niedziela, 22 marca 2020

Kalejdoskop – Danka Turek


Ostatnimi czasy ryzykuję wybierając powieści obyczajowe autorów, o których nigdy nie słyszałam. Są to często debiuty, stąd podchodzę do nich z przymrużeniem oka oraz ogromną dozą cierpliwości. Ponadto polskie powieści mające akcję w naszym kraju, bądź zawierające nazwy oraz imiona równie słowiańskie, są często dość mocno krytykowane… więc trzeba wyrobić swoje własne zdanie! Szukam nowości, bo w końcu warto poznać nieznane historie spod pióra anonimowych osób. Jak w tych poszukiwaniach odnalazłam Kalejdoskop?




Tytuł: Kalejdoskop
Autor: Danka Turek
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020

Liczba stron: 413

Momenty z nastoletnich lat uważane są za najpiękniejsze, a zarazem najtrudniejsze do przeżycia. Hormony buzują, chęć buntu wygrywa z łagodnym usposobieniem, a trądzik jest nieuleczalną chorobą! Emilia oraz Marianna jako bliźniaczki zawsze były różne, lecz nigdy nie odmówiły sobie wsparcia. Zwłaszcza po niefortunnej stracie rodziców. Pełna werwy ciotka Stefcia bierze młode damy pod opiekę i staje się najlepszym Aniołem Stróżem. Pomimo dobrych rad, wyrozumiałości oraz miłości dziewczyny komplikują sobie wzajemnie życie. Czy siostrzana miłość wygra? Kiedy warto odpuścić? Jak walczyć o to, co się kocha, gdy nie potrafi się odróżnić jawy od snu? Czy Emilia wkrótce odnajdzie się w nowej roli? Co stanie się z Marianną? Pytań pełno, a odpowiedzi wysnute na dwa sposoby. Jakie?

Plejada bohaterów przewija się przez, doprawdy grubawą, aczkolwiek dobrze rozpisaną historię bliźniaczek. Choć to Emilia jest postacią, na której skupia się całą uwaga, to liczni sąsiedzi są równie ciekawie rozpisani na kartach z jej życia. Relacje tej samej chwili są przedstawione z różnych perspektyw. Podział na męski oraz damski punkt widzenia, pozwala na lepsze zrozumienie tego, co ukryte i dla niektórych nielogiczne. Elementy gry odkrywane są dzięki możliwości poznania emocji i uczuć targających obie strony konfliktu. Zaskakująco prosty, acz działający sposób na sukces!


"Racja jest jak dupa, każdy ma swoją"


Najbardziej w tego typu powieściach obawiam się dialogów. Nawet jeśli opisy są nieciekawe, długie lub aż zbyt krótkie, to dialogi mogą uratować sytuację. Tak się składa iż w Kalejdoskopie rozmowy między bohaterami są pełne zdrowego humoru, przyjaznego droczenia, a nawet inteligentnego spojrzenia na świat. Łatwo można zatracić się w pogadankach o niczym i w tak pogodnym gronie wypić filiżankę kawy. Uczucie radości również może pojawić się dzięki dobrej kreacji bohaterów. Ich życiowe problemy są jakby wyjęte z polskiego podwórka, a sposoby radzenia sobie z nimi wyjątkowo rzeczywiste. Są to dylematy prostego człowieka, a rozwiązania równie trywialne. Czyli dobre babskie kino!

Na czas akcji składa się wstęp oraz zakończenie będące w czasach współczesnych oraz treść właściwa, która rozpoczyna się w czasach PRLu. Choć początek wydawał mi się nieco oporny to rozwinięcie fabularne zupełnie mnie zaskoczyło. Wynika to zapewne z sytuacji w jakiej znajdują się bohaterowie. Wpierw poznajemy Emilię, kobietę w sile w wieku, a następnie jest już nastolatką pełną werwy. Nieoczekiwana zamiana bohaterek, bo właśnie tak odczułam różnice między nimi po zaledwie paru stronach. I choć miałam poczucie czytania o życiu dwóch obcych osób, to właśnie przeszłość idealnie współgrała z tym małym, poznanym skrawkiem teraźniejszości. Ponadto genialny element zaskoczenia pod koniec lektury, może wywołać niespodziewane (pozytywne) palpitacje serca!

Podsumowując: Do Kalejdoskopu podchodziłam z cierpliwością, która została bardzo szybko wynagrodzona. Bohaterzy, jak ich troski, stali się mi bliscy, a wszelkie bolączki przeżywałam równie mocno, co oni. Bo choć w życiu nigdy nie jest różo, to warto odkrywać jego wielorakie barwy. Odcieni szarości jest pełno, ale paleta barw obejmuje nieskończenie wiele możliwości. Powieść zasługuje na moment refleksji, zapomnienia we wspomnieniach oraz niezmierzonej dawki empatii. Ponieważ świat widziany wieloma oczami, może otrzymać nowe i niezapomniane obrazy zawierające tajemnice warte poznania.

Cytat pochodzi z: D. Turek, Kalejdoskop, Novae Res 2020, s. 183 (cytowanie marszałka Piłsudskiego)


Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Novae Res!

11 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Po Twojej recenzji mogłabym się na nią skusić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy uporam się ze swoim stosikiem zaległych książek poszukam sobie tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie swoją opinią. Książki wcześniej nie widziałam,ale lubię historię z których można coś wynieś wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam "Kalejdoskop" i ja mam mieszana uczucia. Miałam kilka podejść do książki, miejscami książka mnie nużyła, a Emilia zaczynała drażnić. No, ale nie mówię "nie"kolejnym książkom autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię książki polskich autorów, nie przeszkadza mi narodowość pisarzy, ale chyba ta książka nie jest w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również nie przeszkadza to, kto napisał książkę. Natomiast czytałam "Kalejdoskop" i niespecjalnie mnie do siebie przekonał.

      Usuń
    2. Cóż po to jest tyle książek ,aby każdy miał swoje gusta :) Dzięki za szczerość!

      Usuń
  6. Nie przepadam za takimi historiami, to niestety nie mój klimat. Szybko się przy nich nudzę. Jednak fajnie, że książka zmusza do refleksji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Udało ci się zaciekawić Po raz kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa lektura. Też lubię, jak dialogi są dowcipne, ironiczne wręcz i tak po swojskiemu mądre.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem, czy książka spodobałaby się mojej córce, wiele elementów wskazuje, że tak powinno być. Zatem podsunę jej tytuł pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!