poniedziałek, 13 stycznia 2020

Pokutnicy – Bartosz Dudek

Tytuł oraz okładka rzuciły mi się w oczy jak wiewiórka na orzecha. Opis zainteresował, a fakt lubienia odkrywania nowości jedynie zdominował moją ciekawość. W taki sposób rozpoczęłam nową przygodę z polskim debiutem. Czyli to co mój książkoholikowy umysł lubi najbardziej! 




Tytuł: Pokutnicy 
Autor: Bartosz Dudek 
Wydawnictwo: Novae Res 
Rok wydania: 2019 r.
Liczba stron: 214 

W zielonej krainie zwanej Północną Anglią śnieg zasypał niewielkie miasteczko Snow Parcels. Do tamtejszej gospody zawitał tajemniczy gość z Londynu. Avalon Amherst postanawia jedynie coś zjeść, wypić i przespać zimną noc w ciepłym łóżku. Jednakże o poranku następuje zaskakujący zwrot akcji. Ginie właściciel gospody. Amherst jako były pracownik służb postanawia pomóc mieszkańcom rozwiązać tajemnicę śmierci mężczyzny. Gdyż tylko on i lekarz dostrzegli zamaskowane morderstwo. Kto był na tyle wyrachowany aby popełnić karalny czyn pod nosem wieczornych biesiadników? 

Fabularnie od samego początku czytelnik jest wciągnięty w morderstwo, które jest iskrą do kolejnych akcji. Poznajemy kilku znacznych bohaterów, okolicę miasteczka oraz dowiadujemy się o plotkach szeptanych z ucha do ucha od ładnych paru lat. Potwierdzeń brak, motywy są skryte, a ludzie jak to mieszkańcy małych miejscowości, trzymają gębę na kłódkę. Obraz świata przedstawionego jest prosty, w dość staromodnym klimacie Sherlocka. Jednakże wystarczy aby rozpocząć przygodę i ruszyć szare komórki do myślenia. W końcu ktoś zabijał, tylko kto? 

Tutaj zostawiam wątek kryminalny i zastępuję go kreacją bohaterów. Ze względu na to, iż Avalon to postać główna jego rys wypadł tu najlepiej. Tajemnice przeplatają się z fragmentarycznymi wyjaśnieniami. Krótkie opisy, kilka przemyśleń oraz gwałtowne zachowania wywołane sytuacją dają obraz osoby realnej. Przynajmniej bardziej niż niż pozostałe. Sądzę że może to wynikać z krótkiej formy wybranej przez autora. Poświęcono najwięcej miejsca na stworzenie krótkiego kryminału i zabrakło miejsca na szczegóły. Takie zapychacze czasu, które w końcowej fazie rozwiązania tajemnicy łączą się w całość. Zabrakło mi nieco informacji o wszystkim, co działo się wokół Avalona. Jednakże nie jest to wyznacznikiem końcowej oceny. Choćby dlatego, iż Amherst z faceta całkowicie mnie nieinteresującego jako osoby, stał się najciekawszym punktem w całej powieści. O pozostałych postaciach nie będę zbyt wiele wspominać, choćby dlatego że jest ich niewiele i mogłabym popsuć pierwsze wrażenie. 

Ponieważ dobre wrażenie na Avalonie zostało całkowicie zniszczone przez sceny erotyczne, które wykreśliłabym w całej swej okazałości. Rozumiem że często podoba się to wielu Czytelnikom lub taki był zamiar autora od samego początku (wybierz co chcesz), jednakże dla mnie to element całkowicie psujący obraz jaki zakwitł w mojej głowie. Przelotny romans, uczucie wzięte z hormonów oraz zmiana zachowania Avalona o sto osiemdziesiąt stopni była jak walnięcie obuchem w łeb. Zastanawiałam się czy to nadal ta sama osoba, ta sama powieść i jak ma to wpłynąć na dalszą część historii. Niestety nie odnalazłam połączenia. 

Pomijając ten fakt dotarłam do ostatniej strony. Poczułam zadowolenie, bo frustracja szybko uciekła w nieznane mi miejsce ( a kysz!). Dostrzegłam zapowiedź Pięcioksięgu Amhersta. Ta informacja całkiem mnie zaskoczyła, co może wydawać się zaskakujące, w pozytywny sposób. Uznałam że chcę poznać dalsze przygody tego dość specyficznego, aczkolwiek całkowicie ludzkiego mężczyzny. Poszukującego. Czego? Cóż tę zagadkę chciałabym rozwiązać pod koniec przygody z tymże bohaterem. W końcu już raz dałam się pochłonąć. Czytałam codziennie po kilka stron zastanawiając się jaki krok będzie kolejny. Choć niektóre momenty były do przewidzenia, nadal brnęłam chcąc lepiej poznać Avalona. Dowiedzieć się kim jest naprawdę oraz kiedy wpadnie na właściwy trop. Ważniejsza jednak była odpowiedź na pytanie: kimże są Ci Pokutnicy? 

Podsumowując: Przekalkulowałam swoje emocje dochodząc do wniosku, że jest to całkiem udany debiut. Każdy ma swoje wady i zalety, jednakże nadal pozostawałam w kręgu zainteresowania. Gdyby nieco rozwinąć świat przedstawiony, uniknąć zbędnych wydarzeń, nadal ciągnąć zgrabnie dialogi oraz dobrą koncepcję Avalona mogłabym spokojnie przeczytać Pokutników po raz drugi. Dałabym kolejny raz szansę. Więc czekam na więcej. 



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Novae Res

14 komentarzy:

  1. Cała historia kryminalna brzmi bardzo ciekawie, więc kto wie, kto wie :) Będę mieć ten tytuł zapisany, jakbym chciała kryminał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zapisanie jest prawidłowym zachowaniem. Zachęcam do przeczytania! :)

      Usuń
  2. To nie są moje klimaty, ale pewnie wielu osobom się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może inne klimaty kiedyś się i tutaj znajdą ;)

      Usuń
  3. Nie jestem do końca przekonana, czy odnalazła bym się w tej książce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tym debiucie, ale swoją recenzją przekonałaś mnie, by tą powieść przeczytać. Zwłaszcza, że od początku jest się wciągniętym w morderstwo.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak bywa, że jeśli autor chce dogodzić wszystkim, to na tym traci. Osobiście uważam, że w dobrym kryminale powinna pojawić się jedna dobra scena erotyczna - a nawet wystarczy porządnie skonstruowane napięcie erotyczne - głównie dlatego, że to uwiarygodnia akcję, w życiu też to mamy. Ale naszpikowanie tym kryminału lub wrzucanie na siłę, jest słabe. Niemniej całość mnie zaciekawiła i skoro mówisz, że ostatecznie można na to przymknąć oko, to możliwe, że sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Teraz skończyłam książkę, gdzie scena erotyczna miała swoje "podłoże" i ma sens nawet fabularny. Więc wszystko zależy od tego jak na to spojrzymy :)

      Usuń
  6. Kryminały to ja lubię. To też i ta pozycja ląduję na mojej liście.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może i udany ale w ogole mnie nie kusi... ;)

    OdpowiedzUsuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!