niedziela, 20 maja 2018

[PRZEDPREMIEROWO] „Tchnienie. Księgi Wybranych” - Anna Kowalczewska


Fantastyka to gatunek literacki, który jest ze mną praktycznie od zawsze. Przecież nawet baśnie można by pod to podciągnąć, prawda? Jednakże w polskiej literaturze brakuje nowych powieści pełnych wariackich kreacji nie z tego świata. Po wielu latach posuchy rozpętała się wielka wichura polskich książek z kręgu fantastyki. Korzystam więc z okazji i czytam, czytam i jeszcze raz czytam! Czy tym razem trafiłam na coś wartego uwagi, a może raczej na jedno posiedzenie? 


Okładka pochodzi z materiałów promocyjnych wydawnictwa.
Zamiana zdjęć nastąpi po premierze ;)


Tytuł: Tchnienie. Księgi wybranych 
Autor: Anna Kowalczewska 
Wydawnictwo: Novae Res 
Seria: Tchnienie 

Liczba stron: 471 





Polska to kraj pełen bajecznych widoków i możliwości, ale również zachowujący tradycyjne legendy. Kogo nie straszono strachami, czarownicami, czy złymi potworami? W dzisiejszych czasach to tylko takie gadanie, aby pobudzić wyobraźnie lub zachować kontrolę nad dzieckiem. Lecz dla trzech kobiet pełnych wigoru, młodości oraz pięknej, świetlanej przyszłości, te bajania zamieniły się w rzeczywistość. Trafiły do drugiego świata, gdzie magia istnieje, potwory są cielesne, a zło opanowuje wszystkie ziemie. Do tego jeszcze nasze bohaterki mogłyby się przyzwyczaić, gdyby nie fakt bycia kluczowym elementem wszystkiego. Bo jeśli nie one, to kto uratuje ten świat? 

Oczywiście jak to mam w zwyczaju, podeszłam do tej powieści z małą rezerwą, ogromnymi nadziejami i z przymrożeniem oka. Zabrzmiało dość negatywnie? Tak naprawdę takie podejście (według mnie całkowicie neutralne i nie oceniające po okładce) jest dla mej osoby najlepsze. Zwłaszcza wtedy, kiedy mam do czynienia z polską literaturą. Dlaczego? Bo nie powinno się jej porównywać do zagranicznych. Tam rynek wygląda inaczej. Poza tym jeśli bohaterowie mają polskie imiona to znaczy, że są gorsi? Nie! Zwłaszcza, iż w drugim świecie wszystko wygląda tak jak powinno: tajemnicze imiona, cudaczne pieśni, mroczne potwory i bajeczne legendy. Świat wykreowany zasłużył ode mnie na podziw. Chociaż jest on klasycznie tolkienowski ( i nikt, a nikt go nie przebije) to ma w sobie własną nutkę. 

Aby nie było – napisałam tolkienowski, lecz nie miałam na myśli dosłownego znaczenia. Chodziło mi raczej o zwykły, tradycyjny świat, który został wymyślony, a miliony pisarzy i czytelników na jego wzór stworzyło coś własnego. Koncepcja wytłumaczenia skąd wziął się drugi świat – odmienny od naszego – była nie do końca rozjaśniona klarownie. Owszem zrozumiałam to i owo, aby móc iść dalej z fabułą, ale nadal czegoś mi brakowało. Miałam również problem z czasem. Raz była mowa o kilku dniach, a innym razem o tygodniach. Tak naprawdę nie wiem ile trwa cała powieść. Poza tymi dwoma mankamentami nie znalazłam nic, co mogłoby mnie gryźć. Ale, czy te dwa przecinki są najważniejsze? Według mnie nie popsuły one moich wrażeń. Zwłaszcza tych końcowych! 

Najbardziej podobało mi się, że głównymi postaciami są… kobiety! Chociaż wrzucono to w karby śmieszkowań bogów, to i tak sam pomysł jest wystarczająco intrygujący. Glann Hanna, Izys i Basia to cztery całkowicie różniące się od siebie postacie. Na dodatek autorka nieco podrasowała imiona i nadała ksywki dwóm osobom. Od razu poczułam się jak na własnym podwórku. Nowy świat, nieco różniące się imiona i los, który okrutnie zadrwił z bohaterów. Osobiście jakoś żadna z nich nie przypadła mi do gustu. Nie miałam wrażenia, że jeśli nie przeczytam natychmiast o losach np. Glann to zwariuje, bo Izys mi się przedłuża. I wiecie co? Nie przeszkadzało mi to w czytaniu. Wręcz dzięki takiemu podejściu mogłam się skupić na różnych elementach i czerpać radość z całości, a nie tylko wycinkach fabuły. 

Skoro już wspomniałam o kluczowym aspekcie każdej książki, to rozpocznę kolejną dywagację. Nie wiem jak Wy, ale mnie nie przeszkadza, a nawet lubię, kiedy mogę poznać perspektywy wszystkich osób mających kluczowe znaczenie dla fabuły. Bo jeśli nawet te cztery kobiety opowiadały o swoim losie, tak jedyny rodzynek Kuba, był odzwierciedleniem tego co ważne, ale mało istotne dla wielu. Stał się opiekunem i przewodnikiem. Został rzucony na głęboką wodę, bo prawdziwy plan nie wypalił. Czy mieliście okazję czytać, co czuje osoba będąca odpowiedzialna za głównego bohatera? Za postać, która jeśli umrze, to cała powieść może iść do piachu? (A Kuba miał aż cztery babki!) Mało kto decyduje się na taki wybieg. Tutaj został on całkiem ciekawie przedstawiony. W końcu Kuba został powiązany z kobietami, a jak wszyscy wiemy: kobieta jest zmienna. Czasami to nawet mu współczułam! 

Podsumowując: Chociaż mogłabym opowiedzieć Wam o wiele więcej o tej książce, wolę zostawić smaczki dla przyszłych czytelników. Zwłaszcza, że to dopiero początek i przy dobrych wiatrach będą kolejne części. Chciałabym, aby rodacy nie wstydzili się fantastyki z polskimi elementami i mogli czerpać radość z samej historii. Historii, która może nas zadziwić, zadowolić i sprawić wiele radości. Pozwólcie się pochłonąć powieści, która nie raz była częścią naszych dziecięcych fantazji. Bo magia istnieje. Pod każdą narodowością. 




Za książkę, która dała mi wiele wrażeń, dziękuję: 


39 komentarzy:

  1. Nie znam ani autora, ani tym bardziej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś czytałem trochę więcej fantastyki, ale też raczej z pod znaku SF. Lem od deski do deski przeczytany, dzisiaj sięgam rzadko po ten gatunek, może przez brak czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tego autora nie lubię ale SF zawsze dobre jeśli sprawia radość ;)

      Usuń
  3. Sięgam od czasu do czasu po fantastykę, więc czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Och chyba trochę nie mój świat ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyka nie jest moim ulubionym gatunkiem - więc chętniej czytam raczej o przygodach kobiet w realnym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. z jednej strony fantastyka mnie za bardzo nie pociąga, a z drugiej chciałabym tę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko sięgam po fantastykę, bo ciężko mi się zdecydować. A jak juz coś wybiorę nie zawsze jestem zadowolona. Fajnie byłoby zobaczyć jakieś subiektywne zestawienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko jest idealnie do nas dopasowane :) Na pewno gdzieś znajdziesz jeszcze tę powieść w otchłani internetu ;)

      Usuń
  8. O-rzeszek! brzmi to wszystko bardzo ciekawie! Fantastyka to moje drugie życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj widziałam na insta- zdjęciu!! <3 Wierzę!

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa recenzja, choć tematyka nie w moim klimacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Cóż może kiedyś się coś trafi ;)

      Usuń
  10. Stworzenie nowej, oryginalnej fantastyki jest ogromnie trudne, ale cieszę się, że wciąż nowe osoby próbują i nawet im to wychodzi! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że się skuszę! Nie czytałam jeszcze nic z polskiej fantastyki, ale świetnie przedstawiłaś tę książkę i mnie bardzo zachęciłaś. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo dziękuję za miłe słowa. Trzymam kciuki by się udało!

      Usuń
  12. Brzmi całkiem ciekawie... poza tym nowe nazwisko - warto dać szansę! :)

    Pozdrawiam,
    Książkowa Przystań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowi na półkach potrafią nieźle dać czadu ;)

      Usuń
  13. No właśnie mi z fantastyką jest dość nie po drodze! I ciągle nie mogę się przekonać, by sięgnąć po ten gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  14. No proszę powiadasz iz kobiety tam rządzą ; )

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytam książek ale ciekawa pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety, nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyka nie należy do moich ulubionych gatunków literackich, ale mimo to staram się powolutku do niej przekonywać. Być może ta książka będzie dobrym krokiem na przód :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej lekka, przyjemna, ale też bardzo interesująca powieść fanasty więc raczej idealna aby przyswoić tę tematykę ;)

      Usuń
  18. Często słyszę "nie czytam polskich książek, szczególnie fantasyki". I szczerze dużo polskich fantasy mi nie przypadło, ale jeszcze więcej zdobyło moje serce. Ja jednak mam problem z wydawnictwem. Nie do konca ufam nietradycyjnym wydawcą, ale jestem skłonna zaryzykować, bo recenzja bardzo mnie zachęciła :)

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, myślę że może warto zaryzykować i samemu stwierdzić, czy książka jest dobra? ;) Coś w stylu - nie oceniajmy książki po wydawnictwie? Polskie książki są genialne, pełne pasji, uczuć, skrytych motywów. Polacy wiedzą co dobre :) Mocno polecam!

      Usuń
  19. Bardzo dziękuję za recenzję, przyznam, że czytałam ją z wypiekami na twarzy :) Znam tę książkę na wylot, wiadomo, ale mam również do niej bardzo sentymentalne podejście. Dlatego w pewnym momencie mogłam zgubić obiektywizm. Dlatego cieszę się, że miałaś okazję spojrzeć na nią chłodnym okiem. Mam nadzieję, że miło spędziłaś przy niej czas :)

    Jeśli ktoś byłby zainteresowany szerszym spojrzeniem na przedstawiony przeze mnie świat, serdecznie zapraszam na www.ksiegiwybranych.pl

    Ściskam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Novae res przeszło samych siebie tą okładką! :O Nie znam ani autorki ani książki, ale po przeczytaniu recenzji jestem jeszcze bardziej zaintrygowana.

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!