niedziela, 12 marca 2017

"Pola księżycowe" - Jan Drożdż

Zastanawiam się co napisać i dochodzę do wniosku, że zacznę od prawdy. Zastanawiałam się czy w ogóle to publikować. Ale nie mogę. To byłoby nieuczciwe. Więc zapraszam każdego chętnego do dalszego ciągu. Szczerość. Ciekawi o czym mówię?



Tytuł: Pola księżycowe
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 469 














Rafael trafia na tajemniczy Uniwersytet w Europie. Wszystko jakoś się toczy dopóki nie zostaje zaproszony do Bractwa Sprawiedliwych. Przez cztery miesiące będzie próbował wydostać się z maluczkich by stać się kimś i zdobyć to co bardzo chciał. Zagłębia się w tajemnicę śmierci brata. Ale nim mu się uda do czegokolwiek dotrzeć musi przejść przez wykłady i specjalne zadania dla grupy wybrańców.

Chciałabym napisać coś pozytywnego ale nie potrafię. Nie wiem sama od czego zacząć. Może od "stylu" pisania autora. Jeśli ktokolwiek uznał, że ja źle piszę to się mylił. Stylistyka jest nie na miejscu. Jedno zdanie mieści się na pół strony. Nie można zrozumieć, co autor miał na myśli. Dodatkowy kontekst w nawiasie. Ale nie poddawałam się. Brnęłam dalej. Może mi fabuła wszystko wynagrodzi? Nie. Otóż nie podobała mi się. Dlaczego? Bo po prawie 500 stronach nadal nie rozumiałam o czym w tym wszystkim chodzi. Nic nie jest wytłumaczone, a jak już jest jakaś próba wyjaśnienia to niestety przekształca się w jakieś gadanie o niczym. Skoro nie rozumiemy podstaw jak mam zrozumieć coś bardziej skomplikowanego? Nadal nie do końca rozumiem wizje "pól księżycowych". Było o nich co nie co. Ale wszystko tak pogmatwane, że i tak niewiele się rozumiało. W dialogach nie ma wyjaśnień, co dana sobą czuje mówiąc, jak się zachowuje, co robi. Nic. Co z bohaterami? Widać między nimi różnice. Są inni. Ale to chyba jedna dobra rzecz. Osobiście nikogo nie polubiłam. Nikt mnie nie irytował. Nikt poza autorem, który to wymyślił. Język. Widać próby używania pięknych i skomplikowanych słów. Co nam po nich jak nic nie jest jasne? Nic zrozumiałe? Czcze gadanie. Wydaje mi się, że po prostu chciał się popisać swoją znajomością słówek. Przykro mi to mówić ale ta książka dzięki samemu autorowi stałą się nudna.

Podsumowując: Mam wrażenie, że gdyby zostało to inaczej napisane mogłabym coś z tej powieści wysłupać. Mogła być ciekawa i intrygująca. Tak niestety nie jest. Całkowity brak logiki i sensu. Nie polecam.

Za książkę dziękuję wydawnictwu NovaeRes.

11 komentarzy:

  1. O dobrze, że i prawdę piszesz- jest słabe i nie owijasz w bawełnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam zaufania do tego wydawnictwa, więc bardzo ostrożnie podchodzę do książek sygnowanych ich logiem. Od tej na pewno będę trzymać się z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogolnie lubie ich ksiazki ale ta zdecydowanie jest najgrosza

      Usuń
  3. Nie sięgnę, a i po tekście widzę, że nie mam też co żałować. Tak jak Dominika, jakoś niezbyt się lubię z książkami z tego wydawnictwa, więc tym bardziej nie chcę ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Niestety ale ta ksiazka jest totalnie bez sensu.

      Usuń
  4. Zawsze jakoś tak przykro się robi, kiedy człowiek czyta, że komuś książka tak dalece się nie spodobała, ale czasami tak właśnie się zdarza, nie nawiązuje się nić porozumienia, najlepszym antidotum jest inna przygoda czytelnicza. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak. Niestety ale nie moglam zniesc tej ksiazki.

      Usuń
  5. Nie słyszałam, nie sięgnę i po tym, co piszesz, raczej żałować nie będę :)

    Pozdrawiam!
    O książkach - okiem Optymistki

    OdpowiedzUsuń
  6. Dario, przykro mi, że natrafiłaś na tak nużącą pozycję i Twój czytelniczy entuzjazm rozbił się o niezrozumiałość. Szkoda, że musiałaś się zmierzyć z czymś całkowicie Cię odstręczającym, ponieważ wiem, jak dla mnie samej tego rodzaju doświadczenia są zasmucające :(
    Dziękuję Ci za przestrogę :) Chociaż lubię literaturę złożoną, raczej unikam bełkotwości autorów, którzy budują swe powieści z nieprzeniknionych zdań parenetycznych, porozbijanych. Być może to jakiś obłąkańczy zabieg, kryjący głębsze znaczenie :D Nie dla parweniuszy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Do jakiego gatunku należy ta książka? Jak została sklasyfikowana? Czuję, że może to być mój ukochany, pokręcony i całkowicie niejasny "mindfuck" i mimo tego, że powieść niespecjalnie Ci się spodobała, chętnie bym po nią sięgnęła. ;) Tyle tylko, że jej nigdzie nie ma, nawet na stronie tego wydawnictwa. :(

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!