czwartek, 19 maja 2016

„Igrzyska śmierci” - Suzanne Collins

Sięgałam po to książkę z wielkimi obawami. Czy mi się spodoba? Czy podołam treści samej narracji? Czy się nie zanudzę nie docierając do chociażby połowy książki? Słyszałam wiele dobrego, oglądałam nawet film. Czy się rozczarowałam?



Tytuł oryginału: The hunger games
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2009

Ilość stron: 351












Katniss Everdeen to trubut dystryktu 12, która wraz z Peeta Mallark trafia na areny Głodowych Igrzysk. Tylko jedno wygra. Tylko przez zabijanie można przeżyć. Jak to się stało, że ta dziewczyna, co igra z ogniem stanęła na arenie gdzie śmierć wpatruje się ze wszystkich stron? Podczas zebrania w danym dystrykcie zostaje wybrana jedna dziewczyna i jeden chłopak w wieku 12 do 17. Tym razem trafia na młodszą siostrę Katniss, która ma aż jedną karteczkę na tysiące w szklanej kuli, przy czym sama nastolatka ma ich z 50! Zbieg okoliczności powoduje, że starsza siostra proponuje swoją kandydaturę jako ochotnika. I tak trafia do Kapitolu.

Cała ta idea Głodowych Igrzysk jest chora…. Wiadomo chodzi o strach i zakaz buntowania się. Ale ludzie…. Tylu Was jest, że spokojnie byście ich pozabijali jakbyście chcieli…. No co? <burczy pod nosem> Dałoby się prawda? Będe sarkastyczna, ironiczna i wredna. A co tam! Z tego, co wiem to sama idea tej tortury jest na podstawie japońskiej wersji Igrzysk. Więc chciałabym przeczytać i ją by móc porównać, ale moje możliwości językowe są jeszcze zbyt nikłe.

Bohaterowie. Ich kreacja jest bardzo charakterystyczna. Główna bohaterka nie jest idealna, ma swoje wady i walczy z nimi przez cały czas. Jej gra aktorska staje się coraz bardziej hmm dwuznaczna, ale czy w jej sercu zagości coś więcej niż żałość, złość nienawiść do Kapitolu? Peeta natomiast to dobry, miły, przyjazny chłopak, który nie chce zostać zniszczony przez Kapitol. Chce pokazać siebie, a nie to co z niego stworzono. Oryginalne podejście, ale czy Katniss mu zawtóruje?

Arena i całe to zajście dwudziestu czterech zawodników. Muszę przyznać, że jest krwawo. Baaardzo. Duuużo krwi, nienawiści, żądzy , morderstw i zagłady przeciwników. TAAAAAAAK. Idealnie gdy chce się i potrafi wyobrazić sobie te wszystkie efekty. To się zaczyna robić mroczna lektura przy takich akcjach. Czy podoba mi się ta jatka? O taaak. Dlaczego? Bo w końcu nie jest cukierkowato. Pokazany jest prawdziwy świat. Wizja okrucieństwa rządu. To trochę takie ostrzeżenie dla nas. A przynajmniej ja tak to widzę.

Chwiejnie:
„Wieczorem. Po dożynkach wszyscy powinni świętować. Mnóstwo ludzi rzeczywiście świętuje, z ulgi, że ich dzieci oszczędzono do następnego roku. Co najmniej dwie rodziny zamkną jednak okiennice, zaryglują drzwi i zatopią się w rozmyśleniach o tym, jak przetrwać ból najbliższych tygodni.”

Niewiarygodnie:
„Z pewnością nastąpiła pomyłka. To nie może być prawda. Karta Prim była jedna na wiele tysięcy! Prawdopodobieństwo jej wylosowania graniczyło z niemożliwością, więc nawet się nie martwiłam. Przecież o wszystko zadbłam. Wzięłam astragal, jej na to nie pozwoliłam, prawda? Jedna karteczka. Jeden jedyny wpis na wiele tysięcy. Prim powinna być całkowicie bezpieczna. To jednak nie miało znaczenia.”


Podsumowując: Czy się rozczarowałam? Nie. Czy było warto spędzić kilka godzin nad tą książką? Tak. Czy zachęcam do jej przeczytania. Tak i pomyślenia nad swoimi przemyśleniami. Tam jest więcej niżby się nam wydawało. Jestem ciekawa kolejnego tomu!

22 komentarze:

  1. Czytałam "Igrzyska śmierci" nim stały się tak popularne. Mimo że trylogia mi się podobała, nie potrafię się przełamać by obejrzeć ekranizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm powiem tak 1 i2 ekstra 3 troche nuda zalatuje 4 nie ogladalam :)

      Usuń
  2. Nigdy nie mogłam się do tego zabrać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie oglądałam, nigdy nie czytałam... i chyba raczej tego nie zmienię ;) Chyba, że ta książka dziwnym zbiegiem okoliczności wpadnie mi w łapki - wtedy opierać się nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak tez sie zdaza :) niektore ksiazki rowniez w podobny sposob do mnie nei trafiaja :D

      Usuń
  4. Trylogię uwielbiam, ale tylko tą książkową :) Ekranizacje jakoś nie przypadły mi do gustu, pomim dobrej obsady.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ksiazki mam nadzieje beda genialne a film podoba mi sie 1-2 potem juz gorzej :(

      Usuń
  5. Mam w planach przeczytanie, ale niezbyt szybko. Film nadal mam w głowie, a temat jest zbyt świeży. Recenzja i wrażenia jak zawsze super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka bardzo mi się podobała, ale odebrałam sobie trochę przyjemności z lektury i obejrzałam wcześniej film. Potem dokładnie wiedziałam co się będzie działo. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez widzialam wpierw pierwsza czesc a potem to juz ksiazki

      Usuń
  7. Ja mam od dawna w planach całą trylogię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham tą trylogię z całego serca! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. koleżanka miało mi pożyczyć i co:P?? zapomniała heeh

    OdpowiedzUsuń
  10. Po dziś dzień pamiętam, jak prawie wpadłam pod samochód, kiedy zaczytywałam się w tej książce... Ajj, te wspomnienia... ;)
    Na samym początku sceptycznie podchodziłam do tej trylogii. Nie umiałam się do niej przekonać. Kiedy nastała cisza między ekranizacją pierwszego i drugiego tomu pomyślałam sobie jedno - dlaczego nie dać tej serii szansy? Już raz tak zadziałałam (chodzi mi o sagę {Zmierzch}, która nie jest wybitnym dziełem, ale mam do niej sentyment) i wyszło mi to na dobre, więc dlaczego nie miało być tak i tym razem? No i miałam rację! Zakochałam się w [Igrzyskach śmierci], a główna bohaterka przypadła mi do gustu, jednak to Cinna i Haymitch podbili moje serca. Effie i Prim mocno mnie drażniły.
    Narracja pierwszoosobowa? Może być, ale że w czasie teraźniejszym? To mnie zaskoczyło. Przez dłuższy czas nie umiałam się do niej przyzwyczaić, a teraz - jak sama tworzę - to sama z niej korzystam. ;)
    Suzanne Collins zdobyła mnie tą krwawą historią. Teraz zdobywa mnie za każdym razem, gdy czytam jej debiut literacki, czyli {Kroniki Podziemia}. :D
    Oho, to się rozpisałam. :D
    Pozdrawiam. <3
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez sie balam co z tego wyniknie a tu taki malutki szoczek bo mi sie spodobalo. Wciagajaca i mega rozbrajajaca zachowaniami boahterow :)

      Usuń
  11. Pamiętam, że i ja się obawiałam sięgnięcia po tę książkę, ale jak już zaczęłam czytać to przepadłam :) A co do buntu to wiesz.. lata zastraszania robią swoje, moim zdaniem autorka całkiem sprawnie pokazała mechanizm, który nie jest wcale żadnym novum, że niewielu potrafi trzymać w szachu całe narody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak ale ja tam lubie sie buntowac hihi

      Usuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!