czwartek, 16 kwietnia 2015

"Razem będzie lepiej" - Jojo Moyes

Początek. Cóż, one są bardzo ważne. Zwłaszcza w takiej recenzji. Tylko, że nie wiem, co mogę napisać tak konstruktywnego, aby przekonać do dalszego czytania. Chociaż...jedna rzecz tli mi się w głowie ( poza przymiotnikami pełnymi zachwytu ). Gdzieś tam podczas czytania aż sześć razy kanaliki łzowe odezwały się i dały znać, że istnieją. Tak, bite sześć razy! Skrupulatnie liczyłam, kiedy to wycierałam palcem mokre policzki. Jednak ciężko mi zaprzeczyć, że liczba śmiechu wydobywającego się z mojego pokoju wynosiła o wiele więcej niż zwykłe, proste, ale jakże cudowne sześć.





Tytuł oryginału: The One Plus One
Tłumaczenie: Nina Dzierżawska
Wydawnictwo: Między słowami
Rok wydania: 2015

Ilość stron: 461














Edward Nicholls to geniusz, który wraz z przyjacielem stworzył oprogramowanie warte miliony. I tak z nic nieznaczącego ktosia stał się ,znanym i dość bogatym mężczyzną zamieszkałym w Londynie. Trzy wypasione samochody, dwa mieszkania i była żona, która wypruła z niego wszystkie zauważalne przez nią konta bankowe Eda. Nie potrafi sobie z nią poradzić, tak samo jak z dzwoniącą, co chwila siostrą i narzekającą na niego. Nawiasem mówiąc mającą więcej oleju w głowie, niżby się komukolwiek wydawało.

Jess Thomas to zbliżająca się do trzydziestki kobieta posiadająca takie pokłady pozytywnego myślenia, że możecie jej tylko i wyłącznie pozazdrościć! Ma dwa zdania, a nawet znajdzie się trzecie, kiedy to jest w opałach: „Wszystko będzie dobrze” oraz „Coś wymyślimy” i wierzcie lub nie, ale to się spełnia. Jak jakaś mantra! Karma powróci – i no rzesz wraca! Tylko nie wtedy kiedy o niej myślimy. Sprzątaczka harująca jak wół późnymi popołudniami w Pubie, walcząca z klientami łapiącymi ją za tyłek – z drugiej strony, ma całkiem niezły ten tyłeczek, więc co się dziwi osobnikom z kilkoma promilami we krwi – potrafiącą zrobić więcej niż nie jedna złota rączka.

A do tej pary na dokładkę mamy dziesięcioletnią Tanzie – miłośniczkę matematyki, geniuszaka, kochającą swojego psa do utraty przytomności oraz Nicky – szesnastolatek, wychudzony, w ciemnych ubraniach i tak samo mroczną kreską pod oczami, zwany inaczej: Gotkiem. A wspomniałam już o Normanie? Włochatym, wielkim cielsku, śliniącym się co chwila i puszczającym bąki w samochodzie bez klimatyzacji?



Skoro już mamy obraz bohaterów, a Wy nadal uważacie, że to nie zaciąga do czytania, to dodam parę słówek o fabule. Jak wspomniałam Tanzie jest matematyczną geniuszką dlatego zaproponowano jej stypendium w Świętej Annie – prywatnemu liceum, które zrobi naprawdę wiele, aby ją do siebie zgarnąć. Rzecz w tym, że Jess pomimo ogromnych wysiłków nie stać na wpisowe (500 funtów!!), a co dopiero na płacenie czesnego! Nagle nie stąd i zowąd teleportuje się Ed, który mało, że powoduję krwotok z nosa, to jeszcze pijany jak bela gubi pieniądze. I chociaż Jess, która uczy dzieci jakim być trzeba, a jej kręgosłup moralny naprawdę jest na właściwym miejscu....zabiera je, by zapłacić za wpisowe. No, ale to nie starczy na czesne, stąd nauczyciel matematyki proponuje olimpiadę w....Szkocji. Z pomocą przychodzi okradziony Ed. A to niespodzianka! Prawda?

Muszę przyznać, że autorka pisze tak dobrze, tak lekko, tak rzeczywiście, że połyka się jej powieść w całości ( bez przerw nawet na siusiu ). Siedzisz jak sroka w gnat i wlepiasz swoje oczy w atramentowe litery na papierze. I czytasz i czytasz i tchu Ci brakuje, bo buchasz śmiechem, a potem łzy lecą i nie wiesz, w końcu czy się cieszysz, czy płaczesz. A! I jeszcze te piękne okładki: nasze jak i zagraniczne po prostu świecą pięknością. Nasi się postarali. Praaaaawda? Na pochwałę również zasługuje tłumaczka - Nina Dzierżawska, bo to właśnie dzięki niej tak dobrze spędziłam tych parę godzin.  



Kilka cytatów:

Genetycznie:
„- Liam Stubbs jest gotów zabrać na przejażdżkę dowolną osobę wyposażoną w parę chromosomów X. - Jess zamknęła okno. 0 Lepiej poczytam sobie książkę. Myślę zresztą, że moje dzieci miały już w życiu dość zwariowań. Nie potrzebują jeszcze do tego grać w „Poznaj Nowego Wujaszka”.”

Męcząco:
„ Z sytuacją osoby porzuconej przez ojca jej dzieci wiąże się wiele paskudnych rzeczy: problemy z pieniędzmi, tłumiony gniew dzieci i to, że większość twoich „sparowanych” znajomych traktuje się, jakbyś tylko szykował się do odbicia im męża. Jednak jeszcze gorszy niż to, gorszy niż te cholerne niekończące się zmagania finansowe, które wysysały z niej energię, był fakt, że wychowując dzieci w pojedynkę, Jess czuła się w tym wszystkim nie tylko zagubiona, ale i nieopisanie samotna.”

Matematycznie:
„Na parkingu przed szkołą Świętej Anny stało dwadzieścia sześć samochodów. Dwa rzędy po trzynaście lśniących aut z napędem na cztery koła, zwróconych do siebie. Płynnie wjeżdżały i wyjeżdżały ze swoich miejsc pod średnim katem czterdziestu jeden stopni, zwalniając je kolejnemu samochodowi”

Samotnie:
„ Poza Gemmą nie miał naprawdę nikogo, z kim mógłby pogadać, nie musząc najpierw wszystkiego wyjaśniać. Wszyscy, których znał, i tak siedzieli w branży informatycznej, i wątpił, czy ktoś poza Ronanem zalicza się do prawdziwych przyjaciół.”

Uwodzicielsko:
„- Lubię patrzeć jak się poruszasz. Połowę czasu oglądam mecz, a połowę wyobrażam sobie, jak cię przeginam przez bar.
- A mówią, że nie ma już prawdziwych romantyków.
O Boże, jak on świetnie pachnie. Jess zaczęła się wiercić, usiłując wydostać się spod niczego, zanim zrobi coś, czego później będzie żałować. Bliskość Liama Stubbsa budziła w niej do życia takie obszary, o których istnieniu zapomniała.”

Moralnie:
„Jess wiedziała, co powinna zrobić. Oczywiście, że tak. Pieniądze nie były jej. To była lekcja, którą od maleńkości wbijała dzieciom do głowy: Nie wolno kraść. Nie wolno brać czegoś, co nie należy do ciebie. Postępuj uczciwie, a prędzej czy później zostanie ci to wynagrodzone.”

Wzruszająco:
„- Ćśśś. - Jess poczuła, jak coś ściska ją za gardło. Tanzie nigdy o nic nie błagała. - Tanzie...
Stojący na chodniku Nicky odwrócił się, jakby nie mógł na to patrzeć. (…) Tanzie zaczęła szlochać. Była bezwładna i okropnie ciężka.
- Chodź, kochanie – prosiła Jess, ciągnąc ją.
Tanzie uczepiła się drzwi.
- Proszę mami. Proszę. Proszę.
- Tanzie, nie możesz zostać w samochodzie.
- Proszę...
- Idziemy. Chodź, malutka.”

Cytaty pochodzą z: J.Moyes, Razem będzie lepiej, Wydawnictwo Znak, 2015 r.




Podsumowując: 1. Jeśli jeszcze nie posiadasz tej książki, chociażby na boso biegniesz do księgarni. 2. Wracasz do domu i zanurzasz się w historii pełnej miłości, tęsknoty, wrażliwości na krzywdy i sprawiedliwości jaką przynosi karma. 3. Jeśli jeszcze nie zrealizowałeś punktu 1, patrz punkt 2 i nawet nie próbuj się ze mną sprzeczać. 4. A teraz jako szczęśliwy posiadacz „Razem będzie lepiej” siadasz wygodnie do lektury i odpływasz z Jess, Edem, dzieciakami oraz psem do pięknej i szaleńczo wycieczkowej Szkocji.


Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Znak

36 komentarzy:

  1. Czytając twoją recenzję tej nie znanej mi do tej pory książki, przed oczami staną mi film z Hugh Grantem w roki głównej "Był sobie chłopiec" :/ Pewnie dlatego, że również ta książka opowiada pewną niezwykle pokręconą, pogmatwaną historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa tenfilm - ogladalam i jakos nie lacze watkow z filmu i ksiazki :D Według mnie ksiazka jest 100 razy lepsza!

      Usuń
  2. Tak już się przymierzałam do Jojo Moyes, czaiłam i gapiłam, ale nie miałam pojęcia, czego oczekiwać od tej prozy, a teraz już wiem i ... podoba mi się bardzo :D Myślisz, że mam polować? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polowac!!!! Idziesz na łowy! Niuch!

      Usuń
  3. Mnie do tej książki przyciąga wszystko - od okładki po fabułę, tylko ciągle brakuje mi czasu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas aby go odszukac ;) Naprawde warto!!

      Usuń
  4. Mam ogromną ochotę na tę książkę, koniecznie muszę po nią sięgnąć jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! jestem za! Szybciutko i nawet nie wiesz kiedy skonczysz :)

      Usuń
  5. Mam ją już na liście do przeczytania, a chociaż boso biec teraz po nią nie będę (dopiero co chora byłam, wolę nie ryzykować) to chciałabym za jakiś czas poznać tych wszystkich bohaterów. I liczę na to, że i ja się uśmieję i wzruszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam taka nadzieje :) Poki co bosy w skarpetkach!

      Usuń
  6. Hehe podsumowanie jest najlepsze. Czytałam o tej książce same dobre recenzje. Może jutro pobiegnę do Matrasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na boso!! :D ok zartuje - w skarpetkach ;)

      Usuń
  7. Mam ochotę przeczytać książkę :) Sporo cytatów z niej wyciągnęłaś więc widać, że naprawdę Ci się podobała :) Świetne podsumowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) Mam nadzieje ze i Ty niedlugo po nia siegniesz

      Usuń
  8. Nawet jestem zachęcona, ale porządnie odstrasza mnie cytat "uwodzicielsko".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha to taki sarkazm bardziej :D Po prostu facet - lep na baby :D

      Usuń
  9. Już dawno tak okropnie się nie pomyliłam... Nie wzięłam tej książki z obawy przed nudą, a tymczasem to musi być fantastyczna książka. Już o niej marzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuda? mialam podobne obawy. Jedna, druga dwudziesta strona i nawet nie wiem kiedy skonczylam!

      Usuń
  10. Och, wszyscy tak się zachwycają, a ja nawet nie mam póki co na nią widoków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie wkrotce i biblioteka zaspokoi Twe widoki :D

      Usuń
  11. Cudowna książka! Uwielbiam ją od właściwie pierwszych stron :)
    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Tyle łez przy jednej książce? Muszę to wypróbować na sobie, bo nie wierzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zdziwiona :D Ale książka jest tego warta :)

      Usuń
  13. Wiele, wiele o tej książce słyszałam i jakoś mnie do niej nie ciągnęło, ale tak niezwykle wychwalasz, że sama juz nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi moze sie uda w koncu hihihihi :3

      Usuń
  14. Muszę przeczytać... zapowiada się fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U-wiel-biam Moyes i to wydanie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Może na boso do księgarni nie pobiegnę, ale postaram się sięgnąć po tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!