterów było zamysłem przemyślanym, dającym upust mym emocjom po przeczytanej lekturze. Fabularnie poznajemy wiele postaci mogących pozostanie równie ważnymi figurami na szachownicy bogów, lecz autor, jako najważniejszy z najważniejszych, z jakiegoś powodu wybrał właśnie ich. Stają się paliwem akcji doprowadzając Czytelnika do obłędu przesycenia ironią ich losu. Bez wiedzy kim są, kim się stają i kim mogą być, historia pociętych opowieści mogłaby stać się trudna do zrozumienia.


Albo i nie. W końcu to Ruari rządzi nami wszystkimi!


Początkowo zapoznając się ze światem można odnieść wrażenie, jakbyśmy zostali rzuceni na głęboką wodę. Choć nic znaczącego się nie wydarzyło, czujemy niepokojący płomyczek. Ogień który z każdą następna stroną staje się coraz większy i zmuszający do zadania pytania: o co tu naprawdę chodzi? Biorąc pod uwagę dalsze wydarzenia wciąż pozostawię Was w tej niepewności. Żart nie byłby żartem, gdy zna się jego przebieg, prawda? Tak więc drogi Czytelniku, daj się ponieść fali ogarniającej twój lubujący się w historiach umysł i rozpocznij czytanie delektując się złożonością zdań oraz trafnych spostrzeżeń. Bo tych, jest tu dosłownie „za wiele”!

Rurari. Zaskoczenie. Te dwa zestawy wyrazów łączą ze sobą moje zdumienie, podziw i egzystencję ironii. Uwielbiam postacie drugoplanowe, a autor Pociętych opowieści dokonał niemożliwego. Stworzył dla nich odrębne miejsce w książce. Czytając zastanawiasz się kto faktycznie w głowie twórcy jest najważniejszy w tej historii? Kto jest spoiwem zła i dobra? Gdzie napotkamy punkt kulminacyjny? Pytań rodzi się wiele, lecz zauroczenie postaciami drugoplanowymi… jest ekstremalnie fantastyczne!

Podsumowując: Skoro zdradzam niewielkie spoiwa pociętych opowieści, zaspoileruje jeszcze jedną. Satyra – najbardziej niedoceniona i jednoczenia najtrudniejsza forma pisemna wyrazu historii. W Czytelniczym życiu przeczytałam ich zaledwie kilka. Naliczyłabym na palcach jednej ręki. Niestety tłumaczenia z języka obcego najczęściej psują to, co w satyrach najważniejsze – sens połączenia konkretnych wyrazów w jedno zdanie. Michał Kozaczko stanął na podium i zrealizował brakujące ogniowo na polskim rynku wydawniczym. Pokazał, że jak się ma pomysł i chęci można zrealizować w rodzimym języku fantastyczną powieść o potencjale godnym polecenia.

Cytat pochodzi z: M. Kozaczko, Pocięte opowieści, Papierowy Motyl 2018, s. 25




Niech dym nas połączy!





Tytuł: Pocięte opowieści
Autor: Michał Kozaczko
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 402

niedziela, 9 stycznia 2022

Wielki Gatsby – F. Scott Fitzgerald – opowieść graficzna


 

Gdy przyjdzie Ci do głowy kogoś skrytykować (…)
 pamiętaj, że nie wszyscy ludzie na świece mieli w życiu tak łatwo jak Ty.



West Egg, początek dwudziestego wieku. Nick rozpoczyna kolejną życiową przygodę na wschodzie kraju. Zamieszkuje obok rezydencji bogacza. Pomiędzy licznymi drzewami stanowi spokojny zakątek po tej części wybrzeża. Poszukując nowych wrażeń odkrywa kim jest ów jego słynny sąsiad. Poznaje jego marzenia, pragnienia i przeszłość. Staje się słuchaczem dla kuzynki i sąsiada. Powiernikiem ich tajemniczej miłości. Czy ta historia ma szanse na szczęśliwe zakończenie?

Wielki Gatsby to powieść z 1925 roku. Czasu, gdy ludzie budzili się z odrętwienia. Chcieli ulżyć sobie po kilku latach ciężkiej pracy na froncie. To czas zabaw trwających do wczesnego ranka. Rozbitych szklanek po drogiej whisky. Rozlanych litrów szampana po kamiennej podłodze. Również moment rozbudowywania się miast. Tworzenia nowych budynku, miejsc pracy i mieszkań na światową skalę. Czy jest tu miejsce na dawne uczucie?

Nick to przykład narratora wszystkowiedzącego. Posiada informacje z pierwszej ręki od trzech najważniejszych postaci. Jest czujnym obserwatorem i słuchaczem. Dostrzega to, co dla innych jest ukryte. Łączy fakty i rozwiązuje wieloetniczne tajemnice. Jednocześnie zostaje wplątany w intrygę Gatsby’ego. Jego kręgosłup moralny oraz wrażliwość kłócą się i niechętnie biorą udział w tej rozgrywce. Aczkolwiek jako człowiek uczciwy i lojalny pozostaje u boku kuzynki i sąsiada. Tak oto Czytelnik poznaje prawdziwe losy człowieka żyjącego w wielkim, pustym budynku, gdzieś na wschodnim wybrzeżu Ameryki.


Kim jest Gatsby? 
Dlaczego otrzymał tytuł Wielkiego? 
O czym jest ta historia? 
Kto jest w niej najważniejszy?


Powieść graficzna została ujęta w kontrastujących kolorach. Szorstka kreska, plastikowi ludzie podobni do lalek. Połączenie szarości i zgniłej zieleni z pomarańczą i żółcią buduje atmosferę życia, przy jednoczesnym zachowaniu tajemniczości. W dzień króluje biel i żółć – życie, radość, niewinność. W nocy wśród pomarańczowych i czerwonych świateł przewija się sporo ciemnych barw – intrygi, kłamstwa, maski. Twórcy tejże powieści postarali się oddać emocje w jak największych szczegółach. Wystarczy przyjrzeć się bibliotece Gatsby’ego. Brąz nadaje powagi, mądrości i starości. Mężczyzna w białym stroju i z zaróżowionymi policzkami stanowi kontrast, który może zostać odczytany na wiele sposobów. Jak Ty odbierasz te ilustracje?

Podsumowując: Powieść graficzna pozwala Czytelnikowi podczas czytania na pobudzenie wyobraźni. Wypracowania własnego obrazu świata, gdzie Gatsby jest Wielki. Kolorami nadaje emocji. Uczucia zaczynają kształtować się według tego, co Czytelnik wyniesie z lektury. Może to być niepokój. Irytacja z marnotrawstwa bogactwa. Radość na widok gości pijących drogie trunki. Powiew chłodu dochodzący z basenu. Wielki Gatsby w postaci powieści graficznej, to tytuł o którym sami musicie zadecydować, czy jest warty Waszej uwagi. Dowiecie się, gdy rozpoczniecie z nim przygodę. To jak, chętni na powrót do Ameryki w blasku świateł?

Cytat pochodzi z: F.S. Fitzgerald, Wielki Gatsby, Wydawnictwo Jaguar 2021, s. 2



Tytuł oryginału: The Great Gatsby
Tłumaczenie: Natalia Mętrak-Ruda
Ilustracje: Aya Morton
Adaptacja: Fred Fordham
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 200

niedziela, 21 listopada 2021

Zwiadowcy – Ucieczka z zamku Falaise – J. Flanagan

 



Zwiadowca Will i jego uczennica Maddie zostali zmuszeni do pozostania w zamku Falaise. Barron Lassigny wykorzystując swoją władzę postanawia wykorzystać tę dwójkę do swoich niecnych planów. Rządzi twardą ręką, a strach i siła są jego sprzymierzeńcami. Książę Gallii pozostaje w niewoli, a jego życie staje się jeszcze mniej istotne niż przed przybyciem Aralueńczyków. Jak Zwiadowcy wydostaną się z tak nieprzyjaznego miejsca? Czy zdołają ukończyć misję? Kim jest tajemniczy starzec błąkający się po zamkowym dziedzińcu?

Przygody Zwiadowców trwają niezmiennie od wielu lat. Młodzi czytelnicy dorastają wraz z bohaterem. Poznają czym jest przyjaźń, lojalność i uczciwość. Pierwsze części wraz z następnymi tomami stawały się obszerniejsze. Historie bardziej złożone. Przygody znacznie liczniejsze i egzotyczniejsze. Wraz z powstaniem pomysłu na nową postać, John Flanagan postawił na powrót do korzeni. Co za tym idzie? Książki są szczuplejsze, aczkolwiek jedna przygoda podzielona jest na dwie części. Dzięki temu młodszy czytelnik chętniej sięgnie po książkę i wiernie pozostaje przy swoich bohaterach.

Kim jest Maddie? Dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę ze Zwiadowcami postać Madeleine nie jest niczym zdumiewającym. Natomiast dla fanów serii, dziewczyna w Korpusie, to zaskakująca nowość. Zwiadowca to najczęściej osoba o szczupłej budowie ciała, błyskotliwym umyśle i perfekcyjnym refleksie. Sokoli wzrok oraz sztuka kamuflażu w połączeniu z niekończącą się cierpliwością sprawia, iż Maddie staje się żołnierzem idealnym. Dla Lassigniego, władcy zamku Falaise, brzmi to jak przepis na najlepszego szpiega. Szpiega, którego chciałby mieć w swoich szeregach.

Czym powieść zaskakuje? Pomysłowością na wprowadzanie rozwiązań w sytuacjach pozornie niemożliwych do wybrnięcia. Zreperowana wysoka wieża? Brak stabilnego oparcia dla stóp? Uzbrojeni żołnierze za drzwiami? Pozornie brzmi jak miejsce niemożliwe do opuszczenia. Dla bystrego umysłu zwiadowcy to wyłącznie kolejna zagadka do rozwiązania. Nieco kreatywności i wiedzy z dalekich krain pozwala na wypracowanie planu. Planu posiadającego mnóstwo luk. Lecz czym byłaby przygoda bez ryzyka?




Jeden problem, jeden Zwiadowca


Początkowo obawiałam się Maddie oraz tematu, jaki zostanie pociągnięty przez nową serię. Wykluczenie kobiet z Korpusu Zwiadowców nie było odczuwalne, dopóki o tym nie wspomniano. Przełamanie stereotypu, że tylko chłopcy nadają się do takiego sposobu życia, jest zadaniem trudnym, aczkolwiek osiągalnym. Powoli, wraz z następnymi tomami, zaczynam coraz bardziej lubić Maddie. Choć posiada wady, stara się je przemienić w zalety. Pracuje nad sobą i nie pozwala, by czcze gadanie zamkniętych na tradycyjne myślenie osób wyprowadziło ją z równowagi. Trening przede wszystkim. Dzięki temu Maddie staje się wyjątkowym Zwiadowcą. Dlaczego?

Nikt nie spodziewa się, iż dziewczyna może być tak doskonałym żołnierzem. Traktują ją obcesowo, jak zagubioną dziewczynkę. Dzięki temu może odgrywać rolę zmieszanej nastolatki lub groźnej wojowniczki. Wszystko zależy od tego w jakiej znajdzie się sytuacji. Tematyka obrana przez autora pokazuje również, jak ważne jest łamanie stereotypów. Kobieta na budowie? Kapitan statku? A może pani mechanik? Parę lat temu nie przeszło bym to przez gardło milionów ludzi. Aktualnie kobiety wykonują zawody, w których są równie skuteczne, co mężczyźni!

Podsumowując: Czego możesz od książki oczekiwać? Przygody, przygody, PRZYGODY! Proste formuły zdań. Nurt zabawnych dialogów. Wprowadzenie rytmu, dzięki krótkim rozdziałom. Ucieczka z zamku Falaise ma te same atuty jak jej poprzedniczki. Czyta się niesamowicie szybko. Upływający czas zamienia się w relaksującą wycieczkę. Wycieczkę po świecie, gdzie niepozorni ludzie zmieniają bieg wydarzeń. Jeśli chcesz przekonać się o tym na własnym doświadczeniu, to warto sięgnąć po (tom serii Zwiadowców, a zarazem początek motywu z Maddie) lub od Tam zaczęła się historia Willa – Mentora naszej małej przyjaciółki. To co, którego Zwiadowcę wybierasz?


Cytat pochodzi z: J. Flanagan, Ucieczka z zamku Falaise, Jaguar 2021, s. 80



Tytuł oryginału: Escape from Falaise
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczorwoska
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2021
Seria: Zwiadowcy – tom XVI

Liczba stron: 301

poniedziałek, 8 listopada 2021

Królestwo dusz – Rena Barron

 




Nasza największa moc nie tkwi w naszej magii, ale w naszych sercach.


Szamanka. Tym Arrah pragnie być. To pragnienie przyświeca jej przez całe młode życie. Mając zaledwie naście lat wciąż nie została pobłogosławiona mocą przez Bogów. Pochodząc z uzdolnionej magicznie rodziny wierzy, że otrzyma niesamowicie ogromną siłę. Jednakże zamiast magii, staje się tarczą przeciw niej. Zamiast być dumną, staje się wyrodną córką. Odludkiem. Wygnaną. Opuszczoną. Jakiego dokona wyboru? Czy postanowi żyć bez magii lub zdecyduje się walczyć o swoje marzenie? Którą drogę wybierze? Stanie się szarlatanką, a może poczeka na zesłanie mocy od Boga? Kim stanie się Arrah?

Królestwo dusz to powieść poświęcona sztuce szamańskiej. Gdzie śmierć staje się kontynuacją podróży człowieka ku dalszemu życiu. Tytuł przykuł moją uwagę natychmiast. Tematyka dusz jest mi bliska ze względu na zainteresowania kulturą Azji. Niestety wąż oraz lakoniczne informacje o samej powieści niewiele wnosiły do moich chęci sięgnięcia po tytuł. Po wielu przeczytanych recenzjach odkryłam, że za lakonicznymi informacjami kryje się historia warta zapoznania.

Pustynia. Piasek. Wiatr. Klimat nie przyciąga swoim urokiem. Mikstury. Klątwy. Sny. Dodają blasku każdemu ziarenku piasku na wietrze. Wysuszony język staje się zapowiedzią przygody. Szczypiące oczy początkiem drogi. Zapadające stopy w piasku krokiem ku Królestwu Dusz. Emocje powoli rozpraszają się po całym ciele. Powodują mrowienie przygotowujące do wędrówki w świecie dusz. Czy tak wyglądała moja przygoda z Arrah?

Zaczyna się od plemiennego spotkania. Wspomnienia pierwszej miłości. Buńczucznej natury nastoletnich członków szczepu. Potem gorzkie rozczarowanie Arrah i jej lęk o przyszłość zatapia w nas emocjonalne pazury. Chcesz poznać bliżej losy dziewczyny, która nie spełnia oczekiwań matki. Chcesz dowiedzieć się jak radzi sobie w świecie magii nie mając jej ani grama. Chcesz dowiedzieć się, czy wspomnienia o chłopaku doprowadzą spełniania jej romantycznych pragnień. Arrah staje się przewodniczką ku dojrzewaniu, gdzie nic nie jest takie jakie być powinno.

Baza bohaterów jest różnorodna pod względem charakteru, zawodu, umiejętności i pochodzenia. Autorka wprowadziła do jednego miasta przedstawicielu wszystkich plemion. Dała perfekcyjną bazę do fabularnego rozwoju historii. Wykorzystuje to do stworzenia akcji, które mogą wydarzyć się, dzięki tej różnorodności postaci. Jednocześnie wielorakość narratorów daje Czytelnikowi holistyczny pogląd na całą sytuację. Arrah jest w większych kłopotach niż jej się wydaje.




Czy polubiłam dziewczynę, która za wszelką cenę chce zdobyć magię?
Niekoniecznie. Początkowo było mi jej żal. Następnie odczuwałam smutek wiedząc, jakie decyzje podejmuje. Niewielki gniew, a nawet irytacja pojawiały się w trakcie jej późniejszych poczynań. Im dalej patrzyłam na jej życia z boku, tym bardziej zastanawiałam się, czy zacznę jej kibicować. Niestety nie zapałałam do niej sympatią, choć przyznaję, że sama powieść wciągnęła mnie na długie popołudnia.

Jaka jest Arrah? Buntowniczka bez buntu. Wyjątkowa bez magii. Rodzinna. Energiczna. Uśmiechnięta. Dumna. Zacięta. Waleczna. Pomocna. Wie czego chce. Ma w sobie wiele cech charakteru, które w zależności od sytuacji i toku myślenia mogą zostać wykorzystane w różnym celu. Chłopak z jej marzeń zna ją doskonale, akceptując każdą z cech. Jednocześnie mają te same pragnienia, które chcą wspólnie zrealizować. Romans wisi w powietrzu, aż skrzą się iskry. Czyżby?

Czytając powieści młodzieżowe, będące jednocześnie dla nastolatków i dorosłych, można dostrzec pewnego rodzaju zależność. Ona i on zakochani w sobie rzucają się na siebie przy każdej okazji. Chowają po kątach lub eksponują swoje uczucia słowami, bądź czynami niczym herosi z baśni. W Królestwie dusz otrzymujemy miłość opakowaną w uczuciowy kartonik. Znajdą się tam pragnienia dotyku, snu o wspólnym życiu, wspomnienia codziennych wypraw oraz skręty w brzuchu, gdzie motylek chce urosnąć i wylecieć z ukrycia. Połączyć z bratnią duszą i pozostać z nią do końca swych dni. Tylko, czy Arrah ma ich wystarczająco, aby się zestarzeć?

O szamanach pisze również Martyna Raduchowska w „Szamance od umarlaka”. Jednakże w tym przypadku mamy do czynienia ze słowiańską tradycją – czarami i klątwami związanymi z naszą rodzimą ziemią. Królestwo dusz proponuje kulturę afrykańską. Tam szamaństwo jest kultem samym w sobie. Ludzie odczuwali lęk i podziw jednocześnie. Korzystali z ich usług i wystrzegali dzieci. Ta mieszanka emocji stała się podstawą dla Królestwa dusz. Dusz, które jedynie zamieszkują ciało, a ich prawdziwa istota jest poza materialnym więzieniem zwanym człowiekiem.

Podsumowując: Królestwo dusz pokaże Wam jak władza oraz psychiczne znęcanie się ma późniejszy wpływ na losy ofiar. Zobrazuje osoby, które swój potencjał wykorzystały w niecnych zamiarach. Aby zemsta mogła się dokonać podejmują zakazane działania. W chodzą na drogę zła chcąc przeciwstawić się swojemu prześladowcy. Arrah jest ziarenkiem w morzu piasku. Ziarenkiem mogącym zmienić bieg wydarzeń. Czy zdoła wygrać z wieloletnim cierpieniem duszy? Przekonasz się, gdy sięgniesz po Królestwo dusz.


Tytuł oryginału: Kingdom of Souls
Tłumaczenie: Natalia Mętrak-Ruda
Seria: Królestwo dusz - tom I
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2019

Liczba stron: 440