sobota, 24 stycznia 2015

"Gwiazda Mohawka" - Sławomir Bral

Cóż to była za wspaniała przygoda!! Intryga, odwaga, chytrość, miłość, determinacja. Wszystko to we cudownej krainie rdzennych mieszkańców ameryki. Autor zasługuje na brawa, a tłumacz może być dumny ze swojej roboty. Lecz zacznijmy od początku!!!


Jaguar z ludu Mohawk jest w drodze do świętego miejsca gdzie ma wydłubać czerwony kamień na cybuch fajki pokoju. Podczas swojej podróży schodzi ze ścieżki, jednakże w jego planach nie było walki z potężnym zwierzęciem – jaguarem. Mając w ręku sztylet, a w sercu odwagę, powala wielkiego kota ratując młodą Shoamin. Dziewczyna łowiła ryby i ani trochę nie spodziewała się zagrożenia. W podzięce za ratunek zaprowadza młodzieńca do swojej wioski, lecz jak przykazuje prawo – nie wolno im ze sobą rozmawiać, ponieważ są z innego plemienia. Jako, że Jaguar wykazał się walecznością, odwagą i szacunkiem do Shaomin zaproszono go do wspólnego ogniska. Tam poznaje syna wodza – Sasay'ga – który również wyrusza w podróż do świętego miejsca. W trakcie wyprawy napotykają na białych, którzy uknuli intrygę z plemieniem Pawnee. Porwą dziewczęta z innych wiosek po to by je sprzedać. Czy im się uda? Oj nie powiem!


Powieść jakiej w dzisiejszych czasach szukać z lupa przy oku! Czegoś tak wspaniałego trudno znaleźć. Gdyby Mickiewicz opisywał przyrodę jak autor Gwiazdy Mohawka, wtedy Pan Tadeusz byłby rozchwytywany przez młodzież. Czytając nie ma się pojęcia co stanie się za dwie, pięć, trzydzieści, sto stron! Historia Jaguara i Sasay'gi nie jest przewidywalna, jak większość dzisiejszych powieści. Ta lektura daje do myślenia, rozkręca szare komórki, daje wyobraźni pole do popisu. Cudowna bez dwóch zdań!

Język, którym jest napisana książka nie należy do najprostszych, ale daleko mu również do Tolkiena. Nie trzeba czytać po trzy razy jednego zdania by zrozumieć jego sens, ale obojętnie też się nie przejdzie. Zresztą wszystko co można opisać ukażą fragmenty książki:

Romantycznie:
„ - Nocą, gdy nad górnym otworem wigwamu świeciła jasna gwiazda, w jej promieniach Mohawk widział twarz Shoamin, jej oczy i zaplecione warkocze. Wejście córki Kamiennego Tomahawka i jej żywa postać zastąpiły w oczach Jaguara tamtą dziewczynę z gwiazd. Mohawk cieszy się, że Shoamin pragnęła powitać wschód słońca w tym właśnie wigwamie. Będzie teraz mógł patrzeć na nią, nie obawiając się, że jego spojrzenie może być jej niemiłe.”

Podstępnie:
„ Za najbliższym drzewem niedosłyszalnie ugięło się igliwie, zaszemrała cichutko trawa. Niewidoczny prawie cień przemknął bezszelestnie w głąb lasu, by po zatoczeniu wielkiego koła dotrzeć do wioski od strony zachodniej. Tej samej jeszcze nocy odbyła się cicho kolejna narada w wigwamie Peshewha, po której kilku niewidzialnych wysłańców, w tajemnicy przed białymi, opuściło wioskę udając się w różnych kierunkach.”

Handlowo:
„ - A czy kupcy nie zamierzają sprzedać strzelb, prochu i kul mężczyznom Wahboosoog? Peshewh nie widzi tych przedmiotów, a wczoraj widział je w czółnach białych?
- Rzeczy, o które pyta wódz, są bardzo drogie. Biały nie wie, cze mężczyźni z wioski będą mieli tyle futer, by za nie zapłacić?

Zabawnie:
„ - Wczoraj wieczorem mój brat bił pięścią swego wodza i grubym kijem po głowie i zrobił mu ten znak, od którego do tej pory jeszcze Osuhwe-oninjemah czuje, jak mu huczy między uszami. (…)
- Nie, Annacook mokoman jest pewien, że nie bił wczoraj wodza, chociaż nie pamięta wszystkiego, ale jeśli wódz się nie myli i rzeczywiście widział tę gałąź w ręku Szybkiego Noża oraz czuł ją na swojej głowie, to znaczy, że w tym czacie w ciele Szybkiego Noża siedział jakiś potężny zły duch i on machał tą gałęzią. Widocznie wie, że Osuhwe-oninjemah jest ulubieńcem dobrych duchów i dlatego chciał mu uczynić krzywdę wykorzystując rękę Szybkiego Noża, ale Szybki Nóż nie wie nic o tym. Jego własny duch opuścił go wtedy.”

Żałobnie:
„Gdy w jakiś czas potem do obozowiska wróciła gromada kobiet i dzieci, rozległ się głośny płacz. Kobiety rozpoznały zmarłych, wszczęły głośny krzyk, rozdrapywały swe twarze i smarowały je czarnym przemoczonym popiołem. Zbite w cisną gromadkę stały strwożone dzieci.”

Wszystkie cytaty i obrazki pochodzą z: S.Bral, Gwiazda Mohawka, Wydawnictwo Glob, 1986 r.

Na koniec kilka obrazków z książki. Są dynamiczne, obrazują idealnie to co autor chciał wyrazić słowami.







Podsumowując: Zakochałam się w tej książce i bije się w klatkę piersiową ,iż dopiero teraz po nią sięgnęłam. Wyobraźcie sobie ile lat ten skarb stał na półce!!

Książka bierze udział w Wyzwaniu: Kiedyś Przeczytam u Lustra Rzeczywistości!

6 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że mam tą książkę ... chyba :>
    Zachęcasz do czytania ;)
    Kasiunia z STL :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ba! lapaj za nia i to juz w podskokach!! :)

      Usuń
  2. Już samo wydanie jest świetne, a Twoja recenzja jeszcze bardziej zachęcająco :)
    I pomysł z tymi fragmentami powieści odnoszącymi się do poszczególnych części i motywów w książce jest absolutnie niebanalny i klasy :) Gratki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za te mile słowa :3 Ano tak jakoś spodobało mi sie cytowanie hihi Książka naprawdę warta wszystkich cennych minut naszego życia!

      Usuń
  3. Indianie Cree! Super, ostatnio czytałam o nich w "Odmieńcu! Freda Bodswortha i bardzo mi się spodobało! Myślę, że to może być ciekawa lektura. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj na pewno! Jestem sama sobą zaskoczona, że tak mnie wciągneło! :)

      Usuń

Witaj przybyszu! Skoro już tutaj dotarłeś będę rada, jeśli pozostawisz po sobie ślad. Dziękuję za przeczytanie kawałka mej książkowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że los ponownie kiedyś Cię tu przyśle. Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Na pewno się odwdzięczę!