piątek, 2 grudnia 2016

„Emancypantki” - Bolesław Prus



Prus jak każdemu Polakowi jest znany mniej bądź więcej. Ale jednak każdy o nim słyszał. Ja też. I czytałam i słyszałam, ale… Emancypantek w dłoniach nie miałam. Kiedy o nie poprosiłam kompletnie zgłupiałam. Taka cegła i taaaaaaaaaaaaaaaaaka powieść. Naprawdę jest o czym pisać. Znam styl Prusa oraz jego „zawiłości” ale czy moje oczekiwania pokryły się z jego możliwościami?

źródło: strona wydawnictwa


Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 912
















Magdalena Brzeska to młoda panna na wydaniu, która pracuje na pensji w Warszawie. Jest damą klasową, pomaga uczennicą w nauce, jednocześnie zarabiając drobne na swoje utrzymanie. Mamy koniec XIX wieku – czas gdy emancypacja, zaczęła panoszyć się na ziemiach polskich. Pensja upada, Magda wyjeżdża do stron rodzinnych, a jej „przyjaciele” i bliscy snują o jej przyszłości. Za kogo wyjdzie? Którego żoną zostanie? Ile będzie zarabiał na rok tysięcy rubli? Ile będą mieli dzieci? Gdzie zamieszkają? Te pytania kłębią się w wielu głowach, do momentu aż Magda mówi: Nie! I pomimo wielkich oporów, nierozumienia i wypierania się: zostaje emancypantką!

Przyznaje z góry, że główna bohaterka jest dość specyficzną osóbką. Ma złote serce, ale mały rozumek. Jednakże jej empatia sprawia, iż jest cudowną kobietą, a jednocześnie nie raz przez to wykorzystywaną. Po dłuższym zapoznaniu się z nią można ją zrozumieć: jej decyzje podjęte w wyniku posiadanych możliwości i ograniczeń. Dziewczyna, która zmienia się na przestrzeni powieści. Ze zwykłej pensjonarki i pomocnicy staje się kobietą dojrzałą, wiedzącą czego chce i co oczekuje od innych. Droga jest długa, przez wiele niepowodzeń, niezrozumień i dziwactw innych postaci, ale warta zakończenia.

Pozostali bohaterowie drugoplanowi są barwni, niesamowicie różnorodni w swoich postanowieniach, poglądach i wyznawanych ideach. Trudno ich zliczyć, jednakże wszechobecność postaci jest doprawdy ogromna. Każdy wbija odpowiednia szpile w serce Magdy, zadaje złe pytania, proponuje złe, a czasem i dobre, decyzje. Jest lwem, który chce ją pochłonąć dla swojego życia i wykorzystać jej przymioty dla siebie. Ale są też pozytywne osoby, te natomiast, życzą jej jak najlepiej i starają się pomagać w chwilach zwątpienia. Najgorzej jest z „przyjaciółkami”. Magda musi przeżyć wiele rozterek, aby zauważyć, czym tak naprawdę jest przyjaźń, miłość i rodzina.

Fabuła natomiast… cóż na początku było mi ciężko ją określić. Akcja działa się na pensji i więcej było o jej właścicielkę niż Magdzie. Jednakże to pozwoliło mi na lepsze poznania sytuacji w jakiej później znalazła się bohaterka. Zabieg ten stał się dość dobrym wyborem dla całej powieści. Akcja dzieje się w kilku raczej budynkach i dwóch miejscowościach, więc zbytnio nie zabłądzimy. Dla mnie to duży plus. Jednakże poza tymi dwoma aspektami, bardzo ważne są emocje jakie rozgrywają się na łamach powieści. Ich jest wszelaki ogrom. Smutków i radości jest co niemiara. Do tego odpowiednia dawka humoru potęguje jakość. Przyznam, że uśmiałam się nie raz. Najczęściej an początku, gdy wdrażałam siew język i obycie społeczne.

Jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z Emancypantkami. Tak liczba mnoga, bo nie tylko Magda nią (nieświadomie) zostaje! Mamy również inne kobiety, które są za tego typu działaniami. Uważają, że daje to wolność kobiecie i pozwala jej na samotne, godne życie. Mąż nie jest koniecznością, ani wychowywanie gromadki dzieci. Ważne jest też spełnianie się, realizowanie marzeń i dążenia do samodzielności. Droga ich ku tym celom jest naprawdę trudna i okraszona wieloma kłodami oraz zakrętami na drodze. Czy kobietom z powieści Prusa się uda? Zdobędą wolność, o którą walczą w niewielkim gronie?

Podsumowując: Chociaż ilość stron jest przerażająca, są one warte każdej uwagi. Od historii nie można się oderwać, a chęć poznania dalszych losów Magdaleny Brzeskiej są tak ogromne, że nie jeden raz przedłużałam swój czas na lekturę. Przygoda z tą książką to gwarantowany uśmiech, wesołe ogniki w oczach, smutek przepełniony żalem i złością oraz radość z czytania. A czy nie na tym ono polega? Dlatego, stuprocentowo: polecam!

Za tę przyjemność dziękuję:


poniedziałek, 28 listopada 2016

"Leśna polana" - Katarzyna Michalak

Miałam już styczność z pozycjami tej Pani i przyznaje, że mi się podobało. Lekka, przyjemna lektura. Dlatego gdy po raz kolejny sięgnęłam po książkę tej autorki z radością otworzyłam na pierwszej stronie. Pierwsze co mi się ukazało to ładna szata graficzna, ale.... nie szata czyni cesarza, prawda?





Wydawnictw: Znak literanova
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 316





niedziela, 20 listopada 2016

[PRZEDPREMIEROWO] „Krzyżowiec” - Grzegorz Wielgus


Czasami bierze się coś do ręki z przeświadczeniem, że będzie się czytało tym i tamtym. Aż po kilkudziesięciu ba! Nawet kilku stronach zmieniasz swoje założenia. Coś tu nie gra. Coś tu jest nie tak. Nie to miało być. Ale brniesz dalej, bo nie można rzecz, że jest źle, leczy tylko inaczej. I nagle jesteś już poza połowa i...i co dalej? Zapraszam do recenzji.




Wydawnictwo: Novae res
Rok wydania: 2016

Ilość stron: 373



poniedziałek, 14 listopada 2016

„Rozdarta zasłona” - Maryla Szymiczkowa aka Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński


Byłam bardzo zaciekawia całym tym zbiorowiskiem ludności z XIX wieku. Lubie tego rodzaju klimaty, jednakże nie zawsze przypadają mi do gustu inne koncepcje. Jak to w końcu jest z tymi książkami, gdzie uciekamy do dawnych czasów? Bo co jeśli nie trafiła się perła, a zwykły szary kamyczek? O tym co zaszło między mną a powieścią z lat dalekich, w dalszej części. Zapraszam!

źródło



Tytuł: Rozdarta zasłona:
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2016

Ilość stron: 313