poniedziałek, 5 października 2015

„Legenda. Rebeliant” - Marie Lu

No dobrze. Przyznaje, że sięgnęłam po książkę w wyniku zainteresowania okładką. Jest dość...wojskowa. Pomyślałam sobie też po tytule, iż dotyczyć będzie jakiegoś żołnierza. I nie myliłam się. Bałam się nie dotarcia do końca powieści. Bo to raczej nie moje klimaty, a tutaj miłe zaskoczenie. Czytałam aż się uszy trzęsły!

źródło






Tytuł oryginału: Legend
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2012

Ilość stron: 299















Kalifornia. Republika Ameryki. Lata dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku to tak stare dzieję, iż nikt o nich nie pamięta. USA? Czy coś takiego naprawdę istniało? Któż to wie? Teraz amerykanów otaczają Kolonie chcące zawłaszczyć każdy skrawek ziemi. Brrr. Wojna. Wszędzie wojna. Na dodatek społeczeństwo podzielone jest na dzielnice gdzie zamieszkują albo bogaci i uprzywilejowani albo biedni. Każde dziecko w wieku dziesięciu lat musi przejść Próbę. Polega to na ocenie fizycznej i psychicznej. Zależnie od wyniku zostaje przydzielony do wojska, fabryki lub do obozu pracy. Brzmi niby dobrze. Każdy zostaje w jakiś sposób wykorzystany by stać się użytecznym. Tylko, czy to nie brzmi zbyt pięknie?

Day to piętnastoletni nastolatek, który został wyrzucony w dniu Próby. Od tego momentu staje się poszukiwanym przestępcom. Rodzina i bliscy myślą, że nie żyje więc ma przykrywkę dzięki, której nikt nic o nim nie wie. Kim jest, skąd pochodzi, jak wygląda. Jest tajemnicą. Ludzie kryją go przed władzą i nie pozwalają aby stałą się mu krzywda. A jego jedynym celem jest zadbanie o innych, a zwłaszcza o braci i matkę. Najmłodszy jest chory i zdobycie lekarstwa staje się dla niego priorytetem. Pewny siebie, stąpający twardo po ziemi, dążący do realizowania wyznaczonych sobie celów. Dobrze wysportowany i bardzo inteligentny. Jest niebezpieczną bronią, o którą walczą nawet Patrioci. Co się z nim stanie? Jaką drogę wybierze?

June to rówieśniczka Day'a pracująca dla rządu Republiki Amerykańskiej. Jest najmądrzejszą nastolatką ponieważ w dniu Próby osiągnęła maksymalny wynik. Można by pomyśleć, że ma świetlana przyszłość, ale czy na pewno? Po śmierci brata za wszelką cenę poszukuje mordercy. Tylko czy jest nim ten, o którego się osądza? Czy właśnie taką drogę chce obiec? Czy zemsta ma być jej celem? Jest mądra, dobrze zna się na tropieniu, myśli bardzo szybko. Ma swoisty talent do rozwiązywania problemów wojska. Ale, co się stanie kiedy jej świat runie, a wszelkie wskazówki nie są pomocne, lecz kłamliwe? Matactwo rozpoczęte, w którym June odgrywa role...kozła ofiarnego.

Podoba mi się kreacja postaci drugoplanowych. Tess i Thomas pomimo bycia w dwóch osobnych obozach są bardzo dobrymi wypełniaczami powieści. Ona delikatna ale samodzielna. Jest wsparciem psychicznym dla Day'a. On bez kręgosłupa moralnego. Rozkaz przełożonego jest dla niego świętym słowem. Decyzje, które podejmuje mają ważną rolę w całej powieści.

Powieść jest krótka więc i akcja mknie bez wytchnienia. Duża dynamika słów, każde zdanie ma swój cel. Zwięźle, krótko i na temat. Osoby lubiące konkrety będą zachwycone! Tłumaczenie jest naprawdę dobre. Czyta się przyjemnie. Bardzo ciekawie jest rozdzielenie na dwie narracje: June i Day'a. Co do okładki pozwolę sobie do niej wrócić. Mnie przyciągnęła. Może i Was skusi? Nie żałuje, że zaciągnęłam książkę do domu. Wiem, iż zaciągnę i kolejne części.
Kilka cytatów:

Troskliwie:
-Pamiętasz, co ustaliliśmy? Jeden wieczór w tygodniu. Musze choć raz na tydzień sprawdzić, czy wszystko u nich gra.
- Jasne. W tym tygodniu byłeś tu codziennie.
- Chce mieć pewność, że wszystko u nich gra.
- A jeśli zachorujesz?
- Jestem świadom ryzyka. A ty nie musiałaś tu ze mną przychodzić. Mogłaś zaczekać w Alta.
- Ktoś musi mieć na ciebie oko.”

Oczekująco:
W głowie odliczam sekundy. Minęła minuta. Dwie, cztery, w końcu dziesięć.
Potem piętnaście minut. Dwadzieścia.
Zerkam na Tess, która wzrusza ramionami.
- Może zepsuł im się czytnik? - podpowiada.
Mija pól godziny. Nie ośmielam się nawet drgnąć. Boje się, że coś wydarzy się tak szybko, że przegapię to, gdy mrugnę.”

Szokująco:
Czuje się, jakbym znalazła się daleko od niego. Widzę, ze Thomas wciąż mówi, gestykuluje, przyciąga mnie, chcąc objąć. Ściskam go, nie zdając sobie sprawy z tego, co robię. Nie czuje niczego. Kiwam głową, gdy mnie uspokaja i o coś prosi. Chyba chodzi mu o to, bym, się gdzieś z nim udała. Otacza mnie ramieniem. (…) Mówi przez cały czas, ale go nie słyszę.”

Cytaty pochodzą z: M.Luu, Legenda. Rebeliant, Zielona Sowa, 2012, s. 11, 17, 45.
Podsumowując: To jest ta powieść, która naprawdę warto przeczytać. Jest inna. Nie ma w niej nic „fantastycznego”. Opiera się na logice, intrydze i uczuciu. Każdemu polecam. Zwłaszcza młodzieży. W końcu do nich jest kierowana! Dobrego czytania!


8 komentarzy:

  1. czuje się zobowiązana aby ją przeczytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że akcja tak gna do przodu. To zawsze wciąga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa recenzja ;) ; *
    Okładka boska! :o

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi naprawdę ciekawie i trafia idealnie w mój gust :) Dlatego z chęcią poczytam więcej o tej książce.

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!