poniedziałek, 10 października 2016

„Sto imion” - Cecelia Ahern



Kiedy zaczynałam swoją pierwszą przygodę z tą autorką, a właśnie to jest ta chwila, pomyślałam sobie: czym się oni tak ekscytują? Przecież to jest takie normalne. Nic nie wyróżniające. O co Wam chodzi? Aż w końcu przeczytałam wystarczająco by wiedzieć dlaczego.

źródło






Tytuł oryginału: Hundred names
Tłumaczenie: Agnieszka Andrzejewska
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2014

Ilość stron: 448












Umiera przyjaciółka i założycielka jednego z najbardziej szanowanych magazynów. Strata jest ogromna zwłaszcza dla najbliższych i współpracowników. A jeszcze z większym lękiem patrzy na to wszystko Kitty, która otrzymuje prezent niespodziankę od zmarłej. Listę stu imion. Kobieta musi zadecydować: co dalej? Bo niestety prawda jest taka, że nie ma zielonego pojęcia co ma zrobić z tymi ludźmi. Ba! Nawet nie wiem kim oni są i jak ich odnaleźć. Zagadka trudna do rozwiązania? Owszem, ale realna!

Kitty to postać, którą można polubić pomimo niektórych jej dziwnych zachowań. Ale cóż jest dorosła i może robić co chce, na przykład pić ze starym znajomym na umór. Jej całe zachowanie na początku jest dość nieciekawe. Ale to wszystko tak jakby dąży do pewnego punktu kulminacyjnego, w którym ona sama się zmienia. Staje się taką jaką była. Taką jaką być powinna. Kobietą wrażliwą, ceniącą drugą osobę, wspierającą potrzebujących i chodzącą z uśmiechem na twarzy. Bardzo podoba mi się to, że poznajemy kogoś niedoskonałego, kogoś kto musi spojrzeć w głąb siebie i odpowiedzieć sobie na kilka prostych ale jakże bolących pytań.

Jednakże nie tylko Kitty jest tu bohaterem, bo są nimi jeszcze inni i bardzo ekscentryczni w swojej naturze osobnicy. Dobrze, nie wszyscy ale kilku rodzynków się znajdzie. Naprawdę taka plejada osób jest warta chociażby poznania. Bo tu nie chodzi o to żeby polubić i zrozumieć ich wszystkich, lecz raczej na tym aby ich poznać. Ich historię, ich życie, ich smutki i radości. Okazuje się, że to wszystko jest kompletnie inne niż nam się wydaje. Spójrzcie na osoby, które mijacie na ulicy. Są tacy jak my. Mają swoje problemy i życiowe rozterki. I chociaż mało nas to obchodzi, czasem gdybyśmy się odezwali, moglibyśmy poznać przyjaciela, z którym skoczylibyście w przepaść. Razem. Do końca. Na zawsze. Cieszyć się wspólnie każdą chwilą. Ot po prostu zwykła życzliwość.

Czy są sytuacje irytujące? Oczywiście, ale są one na tyle wyważone, że da się je wytrzymać i po prostu czyta się dalej. Więc jest naprawdę dobrze. Zwłaszcza, że kiedy skupiamy się na historii napotykanych osób od razu zapominamy o wybrykach Kitty. Tak chodzi tu o nią, ale też o tych prostych ludziach mających możliwość opowiedzenia swojej historii. Opowiedzenia prawdy, której nikt nie chciał wysłuchać, dopóki nie spotkali Kitty. Lecz trzeba pamiętać, że i ona ma coś do przekazania innym. Bo jej życie też jest na skarpie. Ale tylko ona sama może je uratować.

Podsumowując: Kiedy czytałam miałam wrażenie, ze mam do czynienia z jedną naprawdę dobrze napisanych książek. I jest może ona prosta. I jest zwyczajna. Ale ma w sobie coś, co sprawia, że się uśmiecham pod nosem i staram jak najlepiej tylko się da zagłębić w lekturze. Bo powieść opowiada o ludziach takich jak ja, Ty i tych obok nas. Opowiada o tym czym jest życie. Opowiada jak przezwyciężać strach i słabości. Jak odkryć samego siebie.

25 komentarzy:

  1. Bardzo cenię sobie prozę Ahern. Jej książki do mnie zwyczajnie trafiają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Autorka "Ps. Kocham Cię" chyba lubi podejmować tematy śmierci i radzenia sobie po stracie bliskiej osoby...
    Nie słyszałam o tej książce wcześniej, ale autorkę szanuje i mogłabym po nią sięgnąć :)
    Pozdrawiam ;)
    Na planecie Małego Księcia
    Jeszcze Cię nie obserwuje? To już nadrabiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie i chętnie sięgnę po tę książkę, jeśli tylko będę miała okazję. Czytałam już jedną książkę tej autorki i spodobał mi się jej styl pisania, więc mam nadzieję, że i tu byłabym zadowolona z lektury. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przeczytam, przemiana głównej bohaterki zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooooooo.... coś dla mnie :] Chętnie sięgnę :) <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sięgałam jeszcze po tę autorkę, ale wszystko przez brak czasu, bo ciągle Cecelia mi się gdzieś z tyłu głowy kołacze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawde warto bo czyta sie przyjemnie :)

      Usuń
  7. Książkę czytałam i bardzo pozytywnie ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta autorka jeszcze jest mi obca - co jest wstydem. Mam wielką ochotę, ale na "Love,Rosie" *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Love Rosi rpzede mna lae jesli jest tak samo dobre jak sto imion lece w ciemno :D

      Usuń
  9. Jestem przekonana, że taka prostota potrafi ująć za serce czytelnika. Przeczytam z chęcią. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. proste i łatwe historie są idealną lekturą na zapomnienie

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie miałam okazji spotkac się z tą autorką ale wszystko przede mna.
    Pozdrawiam,
    Zaczytana Wiedźma
    ZaczytanaWiedźma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na książkę, teraz będę miała ją na uwadze, bardzo chętnie ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!