czwartek, 29 czerwca 2017

„Antykwariat spełnionych marzeń” - Dorota Gąsiorowska


Byłam bardzo zainteresowana tym, co znajdę we wnętrzu tej powieści. Jakich bohaterów poznam? Jakimi słowami uraczą mnie strony? Czy ich losy będą na tyle wiarygodne bym mogła w nie uwierzyć i popatrzeć na siebie w pogodniejszym świetle? Wiele pytań miałam na języku, a to dlatego, że Dorota Gąsiorowska to autorka, która od debiutu utknęła w moim sercu. Jak było tym razem?





Wydawnictwo: Między słowami
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 412





Emilia to młoda kobieta, która ustatkowała sobie życie w dość prosty sposób. Ma prace i mieszka z matką. Przyjaciółka jest przeciwieństwem jej samej. Jej tato ją kocha, tak samo jak macocha oraz jej pracodawca - mąż jej opiekunki z dzieciństwa. Wydaje się, że jest idealnie. Najgorsze za nią. Może wieść spokojne życie wśród ukochanych ludzi i książek. Tak, książek, bo pracuje w antykwariacie. Cudownie? Nie jeden z nas by tak chciał, prawda? A co gdyby…

… przyjaciółka Cię zdradziła

… matka nigdy nie kochała

…. nieznajomy wchodził z butami w Twoje życie

...a Ty jedyne co możesz to stłumić płacz, siąść nad ulubioną książką i myśleć: co dalej?


Akurat tu się nie zgodzę! Emilia to nie dziewczyna, która nie zagrzebie problemu w ziemi, lecz pójdzie pod prąd i pokona swoje słabości. Pokona, jeśli tylko jej na to pozwolimy oraz będziemy wspierać. Tylko, że gdy wszystko wali się nam w życiu, nie mamy nikogo, kto pomyślałby o nas dobrze, czy jesteśmy w stanie przenosić góry? Nie. O tym też wiemy doskonale, prawda?

Przyznaje się, że nie od razu polubiłam styl autorki, ponieważ miałam ogromne wrażenie, że został on zmieniony. Było w nim coś innego. Miałam trudność w przyzwyczajeniu się, jednakże gdy już się udało poszło jak po maśle. Myślę, że wynika to z faktu, iż tym razem bohaterka jest w innym wieku, a autorka chce przekazać coś równie ważnego "na ten Emilkowy sposób".

Skoro mowa o młodej i wykształconej kobiecie, warto wspomnieć o tym, co i kto ją otacza. Los nie oszczędził jej wrażeń. Są te części jej życie, które raczej zachowam by nie spoilerować, jednak zdradzę Wam co nieco. Chociażby to, jak jest ona skonstruowana. Niby zła, ale nie pokazuje tego. Niby cierpi, ale siedzi cicho. Niby nie chce, ale robi dalej. Irytująca? Wkurzająca? Beznadziejna? Dokładnie. Aż… wszystko się zmienia. Tylko jedna rzecz pozostaje niezmienna: jej miłość jest jedyna, bezwarunkowa i do końca.

Natomiast jeśli mam wspomnieć o życiu romantycznym Emilii to jedna wielka pustka. Jest sama, bo jej sposób życia najzwyczajniej przeraża. Nie chodzi w szpilkach, dekoltach, obcisłych, krótkich bluzkach. Aż nagle trafia się jeden i drugi. Cóż, pytanie brzmi: któremu odda serce? A może nikomu? Tutaj akurat zastanawiałam się bardziej dlaczego nie potrafi powiedzieć wprost tego, co czuje, niż biegać, latać i męczyć samą siebie i innych. Nie polubiłam jej od razu. Zajęło mi to dużo czasu, bo aż połowa książki, ale potem moi Drodzy, było warto! Kompletna zmiana. Działanie. Zdecydowanie. Emilka pokazała pazurek w staroświeckim stylu. Dobrze, że tak się stało, bo to był moment docenienia i polubienia książki.

Czy fabuła jest przejmująca i porywająca? Cóż czytałam bardziej odrzutowe powieści. Jednak nie każda pozwala na to by się zatrzymać, przeczekać, pomyśleć, wrócić. Stwierdzam, że szybciej powrócę do niej niż do pozostałych książek Pani Doroty. Prawdopodobnie ze względu na „pokrewieństwo” z Emilką. Jednakże nie oznacza to, że tylko młode kobiety mogą zaczytać się w tej historii. Są tu sytuacje odnoszące się do dzieci jak i osób starszych. To połączenie właśnie sprawia, że akcja toczy się powoli, a czasem tylko przyśpiesza. Bo tu nie chodzi o to by zrobić z tego film z zachodu, lecz dostrzec spraw o wiele ważniejszych: dzieciństwo w getcie, mezalians XXI wieku, przerażające decyzje nastolatki, pozbawienia matczynej miłości… Te i wiele innych wątków znajdziemy w powieści, gdzie akcja zaczyna się w „Antykwariacie spełnionych marzeń”. Bo tam nasze marzenia się zaczynają.

Podsumowując: Powieść pełna smutku, nostalgii, zaskoczenia rozmyśleniami nad samym sobą. Czasami to nie historia Emilii utkwi nam w głowie, lecz to co pomyślimy w trakcie czytania. Nasze uczucia, zahamowania, wątki z którymi nie dajemy sobie rady. To właśnie to jest skarbem tej powieści. Mogę polecić każdemu, kto szuka czegoś na wolne letnie dni, zastanowienia się nad chwilą i chce przeczytać coś spokojnego. Coś, co pomoże nam zacząć spełniać nasze marzenia.


Za tę chwilę refleksji dziękuję:


14 komentarzy:

  1. Do tej pozycji ogromnie zachęca mnie obecna w niej nostalgia. Uwielbiam książki, które ją zawierają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie dla mnie książka... Wydaje mi się niesamowicie depresyjna. Zbyt wiele łączy mnie z główną bohaterką. W książkach szukam oderwania od problemów codzienności, a nie zagłębiania się w nie :) Pozdrawiam!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaje ze moze sie taka wydawac jesli mamy zbyt wiele wspolnego i nie chcemy wiecej tego walkowac ;) to juz zalezy od naszego wyboru

      Usuń
  3. Cholerka ciężki kawałek lektury- dla faceta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio staram się unikać zbyt nostalgicznych książek, ale po tą może sięgnę w drodze wyjątku :) Ciekawa recenzja, krótka ale wyczerpująca :)
    Pozdrawiam,
    http://podrozemiedzyksiazkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dziekuje to naprawde mile slowa!

      Usuń
  5. Czytałam debiut pani Doroty i jego kontynuację. Po pierwszej książce nie wyrobiłam sobie o niej zdania jako pisarce. Druga część podobała mi się zdecydowanie bardziej i stwierdziłam, że może to być dobra polska autorka. "Antykwariat spełnionych marzeń" dopiero przede mną, ale liczę na przyjemną lekturę.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna nie czynjji cudow prawda, jednak na tyle polubilam by czytac dalej a to juz cos! mam andzieje ze Ci sie spodoba!

      Usuń
  6. Boję się tylko aby nie była zbyt smutna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj moze byc problem bo jest smutna niestety

      Usuń
  7. Niestety nie dla mnie, bo... Takie książki z reguły do mnie nie przemawiają, wolę tantastykę :D

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fantastyka tez dobra, rowniez uwielbiam, niedlugo wiecej takich :)

      Usuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!