czwartek, 14 marca 2019

Nędznicy - Victor Hugo – tom II


Długo oczekiwana kontynuacja, a jednocześnie zwieńczenie książki będącej najpopularniejszym klasykiem na świecie. Nędznicy to opowieść zawierająca w sobie ogromne pokłady talentu autora. Talentu, którego nie każdy umiałby docenić. Wynika to z wielu chociażby zależności, czy predyspozycji czytelnika. Skoro jednak powieść osiągnęła sukces w obszarze kultury, to czy może mieć jakieś wady? Zapraszam! 



Tytuł oryginału: Les Misérables 
Tłumaczenie: Przekład Biblioteki Arcydzieł Literatury 
Wydawnictwo: MG 
Seria: Tom drugi 

Liczba stron: 496 



Stało się! Postanowił być w pełni samodzielny, ganiając za marzeniami. Mariusz wyrusza w ciężką podróż zwaną dorosłością. Chociaż Paryż tętni życiem, om sam traci je z każdym kolejnym dniem. Nie pracuje, popada w nędze i jest najzwyczajniej zakochany. Chociaż pierwsze miłostki są zazwyczaj krótkie, to ta może się skończyć tylko w jeden sposób. Wzajemnym zaspokojeniem uczuć. Akurat tak się złożyło, że Thenardier jest w to wszystko nieco zamieszany. A skoro on, to i Jean Valjean oraz Kozeta. Co wyniknie z tego niespodziewanego podziału ról? 

Oba tomy tworzą nierozerwalną jedność. Wspólnie tworzą piękny obraz ludzi, z których każdy może zostać nazwany Nędznikiem. Sposób podzielenia powieści na dwa tomy pozwala dłużej cieszyć się kłębiącymi się w głowie emocjami. Umożliwia przetrawienie myśli, konsternacji oraz utworzenia jednolitej wersji adekwatnej do rozmyśleń Czytelnika. W wyniku przeczytania tomu pierwszego, otrzymałam ogromną wariację uczuć. Dlatego zrobienie przerwy, przemyślenia wszystkiego, ułożenia w logiczną całość było dla mnie nieco wybawieniem. Jak tom pierwszy połknęłam (po musicalu), tak drugi stał się chwilą rozkoszowania. Wszystko zaczynało nabierać jeszcze większych barw. Tych bardziej jasnych, kolorowych. 

Jak już kiedyś wspomniałam, główni bohaterowie są najsilniejszym atutem powieści. Po poznaniu Jeana Valjeana oraz Kozety dostajemy dawkę młodzieńczego wybuchu w postaci Mariusza. Sposób jego myślenia, podejmowania decyzji i realizowania działań są całkowicie odwrotne od starszego pana. Nie tak dobrze przemyślane, posiadające dziury w planie i sporo niedomówień. Walka sama ze sobą kończy się zazwyczaj źle. Natomiast Jean staje się aniołem jaśniejszym od Kozety. Wszystko dzięki paskudnemu Thenardierowi. I chociaż jego córka Eponina konkuruje z Kozetą, to właśnie on, typowy krętacz jest najbarwniejszym bohaterem drugoplanowym książki! 

Ale, ale… co z wadami? Chociaż mogłabym powiedzieć: Nie ma żadnych! Nie zrobię tego, bo są dwa małe mankamenty. Mnie one niezbyt przeszkadzały, lecz znajdą się marudy. Otóż czasami zbyt wiele opowiada się o Napoleonie, o wojnie z własnym sumieniem, przetwarzania tego samego materiału myślowego przez bohatera, czy najzwyczajniej wtrącenia obcojęzyczne. Niestety mało kto zna na tyle dobrze historie, chociażby Francji, aby bezbłędnie zrozumieć aluzje autora, wzmianki, koloryzacje, przekręcenia i inne smaczki. Smaczki, których my w większości nie zrozumiemy. Czy jest na to rada? Czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Jak nie Nędzników, to nieco o historii. Wtedy zapewne będzie nam o wiele jaśniej! 

Podsumowując: Ewidentnie jest to klasyk, który na długo zapadnie w mojej pamięci. Książka jako całość genialnie kreuje człowieka w sposób trudny do odnalezienia w innych powieściach. Bycie zwykłym śmiertelnikiem wydaje się być proste i trudne zarazem. Jednakże świadomość bycia nędzarzem jest o stokroć bardziej niezrozumiała. Bo każdy z nas ma coś do ukrycia. Każdy żałuje jakiegoś czynu. Każdy miłuje. Lecz nie każdy ma odwagę z tym wszystkim walczyć. A czy Ty Czytelniku posiadasz wystarczającą wewnętrzną siłę, by wykrzyczeć swoje grzechy?


Za możliwość przeczytania Nędzników, dziękuję Wydawnictwu MG!

niedziela, 3 marca 2019

Matka mojej córki – Magdalena Majcher


Powieść prosta. Czasami pouczająca. Nie wymagająca nadmiernej analizy. Skupienie może być na pograniczu z całkowitym lenistwem. Obyczajówki nie zawsze muszą być o głupich albo nadmiernie inteligentnych zaradnych kobietach. Nie muszą irytować swoim niezdecydowaniem oraz brakiem planów na przyszłość. Nadmierne uśmiechy od losu również nie są wymagane. Dlatego można się nieco zdziwić czytając Matkę mojej córki. 




Tytuł: Matka mojej córki 
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: Pascal
Rok wydania: 2017

Liczba stron: 384 


poniedziałek, 18 lutego 2019

„Pustynna włócznia – tom 1” - Peter V. Brett

Przyznam, że czekałam z utęsknieniem wołając od progu biblioteki, że chce kolejne części. I udało się. Czy bałam się, że stanie się coś złego? Troszkę. I na dodatek moje obawy spełniły się. Co dokładnie? Zapraszam do czytania!

źródło



Tytuł oryginału: The Desert Spear
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Fabryka Snów
Rok wydania: 2010

Ilość stron: 515


czwartek, 14 lutego 2019

Miłość raz jeszcze? - Joanna Kruszewska



Powieści obyczajowe. Cóż można o nich rzec? Opowiadają historię pewnej osoby, najczęściej kobiety, która jest nieszczęśliwa w swoim życiu. Fabuła porusza jej miłosne rozterki, niezadowolenia z podjętych decyzji oraz problemy z nadopiekuńczymi rodzicami. Czy coś może nas zaskoczyć? Czy coś mnie zaskoczyło tym razem? 




Tytuł: Miłość raz jeszcze? 
Wydawnictwo: Replika 
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 408 


niedziela, 10 lutego 2019

Filmowy seans #2

Ponownie nieco obejrzałam. Tym razem był również jeden z najlepszych seriali, jaki udało mi się zobaczyć. Sama jestem zaskoczona jak wiele tytułów przewinęło się w ostatnim czasie. Oczywiście wymienię tylko te najbardziej zapamiętane! Zapraszam! PS: Nie oglądajcie zwiastunów do końca. Za dużo spoilerów!


Zachowaj spokój (2017)

Przyznaje się, że obejrzałam ten film z dwóch powodów. Pierwszy: młoda aktorka, znana mi z innego filmu (była wtedy dzieckiem). Drugi: postać jaką odgrywała. Chociaż wolę Star Gate od Star Trek, oglądałam z zapartym tchem i uśmiechałam się do telewizora. Własnie takie filmy zasługują na nagrody filmowe!


Bociany (2016)

Super animacja dla całej rodziny! Skąd się biorą dzieci? Dlaczego Bociany przestały zajmować się tym jakże ważnym zdaniem? Przygodę czas rozpocząć! Pełną, pierzastą parą! Miałam ubaw od samego początku. Oglądałam poprawiając sobie humor. Czekałam do ostatniej sekundy filmu! Ba, nawet napisy końcowe dotrwały do ostatecznej linijki!


Pułapka czasu (2018)

Bardzo specyficzny film przedstawiający ludzkie słabości w ciele nieistniejących istot. Tylko czy dobro zawsze zwycięża? Czymże jest zło? Skąd się bierze? Dlaczego ludzie są dla siebie okrutni? Poruszająca historia pełna wypowiedzianych zdań zawierających więcej sensu, niż się wydaje na początku.

Ojcowie i córki (2015)


Czy film może stworzyć wyrwę w naszym sercu, a potem ją najzwyczajniej zasklepić? Jeśli myślicie, że nie płaczecie na filmach to powiem jedno. Tutaj będziecie ryczeć! Walka ojca o ukochaną córkę. Walka ze sobą każdego dnia. Córka również stara się ze wszystkich mocy żyć normalnie. Aż następuje czas, kiedy wszyscy są zbyt dorośli. Ale więzi rodzinne nigdy się nie starzeją. 


Genialna przyjaciółka (2018)

Serial, który wciągnął mnie tak bardzo, że w dwa dni byłam już po pierwszym sezonie. U mnie jest to oznaka ogromnego zainteresowania przedstawionym tematem. Serial został stworzony na podstawie książki. I chociaż poznajemy bohaterki tylko podczas ich lat szkolnych ( i nie tylko), to jest to bardzo wzruszająca historia. Wzbudzała ogromne emocje. Zwłaszcza, że dzieje się w Neapolu po wojnie. Poruszane tematy odkryją wielu młodym osobom, jak ciężko było żyć kiedyś kobietom i jak bardzo były one prześladowane przez... kobiety. 


Miss Sherlock (2018)

Japończycy potrafią robić wiele rzeczy w sposób wręcz doskonały, jednakże nie każdy jest w stanie obejrzeć ich filmy oraz seriale. Dla mnie Miss Sherlock to krótka drama przedstawiająca unowocześnioną i zjaponizowaną wersję legendy Sherlocka. Co mnie tak mocno zaintrygowało? Po pierwsze: japońska drama. Po drugie: kobiety. Wybitna detektyw i doktor Wato, jako jej pomocnik. Po trzecie: schowanie w każdym odcinku pewnego elementu, który jako widz łączysz ze sobą, aż docierasz na bombowy koniec! A! Muzyka jest jeszcze lepsza!



Czy widzieliście te filmy? 
Może macie inne podobne propozycje? 
Co sądzicie o aktorach?

poniedziałek, 4 lutego 2019

Korona w Mroku – Sarah J. Maas


Szklany Tron jest serią, która dość mocno mnie zaciekawiła. Zaczęło się od plotek, potem były nocne dyskusje, a nawet teraz losy Celaeny potrafią nieźle namącić w relacjach towarzyskich. Znana trylogia Dworów również namieszała w głowach fanów, więc tym bardziej chciałam poznać odpowiedź na pytanie: skąd taki fenomen? Pierwszy tom dał mi tylko pojęcie. Teraz poszukuję czegoś więcej.




Tytuł oryginału: Crown of Midnight 
Tłumaczenie: Marcin Mortka 
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Szklany tron - tom drugi 
Rok wydania: 2014 
Liczba stron: 492 


niedziela, 27 stycznia 2019

Zdobywca. Narodziny Imperium – Conn Iggulden


Powieści historyczne potrafią uczyć i jednocześnie bawić. Jednakże nie wszystkie opowieści nadają się dla każdego. Wielu zostało zniechęconych nudnymi opisami rozciągającymi się przez dwie strony oraz dialogami bez polotu. Suche fakty również nie nastrajają pozytywnie. Czytelnik szuka czegoś, co go nakręci. Podjudzi do zdobywania wiedzy i sprawi, że wyobraźnia wybuchnie ze zdwojoną siłą. Czy Narodziny Imperium wprawiły w ruch moje zakurzone, naukowe neurony? 





Tytuł oryginału: Wolf of the Plains 
Tłumaczenie: Anna i Jarosław Fejdych
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok wydania: 2014
Seria: Zdobywa – tom pierwszy
Liczba stron: 521 


czwartek, 17 stycznia 2019

Królewna i stokrotki - Krzysztof Konopka


Bajki to powieści mające budzić w dzieciach najróżniejsze uczucia. Nie tylko radość i dobro ma zagościć w ich sercach, lecz również lęk, czy poczucie niesprawiedliwości. Bajki od lat uczą odróżniać dobro od zła, mają pouczające zakończenie i mnóstwo fragmentów zapewniających uśmiech dziecku. Jednakże Królewna i stokrotki to nie jest zwykła bajka. 




Tytuł: Królewna i stokrotki 
Autor: Krzysztof Konopka 
Wydawnictwo: Novae Res 
Rok wydania: 2018 
Liczba stron: 347 


poniedziałek, 14 stycznia 2019

Żegnając 2018

Kolejny rok minął w zaskakującym tempie. Czasami mam wrażenie, że czas mija szybciej wraz z wiekiem. Niektóre powieści pamiętam jeszcze z zeszłorocznego stycznia. Dlatego postanowiłam podzielić się swoimi ulubionymi, a zarazem najbardziej zapadającymi w pamieć książkami z ubiegłego roku. Zapraszam na małe posumowanie!



czwartek, 10 stycznia 2019

Zwiadowcy – Pojedynek w Araluenie – John Flanagan


Najtrudniej jest sięgnąć po kolejny tom z serii znanej aż za dobrze. Rozpoczyna się nowa przygoda w znanym nam dobrze świecie, lecz autor robi psikus zmieniając nieco bohaterów. W poprzedniej części dobrze się bawiłam, ale czegoś mi minimalnie brakowało. Teraz wiem, że wynikało to z przywiązania do Halta oraz Willa. Również Maddie zasłużyła na chwilową burę. I chociaż nadal dobrze się bawiłam ze Zwiadowcami, czegoś mi brakowało. Teraz wiem, że to było jedno, wielkie nieporozumienie. 



Tytuł oryginału: Dueal at Araluen 
Tłumaczenie:Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 372 


wtorek, 8 stycznia 2019

Czwarte urodziny bloga!



Styczeń jest miesiącem podsumowań oraz postanowień noworocznych. Jednakże u mnie jest to również chwila na świętowanie! Otóż cztery lata temu pojawił się pierwszy post na blogu! Kiedy myślę o tym, co działo się przez te wszystkie miesiąca, czuje się niewyobrażalnie bogata. Tak, bogata w doświadczenia. Udało mi się poznać ludzi, którzy tak jak ja kochają czytać. I nie ważne jest co. Ważne jak wiele możemy sobie dać nawzajem. Własnie taka dawkę wiedzy otrzymałam od Was. Czytelników, twórców blogów, prowadzących fanpage oraz komentatorów wszelakich. Jest mi niezmiernie miło, że mogłam Was wszystkich poznać!

Chciałabym również podziękować Wszystkim, którzy mnie wspierali przez ten czas i pomagali rozwijać. Wspaniałe kobiety Blogerki oraz Wydawnictwa. Dziękuję za zaufanie!

Zastanawiałam się nad wprowadzeniem pewnych zmian. Zapewne przez kilka kolejnych postów będę nieco eksperymentować. Pracuję nad nowymi grafikami prosto spod mojej ręki i kredek. Również zastanawiam się nad wprowadzeniem nowego działu z filmami/serialami. Może nie oglądam ich tyle, co czytam książek, ale zawsze coś się dobrego (lub nie) znajdzie.

Poza tym czytając zeszłoroczny post okazało się, iż założyłam Instagram, a Twitter jakoś też się kręci. Natomiast w tym roku zastanawiam się nad przejściem na WordPress. Brakuje mi możliwości zmiany czcionki, dodawania z mniejszym oporem obrazków, czy po prostu innym szablonem. I chociaż jestem zielona w te klocki, to mogę się nad tym zastanawiać, prawda? W końcu nie muszę przechodzić na własną domenę. A archiwizowanie, przenoszenie i inne podstawowe czynności wymagane przy tak wielkiej zmianie, zawsze można jakoś zrealizować. W końcu byłabym nie pierwsza i nie ostatnia!



Pozostało mi tylko hucznie rozpocząć piąty rok i jak na starszaka rozpocząć kolejną przygodę z blogowaniem! Mam nadzieję, że nadal będziecie mi towarzyszyć w tej jakże pięknej podróży :)