piątek, 6 lutego 2015

„Przekleństwo złota” - K. A. Szklarscy

Śmierć Paunisom! Takie oto wołanie objęło plemiona Dakotów. "Przekleństwo złota" to druga część trylogii Indiańskiej „Złoto Gór Czarnych”. Tehawanka powraca wraz z przyjaciółmi by stać się prawdziwym mężczyzną i wojownikiem - najsłynniejszym i najszlachetniejszym z Wahpekute.




Śmiały Sokół postanawia wybrać się na swoją pierwszą wojenną wyprawę. Wedle zwyczaju, każdy chętny siada wraz z nim przy domowym ognisku i omawia cel podróży. Następnego dnia każdy kto wypalił wspólnie fajkę pokoju wyrusza na wspólną wyprawę. Tym razem celem stali się Szejenowie oraz ich sunka wakan. Pomimo wojennej wyprawy Śmiałego Sokoła – Dakotowie pamiętają zniewagę Paunisów. Czy wyprawa młodego wojownika zakończy się pomyślnie? Czy sunka wakan nie sprowadzą nieszczęścia? Dlaczego Wahpekutowie wołają do walki?

Drugi tom wcale, a wcale nie odstaje od pierwszego! Zaczyna się dość spokojnie i tajemniczo, a to tylko podsyca, by czytać dalej. Akcja trwa, jednakże więcej jest tym razem podchodów i intryg niż w pierwszej części. Jednakże gdybym nie miała okazji czytać poprzedniego tomu, nic nie stanęłoby na przeszkodzie by zrozumieć o co w tej historii chodzi. Autorzy szybko i bez zanudzania przypominają o przeszłych dziejach, a następnie prędko powracają do przygód Tehawanka. Miło, przyjemnie i z wieloma atrakcjami!

Ten tom zawiera jednak więcej odosobnionych przygód młodego Wehapekute. Fakt ten sprawia, że możemy nie tylko przypatrywać się jego zmaganiom z Szejenami, ale również Paunisami. Oczywiście nie można zapomnieć o wyprawie na bizony! W każdym momencie jego życia dzieje się coś niesamowitego!

O języku i przypisach: w poprzedniej recenzji Tomu Pierwszego Trylogii Indiańskiej - „ Orle Pióra”. Tym razem również nie zabrakło ciekawych rysunków autorów przybliżających świat Indian.



Parę cytatów na zachętę:

Zazdrośnie:
„Tehawanka nieco surowym wzrokiem spojrzał na przyjaciela i rzekł:
-Dlaczego boczysz się na niego? To dzielny i szlachetny mężczyzna! Pamiętaj, że obecnie jest on Wahepekute!
-Słuszność jest po twojej stronie – powiedział nachmurzony Sha'pa. -Przecież on nic nie wiedział i nadal nie wie, że zniweczył moje zamiary. Chodzi o Poranną Rosę...”

Przerażająco:
„Śmiały Sokół wracając do osady długo rozważał, co miała oznaczać wizja zesłana przez duchy. Dlaczego nie było słychać wojennych okrzyków Wahapekute? W wirze walki rozbrzmiewała tylko obca dla niego mowa. Uspokajał go jednak odgłos koni oddalających się od pola walki.”

Obrzędowo:
„Po zapoczątkowaniu ceremonialnego palenia Śmiały Sokół podał świętą fajkę sąsiadowi, siedzącemu po jego lewej stronie. Ten, dopełniwszy obrzędu, przekazał ją następnemu uczestnikowi narady. Gdy ostatni w lewym rzędzie skończył palenie, zwrócono fajkę tą samą drogą Śmiałemu Sokołowi, który teraz podał ją Przeciętej Twarzy, siedzącemu po prawej stronie.”

Przebiegle:
„ - Nie, nie zabijemy chłopców. Odbierzemy im broń i pozwolimy odejść, aby mogli zaalarmować osadę. (…) Nie urządzą pościgu! - pewnie odparł Śmiały Sokół. -Wiekszość wojowników Szejenów wyruszyła na łowy. Widzieliśmy jak wyjechali na otwarty step na południe. Nieprędko wrócą. W osadzie pozostali starsi mężczyźni, kobiety i dzieci. Możemy z łatwością zabrać sunka wakan. Umożliwiając ucieczkę z pastwiska młodym strażnikom, którzy na pewno poderwą na nogi cała osadę, utrudnimy parszywym Czipewejom napad na Szejenów. W ten sposób damy się we znaki obydwóm naszym wrogom.”

Wyzywająco:
„ -Słuchajcie dobrze, zajęcze serca! Wśród żon mam także dwie Pauniski! To one zdobiły moje nogawice włosami skalpów Paunisów! Darowałem im za to wolność, ale wolały zostać ze mną niż wracać do pauniskich zajęczych serc, pozwalających porywać swe kobiety! Moi synowie urodzeni przez wasze kobiety będą zdzierali skalpy z waszych łbów!”

Pracowicie:
„Zapasy suszonego mięsa i tłuszczu zgromadzone podczas jesiennych łowów na bizony już się skończyły. Resztki dzikiego ryżu oraz kukurydzy również szybko się wyczerpywały. Do chat Wahpekute zaglądał niedostatek. Toteż kobiety i starsze dzieci do świtu do zmierzchu przygotowywały poletka do zasiewów, mężczyźni natomiast zapuszczali się w bory na małe polowania. Tymczasem w okolicznych lasach coraz trudniej było o płową zwierzynę.”


Wszystkie cytaty i zdjęcia pochodzą z: K.A.Szklarscy, Przekleństwo złota, Wydawnictwo Śląsk, 1989 r.



Podsumowując: Drugi tom przygód Tahewanka oraz jego plemienia ani trochę nie odstawał od poprzedniego. Z przyjemnością odkrywałam dalsze losy młodzieńca oraz jego mężnych wyczynów. Musiało mnie wciągnąć, bo (za)szybko przeczytałam książkę. Hough!!

10 komentarzy:

  1. Okładka mi się bardzo podoba :).
    Ale recenzja również fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, najbardziej w Twoim blogu podobają mi się te cytaty, które opisujesz za pomocą przysłówków. Świetne i oryginalne!

    A propos książki - kiedyś to się robiło świetne okładki...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aww dziękuję!! :3 O tak, kiedyś albo okładka była kiczowata, albo naprawdę niezła! Zresztą już niedługo pokaże kilka minimalistycznych okładek. Jednakże trzeba przyznać, że te rysunkowe sa bardzo piękne i szkoda, że dziś przeważają graficzne.

      Usuń
  3. Dizajn książki - rewelka. Podobnie jak recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo dziekuje ;) Ano trzeba przyznac ze sie postarali :) mnie tez sie podoba a w srodku ejszcze weicej takich dobrych rzeczy :3

      Usuń
  4. Poranna rosa, jak cudownie to brzmi ;) Widzę, że rozkręcasz się blogowo, jak miło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram sie :3 mam anwetcieakwe plany i chce byc wiecej aktywna postowo w lutym!! patrz dopiero 11 a juz 4 posty :3

      Usuń
  5. Jak szybko! Trylogia wydaje sie byc ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!